Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

7 kwietnia 2019

NR 4 (Kwiecień 2019)

Sekretne życie par

145

Kłamstwa i sekrety pojawiają się w związkach nowych i wieloletnich, szczęśliwych i nieszczęśliwych. Które sekrety zabijają relację?

Kilka dni temu Karolina dowiedziała się, że jej mama ma romans z kolegą z pracy. Jest załamana, nie może sobie znaleźć miejsca, mimo to nie chce o tym powiedzieć swojemu narzeczonemu, Patrykowi. Boi się jego oceny, wstydzi się za matkę. Całymi dniami chodzi przygnębiona, a to odbija się na relacji z partnerem, który nie rozumie, co się dzieje z Karoliną, zastanawia się, dlaczego jest smutna. Myśli, że to jego wina.

POLECAMY

Żeby ukryć prawdziwy powód swojego przygnębienia, Karolina tłumaczy się napięciem przedmiesiączkowym i nawałem obowiązków w pracy. Popłakuje po kątach. Narzeczony nie dowierza jej, coraz częściej dochodzi między nimi do sprzeczek i kłótni.

Wiele par miewa podobne problemy, bo trudno im jest rozgraniczyć prywatne sprawy od tajemnic. Zastanawiają się, w którym momencie kończy się obowiązek dzielenia się swoimi problemami z partnerem. Czy w ogóle, będąc w relacji, można mieć swoje sprawy i sekrety? 

Warto pamiętać o ważnym rozróżnieniu – czym innym jest prywatność, a czym innym sekrety w związku. Prywatne sprawy nie dotyczą związku, nie wpływają na jego kształt ani na dobrostan partnera. Są osobistą granicą intymności, chroniącą sferę indywidualnych potrzeb, wartości i przekonań, intymną strefą zarezerwowaną wyłącznie dla nas. Kiedy ktoś wkracza w tę strefę, jesteśmy poirytowani. Naszą prywatną sprawą jest na przykład to, że wychodzimy wcześniej z przyjęcia, bo boli nas głowa. Nie musimy się nikomu tłumaczyć, że mamy migreny.

Z sekretem jest zgoła inaczej – to celowe zatajenie jakiejś informacji z obawy przed konsekwencjami ujawnienia jej osobom trzecim, czyli w tym przypadku partnerowi. Niektóre sekrety bywają niewinne – na przykład gdy kobieta nie przyznaje się, ile naprawdę zapłaciła za wizytę u fryzjera. Inne jednak stanowią już problem – gdy ta sama pani notorycznie oszukuje partnera w sprawie domowych wydatków. Im więcej sekretów w związku, tym mniejsza intymność między partnerami, bo gdy zaprzątamy sobie głowę jakąś tajemnicą, nasza energia skupia się na utrzymaniu jej, a nie na dbaniu o relację. 

Niewłaściwa komunikacja

Choć wydaje się, że to rozróżnienie nie jest skomplikowane, w praktyce wiele osób zmaga się z dylematem: co można uznać za sprawę prywatną, a co jest już zatajaniem. Jakub podczas porannego joggingu spotkał swoją miłość z liceum, wymienili się telefonami. I chociaż nie planuje się z nią kontaktować, nie powiedział o tym spotkaniu żonie, uznając, że rozmowa z dawną dziewczyną była jego prywatną sprawą. –

Żona jest o mnie piekielnie zazdrosna. Suszyłaby mi głowę o tamtą znajomość, a przecież nic się między nami nie wydarzyło. Nie chcę jej denerwować i siebie narażać na ataki – tłumaczy.

Zatajanie informacji dla świętego spokoju często wskazuje na istotny problem w relacji, czyli na niewłaściwą komunikację. Przeważnie to przez brak porozumienia pary doświadczają kryzysu szczerości. Kiedy partnerzy stosują wobec siebie pewne „strategie” (na przykład: „nie powiem jej, bo znowu będzie marudzić”), zaczynają budować między sobą mur. Jeśli jakieś zachowanie partnera powoduje nasz dyskomfort albo wręcz nas rani, trzeba o tym rozmawiać – raz, drugi, trzeci, a nawet po raz setny wyjaśniać sobie, co się między nami dzieje. Powinniśmy wspólnie nad tym pracować, jeśli to konieczne – również z pomocą terapeuty. Kluczowe są częste rozmowy, w których otwarcie wyrażamy swoje uczucia i aktywnie słuchamy drugiej strony. Zamykanie się na dialog prowadzi do rozluźnienia więzi i może mieć fatalne konsekwencje.

Jakub przyznaje, że jego żona nie chce się zmienić. – Mówi mi, że taką ma naturę – zazdrośnicy. Zawsze taka była, a ja wiedziałem, na kogo się decyduję, więc nie powinienem teraz mieć pretensji – opowiada.

Taką postawą charakteryzują się osoby, które nie chcą pracować nad sobą. Stwierdzeniami: „to moja natura”, „zawsze taki byłem”, „ już tak mam” ucinają próbę rozmowy. Zdezorientowany partner dostosowuje się do nich lub... wymyśla własne strategie.

Lęki kłamcy

Kłamstwa w związku są pewną informacją – o samych partnerach i o ogólnej kondycji ich relacji. Nierzadko do terapeutów zgłaszają się ludzie nazywający siebie „notorycznymi kłamcami”. Przyznają, że okłamują bliskich nawet w drobnych sprawach. Są to osoby zdrowe psychicznie, dorosłe, ale cechujące się niedojrzałością emocjonalną, często przejawiające zaburzenia osobowości. Prawdomówność i uczciwość nie są dla nich istotnymi wartościami, przeważnie pojawiają się na terapii z innym problemem – mówią na przykład o częstych konfliktach czy burzliwych rozstaniach z partnerami. Nie potrafią odpowiedzieć na pytanie o powody kłamania, twierdzą, że robią to automatycznie i bezmyślnie. Często ich kłamstwa wynikają z tego, że nie umieją asertywnie stawiać granic, nie chcą wyjaśniać, tłumaczyć się partnerowi. Bywa, że kłamią, bo obawiają się odrzucenia, bo chcą zyskać uznanie – a zatem skłonność do kłamania koreluje z niskim poczuciem wartości. Notoryczni kłamcy oszukują również w sytuacjach, w których powiedzenie prawdy nie wiązałoby się z żadnymi negatywnymi konsekwencjami.

Kłamią z przyzwyczajenia. 

Z badań psycholożki dr Michele Barton wynika, że toksycznymi kłamcami przeważnie są osoby wywodzące się z dysfunkcyjnych rodzin, w których obecny był alkohol, przemoc, zaburzenia psychiczne. Ich emocjonalna niedojrzałość wynika z przeżytych w dzieciństwie traum. Oszukiwanie było dla nich elementem przetrwania w trudnych warunkach środowiska domowego – kłamstwa stały się wtedy nieadaptacyjnym schematem działania, który sprawdzał się w zaburzonej rodzinie, ale oczywiście nie ma racji bytu w dorosłości. 

28-letnia Nina jest DDA, od dziec­ka musiała posługiwać się kłamstwami. Okłamywała koleżanki, że ten pijak pod szkołą to nie jej ojciec. Ojca okłamywała, że nie ma chłopaka, że w szkole ma same piątki, bo nie chciała, żeby się czepiał i znowu ją bił. Nauczyła się, że gdy mówi prawdę, jest wyśmiewana albo gnębiona. Teraz, jako dorosła kobieta, nadal lawiruje, jakby wciąż bała się kary. – Mój narzeczony trochę się z tego śmieje, ale zwykle jest mu przykro, że nie jestem szczera nawet w drobnych sprawach. Wczoraj zapytał mnie: „Czemu ściemniałaś, że kupiłaś kefir, skoro nie kupiłaś? Przecież bym nie krzyczał”. A ja pomyślałam, że pewnie by krzyczał i poczuł się rozczarowany, że jestem bezmyślna – mówi Nina.

W dobrej relacji ten, kto jest szczery – ufa, ten, kto ufa – jest szczery.

 

Kto ufa, ten odkrywa

Wyniki wielu badań dotyczących kluczowych wartości w małżeństwie pokazują, że partnerzy stawiają zaufanie na pierwszym miejscu. Nawet jeśli relacja układa się doskonale, ale jedna ze stron m...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy