Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

7 kwietnia 2019

NR 4 (Kwiecień 2019)

Sekretne życie par

70

Kłamstwa i sekrety pojawiają się w związkach nowych i wieloletnich, szczęśliwych i nieszczęśliwych. Które sekrety zabijają relację?

Kilka dni temu Karolina dowiedziała się, że jej mama ma romans z kolegą z pracy. Jest załamana, nie może sobie znaleźć miejsca, mimo to nie chce o tym powiedzieć swojemu narzeczonemu, Patrykowi. Boi się jego oceny, wstydzi się za matkę. Całymi dniami chodzi przygnębiona, a to odbija się na relacji z partnerem, który nie rozumie, co się dzieje z Karoliną, zastanawia się, dlaczego jest smutna. Myśli, że to jego wina.

Żeby ukryć prawdziwy powód swojego przygnębienia, Karolina tłumaczy się napięciem przedmiesiączkowym i nawałem obowiązków w pracy. Popłakuje po kątach. Narzeczony nie dowierza jej, coraz częściej dochodzi między nimi do sprzeczek i kłótni.

Wiele par miewa podobne problemy, bo trudno im jest rozgraniczyć prywatne sprawy od tajemnic. Zastanawiają się, w którym momencie kończy się obowiązek dzielenia się swoimi problemami z partnerem. Czy w ogóle, będąc w relacji, można mieć swoje sprawy i sekrety? 

Warto pamiętać o ważnym rozróżnieniu – czym innym jest prywatność, a czym innym sekrety w związku. Prywatne sprawy nie dotyczą związku, nie wpływają na jego kształt ani na dobrostan partnera. Są osobistą granicą intymności, chroniącą sferę indywidualnych potrzeb, wartości i przekonań, intymną strefą zarezerwowaną wyłącznie dla nas. Kiedy ktoś wkracza w tę strefę, jesteśmy poirytowani. Naszą prywatną sprawą jest na przykład to, że wychodzimy wcześniej z przyjęcia, bo boli nas głowa. Nie musimy się nikomu tłumaczyć, że mamy migreny.

Z sekretem jest zgoła inaczej – to celowe zatajenie jakiejś informacji z obawy przed konsekwencjami ujawnienia jej osobom trzecim, czyli w tym przypadku partnerowi. Niektóre sekrety bywają niewinne – na przykład gdy kobieta nie przyznaje się, ile naprawdę zapłaciła za wizytę u fryzjera. Inne jednak stanowią już problem – gdy ta sama pani notorycznie oszukuje partnera w sprawie domowych wydatków. Im więcej sekretów w związku, tym mniejsza intymność między partnerami, bo gdy zaprzątamy sobie głowę jakąś tajemnicą, nasza energia skupia się na utrzymaniu jej, a nie na dbaniu o relację. 

Niewłaściwa komunikacja

Choć wydaje się, że to rozróżnienie nie jest skomplikowane, w praktyce wiele osób zmaga się z dylematem: co można uznać za sprawę prywatną, a co jest już zatajaniem. Jakub podczas porannego joggingu spotkał swoją miłość z liceum, wymienili się telefonami. I chociaż nie planuje się z nią kontaktować, nie powiedział o tym spotkaniu żonie, uznając, że rozmowa z dawną dziewczyną była jego prywatną sprawą. –

Żona jest o mnie piekielnie zazdrosna. Suszyłaby mi głowę o tamtą znajomość, a przecież nic się między nami nie wydarzyło. Nie chcę jej denerwować i siebie narażać na ataki – tłumaczy.

Zatajanie informacji dla świętego spokoju często wskazuje na istotny problem w relacji, czyli na niewłaściwą komunikację. Przeważnie to przez brak porozumienia pary doświadczają kryzysu szczerości. Kiedy partnerzy stosują wobec siebie pewne „strategie” (na przykład: „nie powiem jej, bo znowu będzie marudzić”), zaczynają budować między sobą mur. Jeśli jakieś zachowanie partnera powoduje nasz dyskomfort albo wręcz nas rani, trzeba o tym rozmawiać – raz, drugi, trzeci, a nawet po raz setny wyjaśniać sobie, co się między nami dzieje. Powinniśmy wspólnie nad tym pracować, jeśli to konieczne – również z pomocą terapeuty. Kluczowe są częste rozmowy, w których otwarcie wyrażamy swoje uczucia i aktywnie słuchamy drugiej strony. Zamykanie się na dialog prowadzi do rozluźnienia więzi i może mieć fatalne konsekwencje.

Jakub przyznaje, że jego żona nie chce się zmienić. – Mówi mi, że taką ma naturę – zazdrośnicy. Zawsze taka była, a ja wiedziałem, na kogo się decyduję, więc nie powinienem teraz mieć pretensji – opowiada.

Taką postawą charakteryzują się osoby, które nie chcą pracować nad sobą. Stwierdzeniami: „to moja natura”, „zawsze taki byłem”, „ już tak mam” ucinają próbę rozmowy. Zdezorientowany partner dostosowuje się do nich lub... wymyśla własne strategie.

Lęki kłamcy

Kłamstwa w związku są pewną informacją – o samych partnerach i o ogólnej kondycji ich relacji. Nierzadko do terapeutów zgłaszają się ludzie nazywający siebie „notorycznymi kłamcami”. Przyznają, że okłamują bliskich nawet w drobnych sprawach. Są to osoby zdrowe psychicznie, dorosłe, ale cechujące się niedojrzałością emocjonalną, często przejawiające zaburzenia osobowości. Prawdomówność i uczciwość nie są dla nich istotnymi wartościami, przeważnie pojawiają się na terapii z innym problemem – mówią na przykład o częstych konfliktach czy burzliwych rozstaniach z partnerami. Nie potrafią odpowiedzieć na pytanie o powody kłamania, twierdzą, że robią to automatycznie i bezmyślnie. Często ich kłamstwa wynikają z tego, że nie umieją asertywnie stawiać granic, nie chcą wyjaśniać, tłumaczyć się partnerowi. Bywa, że kłamią, bo obawiają się odrzucenia, bo chcą zyskać uznanie – a zatem skłonność do kłamania koreluje z niskim poczuciem wartości. Notoryczni kłamcy oszukują również w sytuacjach, w których powiedzenie prawdy nie wiązałoby się z żadnymi negatywnymi konsekwencjami.

Kłamią z przyzwyczajenia. 

Z badań psycholożki dr Michele Barton wynika, że toksycznymi kłamcami przeważnie są osoby wywodzące się z dysfunkcyjnych rodzin, w których obecny był alkohol, przemoc, zaburzenia psychiczne. Ich emocjonalna niedojrzałość wynika z przeżytych w dzieciństwie traum. Oszukiwanie było dla nich elementem przetrwania w trudnych warunkach środowiska domowego –...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy