Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Rzeka smutku

0 243

Smutek jest jednym z uczuć i każdemu z nas w jakimś okresie życia towarzyszy – szczególnie wtedy, gdy wokół nas i w nas samych dzieje się coś, z czym trudno się zgodzić. W depresji jest on jak rzeka, która występuje z naturalnych brzegów i zalewa całą psychikę.

W świecie nastawionym na aktywność, coraz bardziej kolorowym i pełnym gadżetów smutek, a tym bardziej tak głęboki, jest czymś niestosownym, nierzadko nawet dyskwalifikującym w oczach najbliższych, czymś, co należy ukrywać przed innymi. Ludzie przeżywający depresję często słyszą słowa: „Weź się w garść albo do pracy, to nie będziesz miał czasu na depresję”. Odbierają to jako oskarżenie o złą wolę, lenistwo. Poczucie winy, i tak towarzyszące depresji, staje się wtedy nie do udźwignięcia.

Teresa, lat 19: „Świat był wyrazisty, miał czyste barwy. Wszystko, co robiłam, stawało się ekscytującą przygodą. Szkoda było zasypiać, aby czegoś nie przegapić. I nagle wyskakuje bezpiecznik. Jest ciemno, obco. Lepiej się nie poruszać, bo może być jeszcze gorzej”.

Co się stało? Kilka lekceważących słów kogoś, kto był autorytetem, kogo zdanie znaczyło więcej niż własne? Brak oczekiwanego happy endu pewnej znajomości? To tak niewiele, ale te drobne zdarzenia podziałały jak wyzwalacz naświetlający kliszę fotograficzną, o której istnieniu Teresa chciała zapomnieć.
Spojrzenie na depresję tylko jak na jednostkę chorobową wydaje mi się zbyt wąskie. Reagowanie głębokim smutkiem to także sprawa indywidualnej wrażliwości. Może zbyt często z lęku przed brakiem akceptacji otoczenia odpychamy to, co naprawdę czujemy i myślimy. Wtedy zaczyna się utrata kontaktu ze sobą i – paradoksalnie – także z resztą świata, któremu tę daninę z samych siebie składamy.

Jerzy, lat 40: „Mam świetną pracę, w której spędzam większość czasu. Dzięki niej czuję się kimś. Jest dla mnie tak ważna, że nie mam czasu dla rodziny, przyjaciół. Spotykam w swoim mieszkaniu kobietę w średnim wieku, z którą kiedyś wziąłem ślub. To moja żona. Widuję też coraz bardziej dorosłych młodych ludzi. To moje dzieci. Nie znam ich zbyt dobrze. Dawno już przestałem marzyć”.

Poproszono kiedyś japońskiego mistrza zen, aby poradził, jak być szczęśliwym. Mistrz uśmiechnął się i powiedział z mocą:
„Zapytaj o to sosnę”. Może ludzie przeżywający głęboki smutek to sosny, których gałęzie usychają, bo ich naturalny proces wzrostu został udaremniony? Roślina, żeby rosnąć, potrzebuje odpowiedniego miejsca, oświetlenia, wilgotności. Każdy człowiek jest n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy