Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Sam się sobą zajmę

0 527

Każdego roku w Polsce sądy orzekają ponad czterdzieści tysięcy rozwodów. W rozbitych rodzinach wychowuje się ponad dwa miliony dzieci. Jakie skutki pozostawia rozwód w psychice dziecka i jak wpływa na jego dorosłe życie? Rozbity dom niekoniecznie oznacza formalny rozwód rodziców, czasem może być to rozwód emocjonalny.

Pozornie małżeństwo trwa nadal, ale tylko na papierze. Co łączy dorosłe osoby wywodzące się z takich rodzin?
Jako terapeuta spotykam osoby pochodzących z rozbitych rodzin. Zauważyłem, że coś je łączy. W dorosłym życiu napotykają podobne problemy, w podobny sposób reagują na różne sytuacje, podobnie patrzą na ludzi i na siebie.
Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców mają zazwyczaj trudności w nawiązywaniu głębszych relacji z ludźmi. Ich kontakty bywają powierzchowne nawet wtedy, gdy są liczne. DDRR brak pewności siebie. Odczuwają stały lęk przed porażką, ośmieszeniem, popełnieniem błędu itd. Słowem, boją się okazać słabość w czyjeś obecności. Słabość bowiem oznacza bycie zależnym. A zależności od kogoś DDRR boją się najbardziej, szczególnie tej, która pojawia się w sytuacji, gdy potrzebna jest czyjaś pomoc. Bycie od kogoś zależnym jest dla nich zagrożeniem. Dlatego nie potrafią prosić o pomoc. Unikając zaś zależności, nie są w stanie zbudować bliskiej, szczerej relacji.
Grzegorz, 35-letni prawnik, powiedział mi kiedyś: „W pewnym momencie swojego życia zdecydowałem, że skoro nikt się mną nie zajmuje, to sam się sobą zajmę. Będę silny i niezależny. Nigdy już nikogo o nic nie poproszę. Nie chcę, aby mi odmawiano, tak jak odmówili mi rodzice, kiedy ich prosiłem, błagałem, żeby zostali razem”.
Rodzice Zofii rozwiedli się, gdy miała 15 lat. Ten czas pomogło jej przetrwać postanowienie, że będzie silna. Czuła się bezpieczniej, jeśli nikomu nie ufała. Nikomu, bo miała pretensje do obojga rodziców. Do matki – że nie potrafiła utrzymać męża przy sobie. Do ojca – że od niej, Zofii, odszedł. Postanowienie bycia silną nadało jej życiu kierunek i sens. Pomagało jej odnosić sukcesy w nauce, a później w życiu zawodowym. Jednak w pewnym momencie owo przekonanie, że sama musi się uporać ze swoim życiem, stało się dla Zofii ogromnym problemem. Na jednym z pierwszych spotkań powiedziała: „Kiedy oni byli zajęci sobą, rozchodzili się, musiałam jakoś sobie z tym poradzić. Zauważyłam, że gdy niczego nie oczekuję od innych ludzi, gdy liczę tylko na siebie, jest mi łatwiej. Byłam silna, odporna na niepowodzenia. Jeśli miałam pretensje, to tylko do siebie. Pomagała mi też dewiza: »Było, minęło, trzeba o tym zapomnieć«. Nawet nie wiem, kiedy stałam się kimś, kto nie jest w stanie być wrażliwym i czułym dla siebie i innych. Mąż zauważył, że zupełnie nie potrafię prosić o pomoc. Wściekam się wtedy, jestem kłótliwa. Czuję się gorsza, gdy mam zwrócić się do kogoś o pomoc. Pojawiają się wtedy we mnie dziwny lęk i złość. Nie rozumiem tego. Staram się tej złości nie pokazywać. Czasami jednak nie wytrzymuję i mam pretensje do męża o to, że sam się nie domyślił i nie pomógł mi. On złości się na mnie, mówi, że nie siedzi w mojej głowie. Czuję, że się od siebie oddalamy”.
Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców nie potrafią okazać, że są bezradne, mają z czymś kłopot, czegoś nie wiedzą, z czymś sobie nie mogą poradzić, czegoś się boją. A bezradności doświadczają często. Potrafią o tym mówić wyłącznie nie wprost, już po fakcie, dopiero wtedy, gdy sobie z problemem poradziły.
Na zewnątrz DDRR sprawiają wrażenie ludzi sukcesu, silnych, bezproblemowych, pogodnych i wesołych. Ale w środku często czują pustkę, niepewność i samotność. Udaje im się w ten sposób oszukać większość osób z otoczenia, a często też siebie. Zdarzają się chwile, gdy szczególnie silnie odczuwają rozbieżność między tym, co prezentują na zewnątrz, a tym, co naprawdę czują. Chcieliby komuś powiedzieć o swojej bezradności, ale nie potrafią. Nie są w stani...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy