Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

9 sierpnia 2016

Siła w samotności

0 452

Wstydzimy się jej. Traktujemy ją jak wirusa, do którego lepiej się nie przyznawać. Uciekamy przed nią w intensywne, ale powierzchowne kontakty. Samotność. Dlaczego boimy się jej? Czy rzeczywiście jest to stan, z którego nie wynika dla nas nic dobrego?

Każdy z nas samotny, każdy z nas samotny, czemuż, czemuż więc – my, gwiezdne dzieci – (...) nie skupimy serc? – pisał w „Missa pagana” Edward Stachura. Ryszard Riedel śpiewał o samotności, że to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie... Samotność, a właściwie poczucie osamotnienia, dotyka nie tylko poetów. Z badań wynika, że co siódmy Polak czuje się permanentnie osamotniony, a 65 procent ankietowanych przyznaje, że są takie sytuacje w ich życiu, w których czują się bardzo samotni (badania CBOS z października 2005). Socjolodzy i psycholodzy zwracają uwagę na to, że żyjemy w coraz większej społecznej izolacji, co może spowodować również większe poczucie osamotnienia. Wydaje się, że współczesny człowiek konfrontuje się ze swoją samotnością bardziej niż kiedykolwiek. Ale być może, paradoksalnie, jest to droga do drugiego człowieka? W pogoni za sukcesem, w świecie wymagającym od nas „coraz więcej i coraz szybciej”, być może to właśnie samotność pozwala nam dostrzec siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę i dotrzeć do źródła własnej siły. A wtedy dzieli nas tylko krok od spotkania drugiego człowieka, który również stanął oko w oko ze swoją samotnością...

Spotkanie z nowym „ja”
Samotność może być stanem, który sprzyja odnalezieniu własnej siły, poznaniu siebie, swoich braków i zalet; może prowadzić do niezależności w obcowaniu z otaczającym światem, ludźmi. Może być długim, kilkuetapowym procesem.
Pierwszy etap to często odpychanie, uciekanie od własnej samotności, próba zapomnienia o niej poprzez powierzchowne i przypadkowe kontakty (nieważne z kim, byle tylko były; to tzw. ucieczka w tłum) lub trwanie w związku uzależniającym z partnerem, matką lub ojcem. Gdy jesteśmy już gotowi spotkać się z własną samotnością, mamy szansę doświadczyć siebie w kilku odsłonach, na kilku płaszczyznach. Psychoterapeutka Clarissa Pinkola Estes, autorka książki Biegnąca z wilkami pisze o „bezpośrednim doświadczeniu natury własnego cienia, szczególnie tych cech osobistych, które wiążą się z zazdrością, zaborczością, wykorzystywaniem”.

Autorka wskazuje, że trzeba „jednoznacznie uznać ich istnienie. Nawiązać jak najlepsze stosunki z najgorszymi aspektami własnej jaźni. Pozwolić narosnąć napięciu między tym, jaka naprawdę jesteś, a tym, jaką cię uczą być. Pracować nad śmiercią starego «ja» i narodzinami nowego, opartego na intuicji”.

Myślę, że jedną z dróg prowadzących do odkrycia nowego „ja” jest długie obcowanie, często w samotności, z samym sobą. Poprzez doświadczenie samotności możemy dojrzeć, spojrzeć na siebie i otaczający nas świat z dystansu. Im dłużej bronimy się przed nią, walczymy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy