Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

27 września 2018

Przekleństwo bycia miłym

35

Czasem jesteśmy tak pochłonięci zaspokajaniem potrzeb innych, że zapominamy o własnych pragnieniach. Nieraz płacimy za to wysoką cenę. Możemy jednak przełamać przekleństwo bycia miłym.
 

Agnieszka Chrzanowska, Dorota Krzemionka i Paulina Pająk: – Pewnie każdemu zrobiłoby się miło na sercu, gdyby usłyszał, że jest niespotykanie miłym człowiekiem. Kto nie chciałby być lubiany? Pani przekonuje jednak, że bycie miłym może być przekleństwem. Sama Pani tego przekleństwa doświadczyła...
Jacqui Marson: – Starałam się być doskonałą matką, żoną, terapeutką i córką. Jednocześnie jednak zapomniałam o sobie. Pochłonięta innymi, nie zwracałam większej uwagi na to, czego ja pragnę, nie dbałam o własne potrzeby. A potem, niespodziewanie, nastąpił kryzys. Miał miejsce podczas rodzinnej imprezy. W trakcie tańca upadłam tak niefortunnie, że bardzo bolała mnie ręka. Nie pojechałam jednak do szpitala, by zrobić prześwietlenie – byłam zbyt zajęta zaspokajaniem potrzeb innych. Zrobiłam to dopiero po 10 dniach! A wtedy okazało się, że ręka jest zła[-]mana...
To wydarzenie obudziło mnie: postanowiłam przemyśleć swoje życie, zrewidować swe przekonania i zachowania, i bardziej zatroszczyć się o siebie – przełamać przekleństwo bycia miłym.

Zapłaciła Pani wysoką cenę za bycie miłą.
– Choć wiele osób uważa, że to wspaniale być uznawanym przez otoczenie za kogoś miłego i uroczego, dla niejednego Miłego wiąże się to z ogromnymi kosztami. Wielu Miłych czuje, że są uwięzieni w pułapce oczekiwań innych ludzi, by zawsze zachowywali się w określony sposób: ciężko pracowali, byli pomocni, uprzejmi, opiekuńczy, zabawni itp. A to może negatywnie wpływać na zdrowie Miłych, ich poczucie szczęścia i relacje.
Tylko my znamy prawdziwą cenę, jaką przychodzi nam płacić za każde „tak”, które mówimy, za każdą propozycję pomocy i wsparcia, którą wyrażamy. Oczywiście nie chodzi o to, by nie pomagać innym. Jeśli jednak zbyt często czujemy, że chcielibyśmy powiedzieć „nie”, ale nie potrafimy się na to zdobyć, to prawdopodobnie dotknęło nas przekleństwo bycia miłym.
Myślę, że każdy z nas uczestniczy w co najmniej jednej relacji, w której ma tendencję do bycia zbyt miłym i nie prezentuje swego prawdziwego Ja. W swojej pracy psychologa jeszcze nie spotkałam osoby, która potrafiłaby komunikować się w asertywny sposób – czyli spokojnie, jasno i pewnie – we wszystkich obszarach życia. Ale myślę, że każdy ma choć jeden taki obszar, w którym to mu się udaje. Czemu zatem nie wykorzystać przekonań i umiejętności, które prezentujemy na jednej płaszczyźnie – tej, w której czujemy się pewni i silni – także w tych obszarach, z którymi się zmagamy? Tego staram się uczyć swoich klientów. A wśród nich są i dyrektorzy, którzy są silni w pracy, natomiast ulegają każdemu żądaniu dzieci czy partnera lub partnerki, i pewni siebie rodzice, którzy nie potrafią powiedzieć „nie” w pracy.

C...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy