Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

PRZYJAŹŃ TO ROBIENIE SOBIE NAWZAJEM DOBRYCH RZECZY

0 350

Między przyjaciółmi onflikty i spory są częstsze niż między zwykłymi znajomymi. Drobna różnica zdań urasta do rozmiarów przepaści. Dzieje się tak, ponieważ w przyjaźni szukamy potwierdzenia naszych sądów, wartości czy postaw.

W końcu lat 90. przyjaźń i miłość były wskazywane przez 61 proc. dorosłych Polaków jako ważne cele życiowe, ale tylko 15 proc. uznawało przyjaźń za istotny warunek udanego życia (badanie CBOS, luty 1997). Wygląda na to, że chcemy mieć przyjaciół, ale raczej jako kwiatek do kożucha codzienności niż jako środek polepszania jakości własnego życia. Jednocześnie narzekamy, że ostatnie lata przyniosły spadek liczby osobistych kontaktów, że spotykamy się tylko, by rozmawiać o pracy, forsie i interesach, pokazać nowy samochód czy komputer, lub żeby nie pić do lustra. Nie mamy czasu ani na przyjaźń, ani dla przyjaciół. Co więcej, wydaje mi się, że zaczynamy używać słowa „przyjaciel” w jego niespecyficznym rozumieniu: określamy nim kogoś, z kim spędzamy czas i mamy jakieś wspólne zainteresowania (to i tak dużo). Tymczasem przyjaźń jest specyficznym typem związku interpersonalnego, innego od znajomości, kręgu rodzinnego czy partnerstwa seksualnego. Spróbuję pokazać, jak psychologowie opisują związek przyjacielski, jakie widzą zyski z przyjaźni, oraz jakie mogą być indywidualne i społeczne koszty pozostawania w przyjaźni.

Zwykle wymienia się pięć cech charakterystycznych dla przyjaźni: dobrowolność, równość pozycji, pomoc, wspólną aktywność, zaufanie i wsparcie emocjonalne. Zapewne wymieniliby je wszyscy zapytani o specyficzne cechy przyjaźni, ale nie sądzę, by każdy, kto mówi, iż „przyjaźni się z kimś”, rzeczywiście te charakterystyki kultywował. Wiele problemów jest zwłaszcza z utrzymaniem w przyjaźni równych pozycji. Mamy tendencję, by odgrywać w niej pewne role, na przykład słabszego poszukującego opieki i pomocy, lub bardziej doświadczonego mędrca, który z wyżyn swojej mądrości i doświadczenia poucza przyjaciela, jak żyć. Gdy role takie stabilizują się, przyjaźń przestaje spełniać swoje funkcje. Staje się pewną grą psychologiczną, która być może daje coś grającym, ale jakości życia raczej nie podnosi. Zgadzam się z tymi, którzy dowodzą, iż „lepsza rozwojowo” jest taka przyjaźń, gdy uczestnicy związku widzą między sobą więcej równości. Zauważmy, iż oparta na prawdziwej równości przyjaźń między rówieśnikami w okresie dzieciństwa czy dorastania jest wzorcem demokratycznych relacji międzyludzkich; bez takich związków stajemy się albo posłusznymi pionkami, albo dominującymi, autorytarnymi mężami, żonami, rodzicami czy szefami.
Kolejne oczekiwanie, związane z przyjaźnią, dotyczy pomocy. Ludzie oczekują, iż przyjaciele powinni wzajemnie sobie pomagać. Badania prowadzone w USA i w krajch Europy Zachodniej pokazują jednak, iż w tamtych społeczeństwach od przyjaciół oczekuje się jedynie doraźnej, raczej drobnej pomocy w sferze materialnej, natomiast pomoc długoterminowa oczekiwana jest częściej od rodziny lub instytucji publicznych. Amerykanie po zawałach serca deklarują, iż pomoc od przyjaciół ma być tylko dodatkiem do wsparcia rodzinnego. Nie znam polskich badań na ten temat, jednak sporo codziennych obserwacji wskazuje na to, iż wielu z nas oczekuje właśnie materialnej formy pomocy ze strony przyjaciół. Niespełnienie tych oczekiwań często kończy przyjaźń. Steve Duck, badacz problemów występujących w osobistych relacjach społecznych, podkreśla, iż w przyjaźni istotna jest nie tyle wielkość otrzymywanej pomocy czy podarunków, co wzajemność brania i dawania. Odwzajemnianie nie oznacza oczywiście „odpłaty w tej samej walucie”, ale raczej tendencję do robienia sobie nawzajem dobrych rzeczy. Bez możliwości odwzajemnienia rodzi się zależność czy poczucie długu.

Rozwój przyjaźni polega między innymi na tym, że relacje między przyjaciółmi stają się coraz intymniejsze, a rozmowy ukierunkowane bardziej na te cechy, sprawy czy poglądy, które dotyczą tylko przyjaciół. Można powiedzieć, iż relacje przyjacielskie są osobiste i głębokie. Ale trzeba pamiętać, że przyjaciel to nie psychoterapeuta, a rodzaj wsparcia, jakie od niego zyskujemy, jest innego rodzaju niż wsparcie profesjonalisty. Spornym problemem jest jednak bezwarunkowość akceptacji w przyjaźni. „Cokolwiek robisz, jesteś moim przyjacielem” nie oznacza tego samego, co „cokolwiek robi mój przyjaciel, jest dobre (dla niego lub dla innych)”. Moja przyjaciółka mówi: „Nie sztuka mnie lubić, jak jestem miła; kochaj mnie, gdy wyłazi ze mnie samo brzydactwo”. Jak sobie z tym radzić? Aby uniknąć konfliktów między przyjaciółmi, nie zawsze wystarczy bardzo ogólnikowa recepta: „Możesz dyskutować czy nawet krytykować zachowanie przyjaciela, ale okazuj mu swoje zrozumienie”. Co robić, gdy nasz podchmielony przyjaciel wygaduje głupstwa i obraża ludzi, sam się przy tym dobrze bawiąc? Prawdę mówiąc, cokolwiek zrobimy, może albo popsuć relację, albo jeszcze ją wzmocnić. Coś jednak trzeba zrobić, bierność bowiem oznacza wtedy naszą obojętność.
Między przyjaciółmi konflikty i spory są może nawet częstsze niż między zwykłymi znajomymi, bowiem nawet drobna różnica zdań urasta do rozmiarów przepaści. Dzieje się tak, ponieważ w przyjaźni szukamy potwierdzenia naszych sądów, wartości, postaw w bardzo różnych sprawach. Redukujemy niepewność naszych sądów, gdy przyjaciele zgadzają się z nimi; postrzegane podobieństwo w wielu ważnych zakresach jest podstawą przyjaźni, ale też i wynikiem częstych kontaktów. Psychologowie kliniczni podkreślają, że aby relacja przyjacielska mogła się rozwinąć, jej uczestnicy muszą być w stanie przewidzieć i zrozumieć wzajemne zachowania i opinie. Procesy redukowania niepewności są bowiem „jądrem procesu wsparcia społecznego”. Dążenie do zgodności czy konsensusu w ważnych sprawach może prowadzić do błędnej percepcji podobieństwa postaw czy wartości między przyjaciółmi, czyli do tzw....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy