Dobry rodzic, czyli jaki?
Wyobraźmy sobie uśmiechniętego maluszka, z ładną zabawką w rączce spacerującego po parku w objęciach mamy. Kiedy mama próbuje postawić go na ziemi, na buźce pojawia się grymas, więc mama szybko podnosi dziecko w górę. Jak by to wyglądało, gdyby szła z malcem za rękę, a on byłby niezadowolony albo płakał? Taka nieczuła matka! I tu właśnie czai się pułapka. Dobry rodzic to nie ten, który usuwa spod nóg dziecka każdą uciążliwość, posypując drogę płatkami róż. Dobry rodzic to taki, który świadomie wyznacza dziecku cele, oddaje mu sprawczość i rozumie, że szczęśliwie nie zawsze znaczy miło i przyjemnie. Nie jest ani miło, ani przyjemnie odmówić dziecku zakupu kolejnej zabawki, zjedzenia nadprogramowych „pustych kalorii” czy noszenia na rękach zamiast kilkuminutowej drogi na własnych nóżkach. Może pojawić się u dziecka bunt, a nawet ekspresyjnie wyrażona złość. I dobrze, bo dziecko ma prawo wyrażać swoje emocje, być bardzo niezadowolone z decyzji rodzica. Dobry rodzic ma jednak obowiązek działać w taki sposób, aby dziecko wyrosło na szczęśliwego człowieka. Zanim to się jednak stanie, warto zastanowić się, co to znaczy być człowiekiem szczęśliwym? Bowiem o ile uśmiechnięta twarz, opływanie w dobra materialne może mieć coś wspólnego z zadowoleniem czy chwilowym przeżyciem pozytywnej emocji, to niekoniecznie musi mieć cokolwiek wspólnego z ludzkim poczuciem wewnętrznego szczęścia.
POLECAMY
Jak zadbać o wewnętrzne szczęście dziecka?
Jeśli celem wychowawczym ma być szczęśliwy wewnętrznie, spełniony dorosły człowiek, zastanów się, jakich środków użyjesz, aby osiągnąć ten cel? Już wiemy, że zewnętrzne „uszczęśliwianie” dziecka to droga donikąd. Robienie wszystkiego za niego, niepozwalanie na eksperymentowanie i eksplorowanie życia i wieczne dbanie, aby dziecko było zadowolone ponad wszystko, spowoduje, iż ważny wymiar osobowości, jakim jest umiejscowienie poczucia kontroli (locum of control), przesunie się na zewnątrz. U dziecka pojawi się poczucie, że za jego komfort i przyjemność odpowiedzialni są inni, a sukces nie wymaga wysiłku. W późniejszym wieku może mieć to wyraz w przekonaniu, iż za porażki są winni inni ludzie, a powodzenie można uzyskać dzięki wpływom, znajomościom, a własna praca i tak nic nie da. A to już krok ku byciu zrzędliwym, zgryźliwym i wiecznie pokrzywdzonym przez los człowiekiem. Co zatem powinniśmy zaoferować dziecku zamiast zadowalania go w każdej chwili?
Przede wszystkim warto nauczyć dziecko sprawczości i zaradności. Powiedz: „Spróbuj, dasz radę, jeszcze 10 kroków i sądzę, że zdołasz to zrobić nawet, gdy będzie to niewygodne”. Bo fakt, że coś jest niekomfortowe, uciążliwe czy niewygodne, nie znaczy, że automatycznie masz zwolnić z tego dziecko. Czym innym jest wrażliwość na przeciążenie dziecka, a czy innym przewrażliwienie rodzicielskie na punkcie niezadowolenia dziecka z jakiejś aktywnoś...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.