Sam wyznacz swoje granice

Wstęp

Sami budujemy nasze bariery, granice i ograniczenia. Pokonując je, przekraczamy stary sposób zachowania, myślenia o sobie i świecie, czucia własnych uczuć i swojego ciała.

Gdyby uczeni z innych galaktyk zbadali naszą planetę i po powrocie do domu mieli odpowiedzieć na pytanie, co najbardziej odróżnia istotę ludzką od innych organizmów zamieszkujących Ziemię, powiedzieliby zapewne, że... bardzo silny popęd do ekspansji. Psychologowie zajmujący się asertywnością mówią: „Jeśli sam nie zarysujesz swoich granic, to inni zrobią to za ciebie” – w domyśle: w efekcie nie będzie to dla ciebie miłe.
Człowiek poszerza swoje terytorium nieustannie. Rozbudowuje przestrzeń własnych kompetencji osobistych i zawodowych, czyli uczy się i rozwija. Nieustannie także dokonuje ekspansji na zewnątrz – anektuje zarówno przestrzeń materialną, jak i interpersonalną: kupuje działkę i dom, awansuje, wychowuje dzieci. Próbuje być również ekspansywny wobec czasu – ciągle stara się pomieścić więcej i więcej w jednostkach tego cennego daru. Nowość, zmiana, wyzwanie, podejmowanie ryzyka, adrenalina stały się etykietą naszych czasów, hasłami promowanymi najczęściej (o ironio!) przez młodych urzędników wykonujących w gruncie rzeczy okropnie nudną biurową pracę. Jak widać, bez potrzeby przekraczania czegokolwiek nieraz trudno człowiekowi wytrzymać!

Ludzie z naszego otoczenia ciągle nas zaskakują – bez przerwy robią coś, co nam nie mieści się w głowie. Musimy nieustannie weryfikować sądy i opinie o osobach, i to głównie o tych, o których wydaje nam się, że wiemy prawie wszystko.
A czy znamy samych siebie? Nasze bariery i granice to przede wszystkim sądy o nas samych. Wszystko to, co o sobie myślimy. Im bardziej te opinie i poglądy są sztywne, tzn. traktowane przez nas samych jak niezaprzeczalne fakty, tym trudniej zrobić nam coś, co by je naruszało.
Często mówimy: „Ja już taki jestem i nic na to nie poradzę”, „Taki mam charakter”, „To potrafię, ale tego nie potrafię”. Do sądów dochodzą normy i zasady mówiące, co wolno, czego nie wolno, jak się powinno, a jak nie. Taki pakiet norm, zasad i mniej lub bardziej sztywnych opinii o sobie ma każdy z nas. Stanowi on część naszego „ja”. W psychoterapii nazywa się go rozmaicie: superego, wewnętrzny rodzic, wewnętrzny kontroler, wewnętrzny krytyk.
Ta część „ja” powstaje w człowieku zwłaszcza na skutek oddziaływań wychowawczych naszych wszystkich opiekunów: rodziców, dziadków, a niektórzy uważają, że nawet pokoleń wcześniejszych. Gdy 4-letnia Zosia nie sprząta swoich zabawek, słyszy od mamy, że jest bałaganiarą i leniuchem. Dziewczynka nie umie jeszcze oddzielać faktów od opinii i w związku z tym subiektywną opinię mamy traktuje jak fakt – taki sam jak to, że zabawki dalej są porozrzucane. Dla Zosi staje się faktem, że jes...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę 20% TANIEJ

Zobacz więcej

POLECAMY

Przypisy