Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Psychologowie na wielkiej szachownicy

0 250

Holenderskiego psychologa Willema Wagenaara spotkałem po raz pierwszy w latach siedemdziesiątychna konferencji poświęconej podejmowaniu decyzji. Wygłosił na niej referat dotyczący wyboru strategii w prostych grach typu „orzeł i reszka”. Wystąpienie mnie rozczarowało. Było trudne i nudne.

Nie miało wartości praktycznej. Pomyślałem sobie wówczas, że całe życie będzie zajmował się takimi błahostkami, wykładając na uniwersytecie w pięknej Lejdzie, mieście wiatraków. Całkowicie się pomyliłem. Gdy w latach dziewięćdziesiątych zawitałem do Hagi, stwierdziłem, że Wagenaar przeszedł zadziwiającą metamorfozę. Porzucił eksperymentalne łamigłówki i zajął się wielkimi problemami współczesności. Wykorzystując swoją wiedzę z makropsychologii, na nowo zinterpretował zbrodnie Adolfa Eichmanna, próbował odsłonić jego korzenie zła, nienawiści i pogardy.

Poddał również druzgocącej krytyce wymiar sprawiedliwości w Holandii. Wykazał, że w tej „starej demokracji” policja, prokuratorzy czy sędziowie często ignorują elementarną wiedzę psychologiczną. W jednym z procesów pewien mężczyzna został oskarżony o przestępstwa seksualnena nieletnich. Sąd uznał za dowód w tej sprawie wypowiedź około trzyletniej dziewczynki, która miała powiedzieć matce, że rzekomo widziała to występne zachowanie. Wagenaar udowodnił nie tylko to, że „zeznania” nie mają żadnej wartości, ale również, że w danych okolicznościach dzieckonie mogło widzieć tego zdarzenia.

Książka Wagenaara „Anchored narratives” spotkała się z dużym rezonansem społecznym. Wywołała zarówno oburzenie, jak i uznanie otoczenia. Jej autor zdobył rozgłos i sławę. Stał się osobowością medialną. Ale najważniejsze było to, że jego idee psychologiczne i jego obraz świata weszły w obieg społeczny. Dotarły do opinii społecznej i do elit władzy. Zmusiły do przeprowadzenia niezbędnych reform. Tak więc Willem Wagenaar – intelektualista niepokorny – stał się ważną figurą na wielkiej szachownicy społecznej, na której nieustannie toczy się gra o dobrostan zwykłych ludzi.

W miarę rozwoju psychologii, w miarę rozbudowy różnych form kształcenia, powstają nowe specjalizacje i nowe zawody. W naszym kraju pracują już psychologowie społeczni, kliniczni, szkolni czy psychoterapeuci. Coraz częściej psycholog wchodzi również w rolę intelektualisty. Intelektualistami są myśliciele, filozofowie, uczeni, pisarze i publicyści, którzy rozwijają ogólną wiedzę o człowieku i o społeczeństwie, którzy próbują zastosować ją do rozwiązywania wielkich problemów ludzkich z dziedziny gospodarki, edukacji, kultury czy polityki. Ze względu na całościowe i makrospołeczne zainteresowania nazywa się ich często generalistami.
W swojej działalności przyjmują postawę sokratejską, czyli – mówiąc nowoczesnym językiem – w ich myśleniu dominuje inklinacja negatywna. Poddają surowej krytyce zmurszałe instytucje społeczne, demaskują arogancję władzy, ich pióro godzi również w grupy uprzywilejowane i przestępcze.

Jak muszkieterzy bronią wartości humanistycznych i praw człowieka. Nie ograniczają się do negatywnych ocen zjawisk społecznych. Najwybitniejsi z nich rozwijają własne wizje budowy sprawiedliwego ładu, proponują reformy oświatowe czy zdrowotne. W przeciwieństwie do polityków wykazują często krytyczną i sceptyczną postawę nawet wobec własnych propozycji i własnych reform. Dostrzegają ich ograniczenia i braki. Próbują je ulepszyć, udoskonalić. Gdy na początku ubiegłego wieku pewien duchowny przyszedł do Kazimierza Twardowskiego, twórcy słynnej matematycznej szkoły lwowsko-warszawskiej, aby napisać pracę doktorską, wielki matematyk odparł zdziwiony: „Przecież ksiądz zna zasadę, a my jej dopiero poszukujemy”. To poszukiwanie prawdy o człowieku staje się niekończącym się procesem, pełnym niepewności, ryzyka, wahań i zdrowego europejskiego sceptycyzmu.

Intelektualiści mają wysoką motywację, aby swoje wizje upowszechniać. Często zabierają głos w środkach masowego przekazu (łącznie z Internetem), często publikują kontrowersyjne książki, często osobiście angażują się w realizację własnych idei. Ich nazwiska zaczynają być znane w określonym środowisku lub w całym kraju.
Najwybitniejsi z nich stają się przewodnikami duchowymi. Mimo to nie mają łatwego życia. Kto z odwagą głosi prawdę, naraża się na ataki elit władzy i opinii publicznej.
W krańcowych przypadkach nieprzekupni intelektualiścisą zmuszani do emigracji z własnego kraju,a nawet trafiają do więzienia.

Uczony francuski Michel Winock nazwał ubiegłe stulecie „wiekiem intelektualistów”. W poglądzie tym tkwi ziarno prawdy. Odegrali oni ważną rolę w obronie praw człowieka i rozwoju jego osobowości. Wśród nich znajdowali się również psychologowie, że wymienię tylko nielicznych:
Williama Jamesa, Władysława Wytwickiego, Ericha Fromma, Hansa Eysencka, Burrhusa F. Skinnera, Abrahama Maslowa, Jerome’a Brunera, Noama Chomskiego czy Tadeusza Tomaszewskiego.

To dzięki ich ideom sowa Minerwy często gościław naszych domach.„Musimy zdawać sobie sprawę, że wielkie problemy, z którymi boryka się ludzkość, mają charakter wewnętrzny, a nie zewnętrzny. Są one psychologiczne i polityczne, a nie materialne” – napisał w 1979 r. E. Laszlo. Trudno nie zgodzić się z tą opinią. Prawie wszystkie wielkie problemy współczesnego człowieka mają wymiar psychologiczny: w zagadnieniach gospodarczych, społecznych, edukacyjnych czy politycznych uwikłane są – mówiąc słowami Jana Szczepańskiego – sprawy ludzkie. Wiele wskazuje na to,że wraz z rozwojem cywilizacji znaczenie tych spraw będzie wzrastać. Zauważył to Erich Fromm, psychoanalityk, terapeuta i religioznawca, jeden z największych intelektualistów „starego” wieku, uczony o poglądach lewicowych, któremu bliski był socjalizm „o ludzkiej twarzy”. Poddał on surowej krytyce – często z domieszką cynizmu i sarkazmu – wilczy kapitalizm, który uważał za niezgodny z naturą ludzką. W swoich pracach ostrzegał przed widmem społeczeństwa całkowicie stechnizowanego, zbiurokratyzowanego, skorumpowanego i chorego. Społeczeństwa, w którym modus posiadania dominujenad modusem bycia, w którym ludzie wyrzekają się swojej wolności za bezpieczeństwo osobiste. Demaskował autorytarne i totalitarne elity polityczne, dążące do absolutnej władzy. Pisał, że w takim społeczeństwie często człowiek ma wszystko, ale jest nikim.

Łącznie z tą bezkompromisową krytyką Erich Fromm rozwija – w takich książkach, jak „Rewolucja nadziei” – wizję „psychologicznego społeczeństwa”, w którym dominować będą najwyższe wartości humanistyczne. Proponuje zakładanie „klubów” zajmujących się sprawami publicznymi, wysuwa pomysł tworzenia „małych grup”, które kierowałyby się w życiu m.in. miłością, twórczością, samokształceniem, rozwojem zdrowej osobowości. Te organizacje nie burzyłyby starych instytucji, lecz byłyby ich uczłowieczoną „przybudówką”. Choć idee Fromma graniczą z utopią, stał się on wielkim autorytetem intelektualnym i moralnym swojego pokolenia.
O ile Fromm zajął się głównie krytyką społeczeństwa, o tyle Burrhus F. Skinner skoncentrował się na budowie nowego ładu społecznego. Jego poglądy polityczne trudno jest jednoznacznie określić. Z pewnych prac wynika, że był autorytarnym liberałem, z innych – że bliższy mu był liberalizm zwany przez socjologów „dobrotliwym”. W każdym razie wykorzystując osiągnięcia behawioryzmu, chciał stworzyć nowe społeczeństwo oparte na jego zasadach. W „Walden Two” pisał: „Obecnie jesteśmy zdolni sterować zachowaniem człowieka, ponieważ umiemy stworzyć dowolną sytuację, którą on lubi, i usunąć każdą sytuację, która bywa dla niego nieznośna”. Przy pomocy wzmocnienia pozytywnego (nagrody) lub negatywnego (kary) – czyli dzięki inżynierii behawiorystycznej – psycholog zdolny jest zbudować „nowy wspaniały świat”.Skinner z ogromną konsekwencją rozwijał te poglądy.

W prowokacyjnej książce „Poza wolnością i godnością” zastosował zasady behawioryzmu do wielkich problemów moralnych epoki. Dowodził, że wolność i godność nie są stanami wewnętrznymi, zakorzenionymi w osobie i związanymi z niezbywalnymi prawami człowieka,ale z rodzajem zewnętrznych wzmocnień pozytywnych i negatywnych. Charakteryzują środowisko, a nie człowieka. Trzeba było mieć odwagę Prometeusza, aby głosić takie poglądy.

Mimo druzgocącej krytyki (95 proc. recenzji negatywnych) Skinner był absol...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy