Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

1 sierpnia 2016

Przychodzi pacjent do awatara

222

Współczucie wymaga odwagi i mądrości. Czasem najtrudniej okazać je samemu sobie. Teraz możemy się tego nauczyć w rzeczywistości wirtualnej - mówi Chris Brewin.

ELŻBIETA FILIPOW: Jestem przygnębiona i smutna. Nie mam z kim porozmawiać. Nagle spotykam inną osobę. Zaczyna mnie pocieszać, wyraża współczucie. Od razu czuję się lepiej. Po chwili uświadamiam sobie, że ta osoba to...ja. Nie jest to, wbrew pozorom, scenariusz filmu science fiction ani opis snu. Czegoś podobnego mogłabym doświadczyć, gdybym skorzystała z terapii, którą opracował Pana zespół.

CHRIS BREWIN: Proponowana przez nas metoda terapii wiąże się z zanurzeniem w wirtualnej rzeczywistości, wykorzystuje zjawisko tzw. ucieleśnienia. Uczestnik takiej terapii utożsamia się z działaniami i cechami wirtualnej postaci – awatara.

Terapeuci już wcześniej wykorzystywali wirtualną rzeczywistość – na przykład w terapii zespołu stresu pourazowego. Pana zespół proponuje zastosowanie jej w pracy z osobami cierpiącymi na depresję. Gdzie tkwi różnica między znaną już terapią a nowym, rozwijanym przez Pana podejściem?

POLECAMY

W terapii zespołu stresu pourazowego rzeczywistość wirtualna jest eksponowana pacjentom. Pełni rolę wspierającą, ma wzmacniać podstawowe leczenie. Tu natomiast uczestnik niejako wchodzi w tę rzeczywistość, identyfikuje się z wirtualną postacią.

Kluczowym aspektem nowej terapii jest współczucie. Uczestnik ma je poczuć wobec samego siebie. Dlaczego jest to tak ważne? Współczucie wiąże się z empatią i życzliwością w sferze zarówno interpersonalnej, jak i intrapersonalnej. Wymaga odwagi i mądrości. Współczucie dla samego siebie w naturalny sposób reguluje nastrój, poczucie własnej wartości i więzi z innymi. Osobom pogrążonym w depresji często łatwiej przychodzi współczuć innym niż samym sobie. Być może dlatego, że same narzucają sobie nierealistycznie wysokie standardy. A gdy nie uda im się sprostać tym wygórowanym wymaganiom, są dla siebie bardzo surowe. Gdy sprawy w ich życiu przybiorą niepomyślny obrót, prezentują postawę nadmiernie samokrytyczną. Taki brak współczucia dla siebie podtrzymuje negatywny nastrój i utrudnia proces zdrowienia. Trudno jednak bezpośrednio skłonić do samowspółczucia kogoś, kto ma poczucie, że na współczucie nie zasługuje albo u kogo może ono wywoływać nieprzyjemne wspomnienia. Jednak okazuje się, że terapia polegająca na zanurzeniu w rzeczywistości wirtualnej może pomóc uniknąć takich reakcji. Osoby, które uczestniczyły w próbach, stały się bardziej współczujące dla siebie i mniej samokrytyczne.

Co się dzieje podczas takiej terapii? Na czym polega wirtualne ucieleśnienie?

Pacjent zakłada specjalne gogle, które pozwalają mu „wejść” w rzeczywistość wirtualną. Jego realne ciało zostaj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy