Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Laboratorium

12 lutego 2016

Seksualni kłusownicy

0 614

Niemal 9 na 10 badanych przyznaje, że byli przez kogoś namawiani do zdrady partnera. Mniej więcej co trzecia osoba zdobywa swe miłosne szczęście, niszcząc inny związek. Świat wokół nas pełen jest małżeńskich i pozamałżeńskich zdrad.
Seksualni kłusownicy - obojga płci - wciąż są na łowach.

Wiele osób niejednokrotnie zastanawia się, czy założenie i posiadanie rodziny może przerwać marzenia i ciągoty do przeżywania wciąż nowych miłosnych zauroczeń... Ludzie analizują rozmaite związki, dociekają w literaturze – co robić i jak żyć, aby ich partner był im wierny, i aby oni nie potrzebowali szukać uniesień z kimś innym.

Psychologowie ewolucyjni z lekkim przymrużeniem oka patrzą na tego typu rozterki. Uważają, że samiec Homo sapiens w nieświadomej trosce o przetrwanie gatunku, zawsze i wszędzie będzie chciał pomnażać swe geny – tak długo, jak długo będzie do tego zdolny. Że będzie wybierał do tego celu samice młode, powabne (iloraz obwodu talii do obwodu bioder = 0,70), zapewniające sukces reprodukcyjny. Z kolei samice Homo sapiens w tym nakazanym przez geny, niekończącym się tańcu będą wciąż poszukiwały partnera, który da im większe szanse na bezpieczne wychowanie potomstwa... To dlatego piękne samice są tak wybredne: poszukują starszych, bardzo zasobnych partnerów, bo ci będą, z dużą dozą pewności, inwestować swe zasoby w wychowanie wspólnego potomstwa...

POLECAMY

Amerykański psycholog ewolucyjny David Buss w swych kolejnych książkach bardzo barwnie opisał przebieg ludzkich zalotów, misternie tkane przetargi przyszłych partnerów. Pokazał też i wyjaśnił istotę czającej się cały czas gdzieś w pobliżu zdrady: przelotnego romansu, zmiany partnera, samego zachwytu nad możliwością pozyskania „atrakcyjniejszego” człowieka. Spójrzmy, co psychologia ewolucyjna ma do powiedzenia na temat wierności i niewierności.

Przejąć partnera

Jak twierdzi psycholog Michael Wiederman, „skoki w bok” zdarzają się od 20 do 50 procent ludzi pozostających w związkach (odsetek ten waha się w zależności od próby i sposobu pomiaru). Dla części z tych zdrad wspomniany David Buss, wraz z innym ewolucjonistą – Davidem Schmittem, wymyślili nawet specjalny opisowy termin: „kłusownictwo seksualne” (human mate poaching). Zjawisko to polega – w wielkim skrócie wyjaśniając – na „pozyskiwaniu dla siebie partnera, który już jest w romantycznym, stałym związku”.

Pozyskiwanie czyichś partnerów wcale nie musi – jak przyjmują naukowcy – opierać się na zachowaniach świadomych. Schmitt i Buss przyjmują, że wynikające z „kłusownictwa” konkretne działania zmierzające do zdobycia nowego partnera mogą być podyktowane podświadomymi popędami, które w człowieku wykształciły się w trakcie ewolucji. Wykształciły i pozostały, niekoniecznie dla naszego dobra – podobnie jak ewolucyjnie zakorzenione upodobanie do tłustego i słonego jedzenia, które, kiedyś zbawienne, dziś prowadzi do zabójczej epidemii otyłości.

Buss i Schmitt podzielili przechwytywanie już „zajętych” osób na takie, które wiąże się z przejęciem ich do związku przelotnego lub do stałego. W pierwszym przypadku „męskim kłusownikom” chodzi oczywiście o rozprzestrzenianie swego materiału genetycznego. Motywacje kobiet są w gruncie rzeczy dość podobne – liczą, że zyskają dzięki romansowi materiał genetyczny lepszy niż ten, który mają do dyspozycji w obecnym związku. Stąd „polują” na przystojnych partnerów o symetrycznych rysach. I zdradzając, chętnie pozostają w uprzednim związku, bo dotychczasowy partner, często bardziej „zasobny” w dobra niż ten chwilowy, ma większe możliwości otoczenia potomstwa opieką. Nawet jeśli nie jest to jego potomstwo – co w niektórych kulturach zdarza się, jak twierdzi inny ewolucjonista, James Beker, w książce „Wojna plemników”, nawet w co 10 przypadku.

Z kolei efektem stosowania „seksualnego kłusownictwa” jako strategii pozyskiwania partnera do związku długotrwałego jest seryjna monogamia – sekwencyjna wierność w kilku, następujących po sobie, związkach długotrwałych. Zagościła ona już na stałe w krajobrazie wielu kultur i bywa czasami przez psychologów ewolucyjnych włączana w zakres naturalnego systemu łączenia się ludzi w pary.

Zdrada jest jak wąż Badania Davida DeSteno pokazują, że automatyczna reakcja na zdradę partnera przypomina tę, która pojawia się na widok węża. Mechanizmy mózgowe działają wówczas poprzez bezpośrednie połączenie wzrok – podwzgórze, „dzięki” czemu pojawia się niekontrolowana reakcja emocjonalna: strachu, po której najczęściej następuje reakcja ucieczki. Z kolei Clark Barret twierdzi, że zawsze w pierwotną reakcję na zdradę (automatyczną) wikła się reakcja kontrolowana, poznawcza, związana z przetwarzaniem dużej liczby danych. Oznacza to, że po pierwszym emocjonalnym szoku, pojawiają się złożone poznawczo operacje i pytania: dlaczego doszło do zdrady? Jaka jest w tym moja wina? Zaczyna się ciągłe powtarzanie w pamięci zaobserwowanego obrazu, któremu towarzyszą złożone atrybucje (przypisywanie przyczyn).

Nagabywani nagabywacze

Jak wynika z badań Bussa i Schmitta, około 40 procent mężczyzn oraz 30 procent kobiet skutecznie rozbiło inne związki i przeżywało z tak zdobytymi partnerami albo krótkie romanse, albo długie relacje. W innym badaniu autorzy ci wykazali, że 73 proc. mężczyzn i 82 proc. kobiet cieszy się stałym związkiem romantycznym, z czego 27 proc. mężczyzn i 26 proc. kobiet osiągnęło ten status dzięki „seksualnemu kłusownictwu”.

Schmitt i Buss zapytali także 173 studentów, jak często stają się obiektem „seksualnego kłusownictwa” oraz jak często sami zachowują się jak seksualni kłusownicy. Zgodnie z przewidywaniami, wyniki pokazały typową dla pozytywnego wizerunku siebie asymetrię: aż 85 proc. pytanyc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy