Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Rozszczepiona dusza

121

Schizofrenia fascynuje i przeraża. Na czym ona polega? Co wiemyo jej przyczynach?Czy schizofreniajest uleczalna? Czy sprzyja ujawnianiu się talentu twórczego?

O schizofrenii mówi prof. dr hab. Zdzisław Jan Ryn. Profesor Ryn jest psychiatrą, kieruje Zakładem Patologii Społecznej w Katedrze Psychiatrii Colle-gium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest też wykładowcą w Instytucie Rehabilitacji Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Uczest-niczył w wyprawach alpinistycznych w Kaukaz, Hindukusz i Andy. Dziesięć lat spędził w Ameryce Łacińskiej w misjach naukowych i dyplomatycznych (w latach 1991-1996 był ambasadorem RP w Chile i Boliwii). Najważniejsze jego prace dotyczą patologii obozów koncentracyjnych oraz medycyny górskiej. Doktorat i habilitację poświęcił mózgowi ludzkiemu w warunkach stresu dużych wysokości.

Dorota Krzemionka-Brózda: – Minęło prawie 30 lat od ukazania się monografii „Schizofrenia”, napisanej przez profesora Antoniego Kępińskiego. A schizofrenia wciąż fascynuje, nazywana jest chorobą królewską, delficką wyrocznią psychiatrii. Dlaczego?
Zdzisław J. Ryn: – Jest to najbardziej tajemnicza, przerażająca i najstarsza z chorób, na jakie człowiek cierpi. Kępiński sięga w swojej monografii do opisów biblijnych postaci z rozszczepieniem osobowości. Cytuje św. Marka: „...zabiegł mu z grobów człowiek opętany duchem nieczystym (...) I spytał go: jak ci na imię? I rzekł mu: na imię mi wojsko, albowiem nas jest wielu” (5, 3-10). Sam termin „schizofrenia” wzbudza trwogę i przerażenie. Ciągle funkcjonują mity, że jest to choroba nieuleczalna i degradująca, wbrew klinicznej wiedzy na ten temat. Co najmniej połowę pacjentów schizofrenicznych jesteśmy w stanie skutecznie leczyć.

– Profesor Kępiński zadedykował swoją książkę „Tym, którzy więcej czują i inaczej rozumieją i dlatego bardziej cierpią, a których często nazywamy schizofrenikami”...

– Jego książka to niedościgniony wzór odmalowania wewnętrznego świata przeżyć pacjentów. Dedykował ją nie lekarzom, nie studentom, lecz chorym. Myślę, że Kępiński chciał pacjentom dać przewodnik i klucz orientujący ich w tym niezwykłym świecie. Schizofrenicy czytają jego książkę i czasem pytają, czy sam Kępiński był schizofrenikiem.

– Jaki jest świat schizofrenika? Jakie są główne objawy choroby?
– Klasycznie wymienia się trzy objawy osiowe. Najważniejszy z nich, to rozszczepienie osobowości, trudne do wyobrażenia w pojęciu zdrowego człowieka. Na ogół każdy z nas ma poczucie swej jednostkowości, indywidualności, tożsamości. Rozsz-czepienie osobowości to paradoks tak wielki, jak możliwość sklonowania człowieka. Schizofrenik nosi w sobie sobowtóra, lecz nie identycznego jak klon, tylko najczęściej przeciwstawnego. To jakby jego negatyw, antyteza, z przeciwstawnymi cechami temperamentu i uczuciowości. Ten objaw decyduje o swoistości choroby. Drugi objaw, to autyzm, czyli chorobliwe nieliczenie się z otaczającą rzeczywistością, wyalienowanie się ze świata. Chory zamyka się dla otoczenia, bo otwiera się na świat wewnętrznych przeżyć, urojeń czy halucynacji, które są tak intensywne i barwne, że świat rzeczywisty odsuwa się na dalszy plan. Uzupełniają to objawy z grupy ambiwalencji. Kępiński bacznie śledzi dualizm istoty człowieka, przeciwstawia dobro-złu, miłość-nienawiści. Ta cecha ludzkiej natury w schizofrenii ulega karykaturalnemu zniekształceniu; świat dzieli się według kryteriów dobra-zła. Drugie „ja” schizofrenika bywa nieraz demoniczne, czasem agresywne.

– Co chory przeżywa?
– W przeżyciach chorego można wyróżnić dwa zasadnicze nurty: nurt charyzmatyczny i eschatologiczny. W pierwszym chory czuje się pępkiem świata, wokół którego kręci się cały kosmos. Ma poczucie, że potrafi wszystkim sterować, jest wszechmocny i nieśmiertelny. Czuje się Napoleonem, Chrystusem, Bogiem decydującym o losach świata, wypowiada wojny, steruje losami ludzkości, wędruje w czasie i przestrzeni. W nurcie eschatologicznym jest odwrotnie: wszyscy go obserwują, tysiące oczu patrzą na niego, wszystkie siły oddziałują na niego, odbiera tajemnicze fale z kosmosu, które kontrolują jego życie, odczytują myśli, jest drobiną.

– Jaki jest koloryt tych przeżyć?
– Subiektywnie u większości chorych urojenia zwłaszcza katastroficzne, prześladowcze czy owładnięcia wywołują negatywne emocje, przerażenie, a nieraz apokaliptyczny lęk. Gdy chory ma wizje końca świata, dochodzi do desperackich kroków. Ale zdarzają się też emocje skrajnie pozytywne, choć rzadziej. Jeśli chory ma poczucie, że jest Bogiem i ma zdolność rozumienia wszystkiego, kierowania wszystkim, pojawiają się doznania ekstatyczne.

– Kępiński rozróżnia cztery postacie schizofrenii: prostą (gdzie przeważa apatia i pustka), hebefreniczną (z dominującą ruchliwością i wesołkowatością), urojeniową i katatoniczną. Ta ostatnia najbardziej przeraża otoczenie chorego. Wydaje się, że życie w chorym zamiera...
– Schizofrenia katatoniczna w sposób dramatyczny zaburza zachowanie człowieka, zarówno jej postać hiperkinetyczna, gdy chory szaleje, rozbija siebie i otoczenie, jak i hipokinetyczna, gdy zamiera jak słup soli. Zdarzają się takie stany, choć współczesne metody leczenia pozwalają szybciej je przerywać. Obserwując takich chorych ma się wrażenie, że życie w nich zamarło. Chorzy nie przyjmują posiłków, płynów, mają niskie ciśnienie krwi, obniżoną temperaturę, nie reagują na żadne bodźce, do tego stopnia, że zanika nawet odruch mrugania powiekami. Lekarz musi uczulać pielęgniarkę, by zwilżała choremu oczy roztworem soli fizjologicznej, aby nie dochodziło do wysuszenia i zwyrodnienia rogówki. Okazuje się, że po ustąpieniu tego stanu chorzy relacjonują wszystko, co się wokół nich działo, zablokowana zostaje tylko ich ekspresja.

– Jakie są przyczyny schizofrenii?

– Na przestrzeni historii pojawiały się różne koncepcje. Dopatrywano się działania kary, uroku, przestraszenia się, złych sił rzuconych przez czarownika. Te przekonania nadal istnieją w pierwotnych społecznościach, obserwowałem je w świecie Indian w Meksyku, Peru, Boliwii. Rozważano też etiologię infekcyjną schizofrenii. W latach 60. w niektórych szpitalach w leczeniu schizofrenii stosowano antybiotyki i notowano pewien postęp. Obecnie w doniesieniach amerykańskich pojawia się ponownie koncepcja wirusowej etiologii schizofrenii (tzw. retrowirusy). Milionowe nakłady przeznacza się w świecie na badanie etiologii schizofrenii. Odpowiedź na to pytanie ma z góry zarezerwowaną Nagrodę Nobla. Przypomnę mało znaną publikację Antoniego Kępińskiego i Marii Susłowskiej na temat znaczenia genetycznych uwarunkowań zaburzeń psychicznych, w tym schizofrenii. Być może po rekonstrukcji genomu ludzkiego genetycy znajdą zestaw defektów chromosomalnych, które determinują możliwość wystąpienia tej choroby. Praca Kępińskiego i Susłowskiej okazałaby się futurologiczną, co więcej opartą bardziej na spekulacji intelektualnej i retrospekcji historycznej. Nie może istnieć w naturze człowieka coś tak uporczywego i niezmiennego, co byłoby tylko wytworem urazu zewnętrznego czy rezultatem uwarunkowań kulturowych. A wiemy, że schizoferenia występuje z około jednoprocentową częstością niezależnie od rasy, płci i szerokości geograficznej. Koncepcja stresu, teoria psychodynamiczna, patologii rodziny i matki schizofrenogennej – to wszystko ma miejsce w historii i rodzinie schizofrenika, ale wydaje się konstelacją czynników towarzyszących czy predysponujących.

– Jedna z koncepcji mówi o schizofrenogennej rodzinie. Jaka to rodzina?
– Mówi się o nadmiernie opiekuńczej matce, co obserwuje się często w rodzinie schizofrenika. Chodzi o taką postawę matki, zwłaszcza wobec syna, która ogranicza możliwość samodzielnego rozwoju, która zniewala i chciałaby zaspokoić każdą potrzebę dziecka, nieraz i potrzebę erotyczną. Tu być może kryje się przyczyna agresywnego zachowania niektórych sc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy