Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Proszę mnie zmienić

73

Czym jest psychoterapia?Na czym polega? Kto powinien z niej skorzystać?Co robi terapeuta,a czego nie powinien? Dlaczego pacjent pragnie zmiany, a zarazem robi wszystko, by się nie zmienić? O psychoterapii mówi prof. dr hab. Lidia Grzesiuk, psycholog, psychoterapeuta oraz superwizor psychoterapii. Prof. Grzesiuk pracuje na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Jest autorką wielu książek, m.in.: „Style komunikacji interpersonalnej”, „Jak ludzie porozumiewają się”, „Psychoterapia - szkoły, zjawiska i specyficzne techniki”, „Spotkania, które leczą”, „Jak pomagać sobie, rodzinie i innym”. Ostatnio pod jej redakcją ukazał się pierwszy tom podręcznika akademickiego „Psychoterapia. Teoria”, opisującego teorie terapii (Wydawnictwo Eneteia). Wkrótce ukażą się dwa kolejne: „Psychoterapia. Praktyka” i „Psychoterapia. Badania i szkolenie”.

Dorota Krzemionka-Brózda: Kiedy warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty? Oto komuś nieoczekiwanie rozpada się kolejny związek i wydaje mu się, że nie ma na to wpływu. A ktoś inny, choć dorosły, wciąż nie potrafi się wyzwolić z zależności od rodziców. Czy to powód, żeby iść na psychoterapię?
Lidia Grzesiuk: – Nie ma tu jednoznacznych kryteriów. Ale warto, by człowiek szukał pomocy terapeuty, gdy jest niezadowolony z tego, jak mu się w życiu wiedzie. Cierpi, a zarazem sam – mocą aktu własnej woli – nie potrafi zmienić swego postępowania. Nie wie, dlaczego stale reaguje w pewien sposób, choć chciałby zachować się inaczej. Drugie kryterium dotyczy perspektywy terapeuty: gdy zauważa on u pacjenta objawy wskazujące na pewne problemy emocjonalne. W naszym ośrodku psychoterapii, który działa przy Katedrze Psychopatologii i Psychoterapii, najczęściej spotyka się osoby z objawami depresji lub lękowe. Dość często pacjenci skarżą się na trudności w kontaktach z ludźmi, czują się osamotnieni. Coraz więcej jest też osób, które uprawiają seks w Internecie, i z tego wynikają pewne konflikty. Pacjent ma rodzinę. A zarazem ważnym źródłem jego satysfakcji jest oglądanie filmów pornograficznych w sieci. Dla niego to nie jest problemem. Ale żona nie akceptuje jego zachowania.

Czy nie jest tak, że pacjenci dość często zgłaszają się na terapię nie „ze sobą”, lecz chcą zmienić kogoś z otoczenia?
– Często tak bywa. Pacjent oczekuje, że psychoterapeuta pomoże mu zmienić jego żonę, sąsiadów lub szefa. Takie oczekiwania są oczywiście nieuzasadnione. Psychoterapia nie wpływa na czyjeś otoczenie. Ale może wesprzeć pacjenta w radzeniu sobie z problemami, jakie ma w kontaktach z ludźmi. Na przykład może pomóc matce w tym, jak ma postępować z córką, która ją szantażuje. Grozi samobójstwem, jeśli nie dostanie pieniędzy.

A zatem dla powodzenia terapii ważna jest motywacja pacjenta, by on sam chciał się zmienić...
– Tak, od tego zależy efektywność psychoterapii. Choć czasem, zwłaszcza na początku, ta motywacja bywa słaba. Na przykład pacjent przychodzi, bo ktoś go wysłał do psychoterapeuty. Niektórzy terapeuci w takim przypadku nie rozpoczynają pracy z pacjentem. Dla innych, na przykład psychoanalityków, ważniejsze jest to, czego pacjent nie mówi, niż to, co mówi. Mówi, że terapii domagała się żona. Ale skoro pacjent przyszedł na terapię, to nawet jeśli nie mówi, że chce pewnej zmiany, to zapewne oprócz oporu ma motywację, by się zmienić. Czasem ludzie nie rozumieją powodów, dla których zgłaszają się do psychoterapeuty. Pacjent mówi, że jest szczęśliwy, rodzice go kochają, tylko miewa ataki serca, którym towarzyszy ogromny lęk. Po co ma opowiadać o swoim życiu, skoro choruje na serce. Oczywiście terapeuta nie przekonuje pacjenta, że muszą być pewne przyczyny jego lęków. Tylko ma otwarte uszy na to, co pacjent mówi – po balu sylwestrowym pacjent przyszedł poruszony, bo po raz pierwszy połączył atak serca z pewną sytuacją. Wszedł na salę balową, zobaczył obcą dziewczynę, z którą miał spędzić ten wieczór, i wtedy dostał ataku serca. Potem, w rozmowie ze mną, stopniowo doszedł do tego, że bał się tej dziewczyny. I przypomniał sobie inne rzeczy, których się bał, i o których musiał zapomnieć. Jak mamusia go straszyła, gdy był małym dzieckiem. A tatuś spotykał się z nim raz w roku. Na urodziny dał mu książkę na temat savoir-vivre’u i to był wyraz jego miłości. Stopniowo pacjent zaczyna z innej perspektywy patrzeć na swoje życie. Przestaje się oszukiwać i objawy chorobowe tracą sens.

Powiedziała Pani, że psychoterapia nie jest po to, by zmienić otoczenie. Czym jeszcze nie jest psychoterapia?
– Psychoterapia nie przypomina relacji z lekarzem, któremu pacjent mówi o problemach i dostaje pigułki. Od psychoterapeuty ludzie też niekiedy oczekują rady, wskazówki. Ale terapeuta takich potrzeb nie zaspokaja. Nie mówi pacjentowi, które decyzje są dobre, a które nie. Spotykałam się z małżonkami będącymi na skraju rozwodu. Nie miałam pojęcia, czy mają się rozwieść, czy nie. Pomyślałam sobie: „Na szczęście to nie ja mam mieć pomysł na ich życie. Natomiast muszę im pomóc, żeby sami rozeznali się w sytuacji i podjęli stosowną dla nich decyzję. I ponosili jej konsekwencje”. W kodeksie etycznym psychologa jest zapisane, że mamy obowiązek szanować decyzje, wybory i system wartości pacjenta. Znam terapeutę rodzinnego, który uważa, że jego rolą jest dążenie do tego, żeby scalić rozpadające się związki. Ale mówi o tym na początku i daje pacjentom możliwość wyboru, czy chcą pracować nad integracją związku, czy wolą iść do innego terapeuty.
Psychoterapia nie jest też religią. Terapeuta nie powinien wchodzić w rolę przywódcy duchowego. Nie ma prawa indoktrynować pacjenta. Nie jest pracownikiem socjalnym, nie pomaga pacjentowi w realnych trudnościach. Bywają osoby, którym po prostu trzeba pomóc w życiu. Pamiętam szesnastoletnią dziewczynę po próbie samobójczej. Jak się okazało, jej czyn był jedyną możliwą reakcją na nieprawdopodobnie trudną sytuację życiową. Ojciec siedział w więzieniu. Matka była prostytutką, przyjmowała klientów w domu. Dziewczyna i jej młodszy brat byli tego świadkami. Kiedy klienci mamy zaczęli się interesować dziewczyną, nie mogła już tego znieść. Tacy ludzie potrzebują pomocy, ale nie psychoterapii.

Czym zatem jest psychoterapia?
– Jest pewną formą pomocy psychologicznej. Nie definiuje się jej przez skutki, ale poprzez środki, specyficzne oddziaływania psychologiczne.

Na czym polegają te oddziaływania?
– Istotnym czynnikiem są relacje między pacjentem i terapeutą. Terapeuta staje się kimś ważnym dla pacjenta. Niekiedy pacjent identyfikuje go ze znaczącymi osobami ze swojego życia. Terapeuta zaś, obserwując reakcje pacjenta oraz własne reakcje na niego, może osiągać zrozumienie tego, co się z pacjentem dzieje. I używa różnych technik terapeutycznych, by doprowadzić do zmiany u pacjenta.

Jakich technik?
– To zależy od szkoły terapeutycznej. Często stosowaną techniką jest interpretacja, czyli pokazywanie pacjentowi tego, czego on sam sobie nie uświadamia. Terapeuta patrząc na to, w jaki sposób pacjent reaguje na niego lub na innych członków grupy, odkrywa na przykład mechanizmy obronne, jakie pacjent stosuje oraz rzeczywiste motywy jego postępowania. Innymi słowy, dostrzega związek między tym, czego pacjent doświadcza obecnie, między jego objawami a doświadczeniami z przeszłości i sposobami radzenia sobie z nimi. Zdaniem terapeutów humanistycznych, interpretacje mogą sprawiać, że pacjent przejmuje od terapeuty jego perspektywę i przekonania. Stosują więc mniej dyrektywne sposoby prowadzenia rozmowy z pacjentem. Na przykład posługują się klaryfikacją, czyli pomagają pacjentowi dostrzec i nazwać te uczucia, które się w nim aktualnie pojawiają. Takie, z których pacjent nie w pełni zdaje sobie sprawę, ale nie jest ich całkiem nieświadomy. Nie wzbudzają one zarazem u niego tak dużego zagrożenia, jak to się dzieje w przypadku interpretacji.

Po co terapeuta stosuje te techniki? Co jest celem psychoterapii?
– Celem jest szeroko rozumiana poprawa funkcjonowania. Często ma się na myśli ustąpienie objawów chorobowych. Ale cel bywa też określany w kategoriach pozytywnych. W terapii krótkoterminowej często zadaje się pacjentom pytanie: „Jeśli nie chcesz umierać ze strachu, idąc na egzamin, to co chcesz czuć w zamian: spokój, mobilizację, poczucie bycia kimś wartościowym?”. Ludzie mogą potrzebować różnych rzeczy zamiast lęku. Kied...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy