Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

PSYCHOLOGIA LEPSZEGO ŻYCIA

0 266

Jak psychologia pomaga osiągać jakość życia? Czy można się nauczyć odczuwania szczęścia? Jakie cechy sprzyjają zdrowiu? Czym jest doświadczenie przepływu? O nowym kierunku w psychologii opowiada Ewa Trzebińska. Ewa Trzebińska jest profesorem psychologii, kieruje Zakładem Psychologii Pozytywnej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Zajmuje się rozwojem i zaburzeniami tożsamości. Jest redaktorem naczelnym wydawanego przez SWPS pisma „Psychologia Jakości Życia”. Napisała książkę „Dwa wizerunki własnej osoby. Studia nad sposobami rozumienia siebie”.

Zofia Barczewska: Kto wprowadził termin „psychologia pozytywna” i co zapoczątkowało ten paradygmat?
Ewa Trzebińska: – Stało się to prawdopodobnie na przełomie XX i XXI wieku. Miały wtedy miejsce dwa ważne zdarzenia. W 1998 roku Martin Seligman, prezydent American Psychological Association, ogłosił, że dla psychologii XXI wieku jednym z dwóch zasadniczych wyzwań jest zrozumienie i kształtowanie tego, co w człowieku najlepsze, czyli że potrzebna jest reorientacja na psychologię pozytywną. Drugie zdarzenie miało miejsce w 2000 roku, kiedy to dwa czasopisma, „American Psychologist” i „Journal of Social and Clinical Psychology”, niezależnie od siebie poświęciły swoje pierwsze numery w nowym milenium psychologii pozytywnej. Tam ten termin został objaśniony, tam także pojawiły się prace ilustrujące, na czym polega uprawianie psychologii pozytywnej.

– Jaki jest cel psychologii pozytywnej?
– W jednym z tekstów wprowadzających i objaśniających to pojęcie natrafiłam na bardzo proste i bardzo przekonujące określenie celu psychologii pozytywnej: jest nim wyjście naprzeciw ludzkim pragnieniom, by dobrze żyć, czuć się bezpiecznie i w miarę swoich możliwości czynić dobro wokół siebie. Założenie, że ludzie dążą do szczęścia, nakłada na psychologię obowiązek dostarczenia im wiedzy o tym, co przyczynia się do lepszego życia.

– Jaką wizję człowieka proponuje psychologia pozytywna?
– Wizję człowieka dążącego do szczęścia, to znaczy do osobistej pomyślności, do życia w przyjaznym otoczeniu i do bycia wartościowym członkiem społeczności, do której należy; posiadającego właściwości psychiczne, które pomagają mu tak kierować sobą, kontaktować się z ludźmi i rozwiązywać problemy, aby jakość jego życia była wysoka. Człowiek ma być odporny na niebezpieczeństwa i na przeciwności losu, czyli posiadać takie kompetencje, które zabezpieczają go przed załamaniami i porażkami, a także pomagają mu wyjść na prostą po kryzysach i stawać się coraz bardziej kompetentnym życiowo.

– Jakie są te kompetencje?
– Jesteśmy na początku gromadzenia i porządkowania wiedzy o ludzkich kompetencjach, toteż listy korzystnych właściwości – cnót, jak niektórzy mówią – dopiero powstają. Umieszczane są na nich cechy psychiczne, takie jak mądrość, autentyczność i wytrzymałość, oraz cechy emocjonalne, na przykład wdzięczność, nadzieja czy duchowość. Na tych listach znajdują się też sposoby odnoszenia się do ludzi, takie jak bliskość, współczucie, empatia i altruizm, a także sposoby radzenia sobie, na przykład opowiadanie o swoich kłopotach, poszukiwanie sensu życia, humor, dostrzeganie korzystnych stron w porażkach i stratach. Zadaniem pozytywnej psychologii jest teoretyczne wykazanie, jakie są relacje między tymi bardzo różnymi właściwościami, i – co bardzo ważne – empiryczne sprawdzenie, czy rzeczywiście przynoszą one jakieś konkretne korzyści. Powstał tak zwany model kompletnego zdrowia psychicznego, który opiera się na założeniu, że zdrowie psychiczne powinno być opisywane na dwóch ortogonalnych wymiarach: na wymiarze dobrostanu i na wymiarze psychopatologii. Wyróżniono wobec tego cztery obszary, do których można przypisać to, co dzieje się w życiu diagnozowanej osoby: rozwijanie się, cierpienie, zmaganie się i zagubienie. Pierwszy obejmuje funkcjonowanie optymalne, czyli posiadanie pełnego zdrowia psychicznego, trzy pozostałe odnoszą się do określonych rodzajów trudności w ułożeniu sobie satysfakcjonującego życia.

– Czy potrafimy nauczyć się odczuwać szczęście, czy też jest to zdolność wrodzona?
– Wydaje się, że ludzie są biologicznie zaprogramowani do odczuwania szczęścia, ponieważ – jak pokazują badania – w każdych warunkach osiągają pewien poziom zadowolenia z własnego życia. Z drugiej jednak strony to, jak bardzo jesteśmy zadowoleni, zależy w dużej mierze od różnych sukcesów i przyjemności, jakie nam się przytrafiają. Sprzyjających szczęściu umiejętności, dzięki którym udaje nam się osiągać nasze cele i realizować marzenia, nie przynosimy na świat w gotowej postaci i musimy się ich nauczyć.

– A gdyby pokusić się o wskazanie kilku czynników, które czynią człowieka szczęśliwym...
– Jednym z takich ważnych czynników jest nadzieja, różnie zresztą przez badaczy nazywana i występująca prawdopodobnie w różnych postaciach, na przykład jako emocjonalna ufność czy optymistyczny styl myślenia. Wyniki badań niezmiennie pokazują, że w rozmaitych zakresach, a przede wszystkim w obszarze skuteczności własnych działań, nadzieja pomaga w osiągnięciu wysokiej jakości życia. Innym bardzo korzystnym czynnikiem, jak pokazują badania, jest zdolność do przeżywania miłości, to znaczy do głębokiej więzi, serdeczności i bliskości z określonymi osobami. Myślę, że gdyby na podstawie obecnego dorobku psychologii pozytywnej szukać takiej dyspozycji psychicznej, która powinna być rozwijana w wychowaniu, w relacjach międzyludzkich, w różnych formach terapii czy w innych oddziaływaniach doskonalących funkcjonowanie człowieka, to nadzieja i miłość byłyby na pierwszym miejscu. Coraz więcej również jest dowodów na to, że korzystny wpływ na odczuwane przez nas szczęście ma...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy