Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

15 grudnia 2015

Re-wolucja neuronów

16

Kiedyś wiedzę posiadał ten, kto miał dobrą pamięć, dziś w cenie jest raczej zapamiętanie tego, gdzie coś zostało zapisane. W tym m.in. kierunku przekształcają się nasze mózgi. Przechodzą ewolucję, by nadążyć za światem, który pędzi szybko jak nigdy.

Według Nicholasa Carra, autora bestselleru Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg, jesteśmy świadkami „odwrócenia wczesnego procesu rozwoju cywilizacji – od uprawiania i pielęgnowania osobistej wiedzy przechodzimy do łowiectwa i zbieractwa w lesie elektronicznej informacji”. Tę tezę potwierdzają badania naukowców z University of San Diego (Kalifornia), którzy wykazali, że każdego dnia do zmysłów przeciętnego człowieka za pośrednictwem e-maili, SMS-ów, internetu czy telewizji dociera ponad 100 tysięcy słów – aż 23 wyrazy na sekundę! Taka porcja informacji jest niemal nie do przetworzenia, lawina słów pcha nas dzień w dzień na same granice percepcji.

Jaki jest tego efekt? Reakcje naszego organizmu przypominają te, jakie można obserwować u noworodków znajdujących się w głośnym i pełnym bodźców wizualnych pomieszczeniu: szybko się męczymy, popadamy w rozdrażnienie oraz przygnębienie. Jeśli taki stan się przedłuża, staje się niebezpieczny dla naszego zdrowia. Możemy popaść m.in. w „cyfrową demencję”. Ten zespół chorobowy opisali kilka lat temu południowokoreańscy lekarze. Objawy: notoryczne problemy z koncentracją, pamięcią, permanentne poczucie przemęczenia, bezsenność, przygnębienie i depresja – zaobserwowali u młodych mężczyzn, którzy wyjątkowo dużo czasu poświęcali używaniu nowych cyfrowych mediów. Od cyfrowej demencji jest już tylko krok do fizycznego, związanego z wyczerpaniem, zdewastowania organizmu.

Jak londyńscy taksówkarze
Nowy e-świat niesie pewne zagrożenia, jednak żyjąc w nim, całkowicie uniknąć go nie sposób. Trzeba raczej szukać mądrych sposobów przystosowania się do otaczającej rzeczywistości. Jest to możliwe dzięki mechanizmowi neuroplastyczności mózgu, który zmienia się, wręcz przebudowuje, w odpowiedzi na wyzwania, jakim musi sprostać. Dowodzi tego choćby słynny już przykład londyńskich taksówkarzy. Badania ujawniły, że ich hipokampy – struktura w mózgu odpowiedzialna m.in. za orientację przestrzenną – są większe niż u przeciętnych ludzi. Rozwinęły się w ten sposób, ponieważ były częściej używane – taksówkarze codziennie uczyli się topografii potężnego miasta...

Często używane struktury mózgu rozwijają się zatem lepiej niż inne, połączenia neuronalne używane rzadko lub wcale – zanikają, „robiąc miejsce” tym przydatnym. Bazując na tej prawidłowości, publicysta Marc Prensky założył, że skoro mózgi przedstawicieli współczesnego pokolenia kształtowały się pod wpływem odmiennych bodźców, muszą być inaczej zbudowane i inaczej przetwarzać informacje. Generację, której przedstawiciele urodzili się po roku 1980 (czyli w epoce, w której mogli już korzystać ze zdobyczy technologicznej rewolucji), nazwał „cyfrowymi tubylcami”, zaś pokolenie ich rodziców i nauczycieli, których umysłów nie ukształtowały nowe media – „cyfrowymi imigrantami”. Założenie Prensky’ego znalazło potwierdzenie w licznych badaniach.

Najsłynniejsze z nich przeprowadził w 2007 roku Gary Small, profesor psychiatrii z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Do udziału zaprosił sześciu ochotników – troje doświadczonych internautów i trzech „cyfrowych imigrantów”. Podczas gdy uczestnicy czytali przeznaczone dla nich materiały, prof. Small za pomocą rezonansu magnetycznego poszukiwał w ich mózgach obszarów o wzmożonej aktywności. Przy czytaniu zwykłego tekstu nie zaobserwował żadnych różnic między przedstawicielami grup, ale w przypadku śledzenia stron internetowych różnice już były: mózgi internautów wykazywały znacznie większą aktywność niż mózgi osób początkujących. Co ciekawe, zwiększoną aktywność zarejestrowano zwłaszcza w obszarze kory przedczołowej, odpowiedzialnym za rozwiązywanie problemów i podejmowanie decyzji!

Wyniki badania początkowo wywołały falę zachwytu nad zaletami nowych technologii, które tak dobrze wpływają na nasze zdolności intelektualne. Prof. Small od początku zaznaczał jednak, że media rozwijają pewne zdolności kognitywne kosztem innych. Co więc tracimy, spędzając długie godziny przed monitorem komputera?

Zewnętrzna pamięć
Równocześnie próbujemy pracować nad projektem, przeglądać e-maile, pisać SMS-y i rozmawiać przez telefon. Jakie są skutki tzw. wielozadaniowości medialnej? Jak pisze Nicholas Carr, nawyki internetowe wpływają na nasze zachowanie poza siecią. Nawet gdy nie przebywamy już w wirtualnym świecie, wciąż poszukujemy rozpraszaczy. W ten sposób nasze mózgi, przystosowując się do przetwarzania wielu bodźców równocześnie, częściowo tracą zdolność do koncentracji.

Potwierdzają to badania naukowców z University of Stanford. Uczeni zaprosili do nich osoby doświadczone w pracy w trybie wielozadaniowym oraz takie, które wykonywały zadania po kolei. Odkryli, że ci pierwsi znacznie częściej ulegali pokusom rozproszenia uwagi, trudniej było im zapanować nad pamięcią roboczą i znacznie więcej wysiłku kosztowało ich skoncentrowanie się na poszczególnych zadaniach. Jak twierdzi główny autor badań, prof. Clifford Nass, wytrawni wielozadaniowcy wręcz „chłoną każdą zupełnie niepotrzebną informację”.

Dzięki umysłowej rewolucji szybciej przetwarzamy informacje i wykonujemy wiele rzeczy jednocześnie. Jak wiele potem z tego pamiętamy? Według koncepcji poziomów przetwarzania Craiga Fergusona i Roberta Lockharta każda informacja może być przetwarzana na różnym poziomie głębokości. Żeby została zapisana w pamięci długotrwałej, niezbędne jest skupienie, gdyż musi być usystematyzowana i skojarzona znaczeniowo z już zdobytą wiedzą. W innym wypadku znika, zostawiając niewielki ślad w pamięci lub nie pozostawiając żadnego.

Psychiatra i neurobiolog prof. Manfred Spitzer, autor bestselleru Cyfrowa demencja, uważa, że cyfrowe media sprzyjają zmniejszeniu głębokości przetwarzania i sprawiają, że proces ten staje się bardziej powierzchowny. Według Spitzera świadczy o tym nawet używany przez nas język. Kiedyś „zagłębialiśmy” się w treść lektury, a teraz „surfujemy” po sieci – ślizgamy się, pobieżnie przeglądając internetowe strony. Nie bez powodu Nicholas Carr w swojej książce opisuje „płytki” umysł.

Ale media cyfrowe wpływają na naszą pamięć także w inny sposób. Po co trwonić jej cenne zasoby, skoro wszystkie informacje mamy na wyciągnięcie ręki? Z jednej strony nasz mózg jest więc odcią...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy