Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

25 czerwca 2019

Rozczarowania się przydają

35

Nie należy wyzbywać się oczekiwań, nawet tych pozornie durnych. Trzeba jednak liczyć się z niepowodzeniem, a po nim nie dąsać się na cały świat, tylko uczyć się na błędach i próbować na nowo.
 

Kto, kogo i jak czaruje, a potem rozczarowuje? Oto ktoś ze współczuciem mówi: „Oczarował ją naiwną, a potem zawiódł”. Słyszę też, jak ktoś mówi: „Rozczarowałem się samym sobą!”. Albo: „Ta propozycja to wielkie dla nas rozczarowanie”.
We wszystkich przypadkach wspólne są z jednej strony łatwowierność, naiwność, a z drugiej przesada, brak umiaru. Tak więc rozczarowujemy się światem, ludźmi, zdarzeniami, bo – odwołam się do wielkiego ogólnika – oczekiwaliśmy dużo, a dostaliśmy mało. Czasem dlatego, że w swojej naiwności i życzeniowym myśleniu przesadziliśmy w oczekiwaniach, czasem też coś inaczej się zapowiadało, więcej obiecywało. Ktoś stał się rozczarowaniem dla innych, bo z niefrasobliwości, z zaniechania osiągnął mniej, niż mógł czy powinien. Ktoś rozczarował się sobą, bo miał wygórowane oczekiwania, rozbuchane ambicje, brakowało mu umiaru, bo porwał się z motyką na słońce.

Wszystko to jednak rozgrywa się w jakimś otoczeniu, a nie w próżni. Ma swoje konteksty. Kiedy popatrzymy na nasz świat, z łatwością zobaczymy, że rozczarowanie stało się narodowym stanem ducha, czymś w rodzaju narodowego dobra. Z jednej strony co chwilę słyszymy, że przecież od razu było wiadomo, że to się nie uda, z drugiej zaś zalewani jesteśmy morzem narzekania – na wszystko i na wszystkich. Grzęźniemy w tym biadoleniu, w którym złość miesza się z rozżaleniem, ale rzadko kto zdobywa się na propozycje zaradcze. Tak, jakby rozczarowanie było stanem naturalnym, a nawet koniecznym. Tak, jakby doświadczenie bólu miało sprawić, że cierpienie samo przejdzie.

T...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy