Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

21 marca 2016

Psycholog, który chciał zrozumieć 

69

Koncepcja psychologii, jaką proponował Wilhelm Dilthey, nie była zgodna z ówczesną wizją tej nauki. Nawiązywali do niej głównie ci myśliciele, których rozczarował dorobek pionierów psychologii eksperymentalnej.

W Polsce pierwszym chyba uczonym, który zadał sobie trud zebrania i przybliżenia poglądów Diltheya, był Zygmunt Łempicki. W roku 1914 na łamach „Przeglądu Filozoficznego” pisał on, że teoria Diltheya jest „bardzo głęboko pomyślaną i na bardzo szerokim tle opartą hermeneutyką, nauką o (...) rozumieniu innych ludzi, ducha ludzkiego i jego objawów i wytworów”. Gdzie indziej zaś dzielił się refleksją, iż „tkwił w pismach Diltheya pewien nieokreślony czar, że kto wziął jedną książkę lub rozprawę jego do ręki i przemógł pierwsze trudności w ich rozumieniu (...) ten mimo woli pragnął zapoznać się z innymi pismami jego, z których każde otwierało nowe
horyzonty”.

Psychologia potrzebna była Diltheyowi przede wszystkim do zrozumienia procesów historycznych, a nawet szerzej – do wyjaśnienia istoty nauk humanistycznych. Jego zdaniem bez odniesienia do życia psychicznego nauki te byłyby zlepkiem różnych obszarów myśli ludzkiej. Dziedziny, które stanowią przedmiot zainteresowań tych nauk, są połączone ze sobą poprzez związki psychiczne, ale ich poznanie nie jest prostym psychologizmem, lecz próbą wniknięcia w pewien „wytwór duchowy”. Pomóc ma w tym psychologia opisowa, będąca sposobem przedstawiania składowych i związków między procesami, które charakteryzują każde rozwinięte życie ludzkie. Psychologia ta opisuje na przykład przeżycia stanowiące podstawę historii i twórczości.

Różni się ona zupełnie od psychologii empirycznej (tę Dilthey określał mianem „wyjaśniającej”), poszukującej praw rządzących życiem psychicznym na podstawie badania procesów fizjologicznych albo redukującej te zjawiska do najprostszych składników: wrażeń i spostrzeżeń. Psychologia opisowa czerpie wiedzę o przeżyciach ludzkich nie z eksperymentu czy prostej obserwacji, lecz ze źródeł zawierających relacje osobiste ludzi – z listów, pamiętników, zwierzeń, sprawozdań przeżyć.

Spór o metodologię


Pod koniec XIX wieku było już jasne, że psychologia eksperymentalna nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania, jakie mógłby postawić wnikliwy psycholog. Wymykały się tym badaniom szczególnie problemy związane z kulturą i twórczością czy nawet bardziej złożone procesy psychiczne. Z tym ograniczeniem radzono sobie różnie: zawężano przedmiot psychologii, tworzono alternatywne programy, poszukiwano nowych metod badań lub po prostu budowano od podstaw całościową wizję psychologii jako nauki.

Powszechnie cytuje się stwierdzenie Diltheya, że przyrodę można wyjaśniać, ale życie psychiczne należy rozumieć. Poznanie psychiczne polega na rozumieniu, na wczuwaniu się i odczytywaniu symptomów przeżyć. Korzenie psychologicznego badania tkwią w samym przeżywaniu. W naszych przeżyciach działają procesy całego ducha. Człowiek rozwija się, jest twórczy, aby go zrozumieć, należy poznać jego pragnienia i dążenia. Tego właśnie brakuje przyrodniczo zorientowanej psychologii eksperymentalnej.

Wybitni psychologowie z epoki Diltheya nie pozostawali obojętni na jego program. Szczególną polemikę prowadził z nim Hermann Ebbinghaus. Na rozprawkę na temat idei psychologii opisowej i analitycznej, którą Dilthey zamieścił w roku 1894 w periodyku Królewskiej Pruskiej Akademii Nauk, Ebbinghaus odpowiedział obszernym artykułem, opublikowanym dwa lata później w piśmie „Zeitschrift für Psychologie”.

Ebbinghaus dowodził, że postulat ograniczenia warsztatu badawczego w psychologii wyłącznie do opisu przeżyć jest nieporozumieniem w czasach, gdy opracowano rzetelne podstawy dla eksperymentu i pomiaru w badaniach psychologicznych. Konsekwencją sporu był zresztą podobno fakt, że Ebbinghaus przeniósł się z Berlina do pracy na Uniwersytecie Wrocławskim.

Program Diltheya miał wpływ na pewne nurty w psychologii i filozofii. Uważa się na przykład, że zainspirował on personalizm, którego główny przedstawiciel, William Stern, propagował całościowe poznanie człowieka, a więc poznanie osoby, a nie jakichś wycinkowych funkcji psychicznych. We wspomnianej wyżej pracy Dilthey wymienił pięć istotnych obszarów działalności ludzkiej: sztukę, religię, politykę, ekonomię oraz naukę, i na nich oparł swoją klasyfikację typów ludzkich (student Dithleya Eduard Spranger dodał później do owych obszarów jeszcze jeden – działalność społeczną).

Myśl niemieckiego filozofa miała też swą późniejszą kontynuację w psychologii humanistycznej, z jej wizją człowieka jako twórcy i odbiorcy kultury. Niektórzy historycy psychologii właśnie Wilhelma Diltheya uważają za prekursora psychologii humanistycznej.

Geniusz a obłęd

Są w spuściźnie naukowej Diltheya prace, o których prawie nikt już dziś nie pamięta. Współczesna znajomość jego dorobku ogranicza się bowiem do „programu” psychologii kulturowo-historycznej. Tymczasem spektrum zainteresowań niemieckiego uczonego było szersze. Na jeden z mniej znanych odczytów Diltheya zwrócił uwagę Antoni Lange, ceniony polski poeta, tłumacz i filozof. Przedstawił on zawartą w odczycie koncepcję Dilthleya na łamach „Przeglądu Tygodniowego” w 1893 roku. Biorąc pod uwagę sylwetkę sprawozdawcy, nie dziwi fakt, że zainteresowały go poglądy dotyczące związku między genialnością i chorobą psychiczną. W owym czasie był to temat wciąż modny, a oryginalne podejście Diltheya do tego problemu bardzo zaintrygowało polskiego literata.

W swym artykule Lange przypomniał na wstępie, że „Teorie Lombrosa, który utożsamia prawie geniusz i obłąkanie, tak się dziś rozpowszechniły, że ze zdziwieniem pewnym patrzymy na tych, którzy rzecz tę rozumieją inaczej”. Dilthey bynajmniej nie podzielał przekonań zwolenników psychopatologicznej teorii twórczości. Wręcz przeciwnie – uważał, że geniusz jest najzdrowszym przejawem ducha ludzkiego. Kondycja człowieka twórczego ma cechy najlepszego zdrowia, a charakteryzuje go dążenie do jednego celu. W pracy umysłu twórczego wiodąca struktura psychiczna wiąże ze sobą pojedyncze ogniwa marzenia, nieraz przez długi okres.

Tłem procesów duchowych u twórcy jest zjawisko powtarzania się i kumulowania obrazów, będące efektem gromadzenia się w umyśle wrażeń oraz doświadczeń życiowych i coraz bogatszego kojarzenia pojęć. Głównym procesem, jaki zachodzi w umyśle twórcy, jest marzenie, które „zlewa się z myś...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy