Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

20 maja 2016

Poznaj moc czarnego kota

124

Lubimy wiedzieć, co i jak. Lubimy mieć poczucie wpływu na to, co się dzieje i co będzie się działo. Czasem naprawdę chcemy rozumieć rzeczywistość. Ale często wystarcza nam iluzja i sięgamy do przesądów. Ich moc jest wielka.

W 1975 roku amerykańscy badacze postanowili sprawdzić, jak na przestrzeni ubiegłych 50 lat zmieniał się stosunek ludzi do przesądów. Wyniki były zaskakujące. Okazało się, że wcześniej ludzie znali mniej przesądów i wiara w nie była słabsza. Z biegiem lat powstawało coraz więcej nowych, które łatwo rozpowszechniały się dzięki mediom. Jak widać postęp cywilizacyjny bardziej może przysłużyć się przesądom niż nauce. Może nie doceniamy siły, jaka w nich drzemie?
W 1980 roku zapytano warszawiaków, ludzi młodych, z wykształceniem wyższym lub studiujących, o ich stosunek do przesądów. Okazało się, że 33 proc. to osoby przesądne, 40 proc. – umiarkowanie przesądne, a tylko 27 proc. to osoby całkowicie nieprzesądne. Co takiego jest w przesądach, że w nie wierzymy?

Iluzja kontroli
Każdy z nas chciałby uniknąć niepowodzeń i zapewnić sobie szczęśliwą przyszłość. Przesądy mogą dawać nam poczucie, że kontrolujemy swój los i co za tym idzie – redukować lęk oraz niepewność. Szczególnie przydatne mogą być w sytuacjach, gdy całkowitej i obiektywnej kontroli nad rozwojem wypadków sprawować się nie da. Stąd wiele przesądów, które dotyczą ważnych, a jednocześnie nie do końca obiektywnie kontrolowalnych zdarzeń w naszym życiu. Zawarcie związku małżeńskiego, narodziny dziecka, śmierć i pogrzeb – tu nic nie wiadomo na pewno. Ci, którzy nie tolerują niepewności, muszą zadowolić się iluzją kontroli oferowaną przez przesądy. Z wiarą i optymizmem można brać ślub, jeśli ma się na sobie coś nowego, coś starego, coś pożyczonego i coś niebieskiego. Nie zaszkodzi, a nuż pomoże.

POLECAMY

Z przesądów dowiadujemy się o tym, co przynosi szczęście, a co nieszczęście, i jakie podjąć działania zaradcze w sytuacji, gdy wiadomo, że należy się spodziewać czegoś złego. Można więc zapobiegać nieszczęściom. Nie powinno się wracać do domu po zapomniane rzeczy, ale jeśli już, to przed wyjściem trzeba koniecznie na chwilę usiąść. Jeżeli mimo tych środków zaradczych przytrafi nam się coś złego, wystarczy uznać, że po prostu za krótko siedzieliśmy. W przypadku przesądów za poczucie kontroli płacimy stosunkowo niską cenę.

Sposoby zapewnienia sobie przychylności losu są proste, wymagają niskich nakładów energii. Należy tylko pamiętać, aby w konkretnej sytuacji coś zrobić/czegoś nie robić lub zaopatrzyć się w stosowną rzecz. Skutki powinny być atrakcyjne i długotrwałe. Żeby mieć dużo pieniędzy, trzeba zwykle ciężko pracować. Już na samą myśl o tym można się zmęczyć. Istnieje jednak prostszy sposób osiągnięcia powodzenia w sprawach finansowych. Wystarczy włożyć do portfela łuskę z wigilijnego karpia. Można wyobrażać sobie przyszłe zyski i to jest nagroda sama w sobie. Inny sposób na bogactwo wymaga jedynie pamiętania o tym, by nie stawiać torby na podłodze (pieniądze uciekają). Gwarancją powodzenia w każdej sferze życia jest zaopatrzenie się w czterolistną koniczynę, podkowę lub słonia z uniesioną trąbą. Nieszczęścia zaś pojawiają się, gdy rozbijemy lustro, rozsypiemy sól lub przejdziemy pod „rozkraką”. W takie przesądy łatwo uwierzyć, łatwo przekonać samego siebie, że się sprawdzają.

Nieszczęścia na własne życzenie
Gdy głębiej się nad tym zastanowić, okazuje się, że kategorie szczęścia i nieszczęścia są bardzo pojemne. Szczęściem może być znalezienie pięciu złotych na ulicy, atrakcyjna oferta pracy, poznanie kogoś miłego. Podobnie rzecz się ma z nieszczęściem – może być nim równie dobrze strata (zguba) kluczy od mieszkania, guz na czole, zaspanie do pracy albo wypadek samochodowy. Jeśli więc ktoś chciałby poszukać „dowodu” na prawdziwość przesądów, nie będzie miał z tym większej trudności. Wystarczy odrobina dobrej woli, żeby to, co się nam przydarza, zinterpretować jako przejaw szczęścia lub nieszczęścia. Możemy też aktywnie, choć nie zdając sobie z tego sprawy, prowokować wystąpienie szczęśliwych bądź nieszczęśliwych wypadków. Jeśli w piątek trzynastego zdarza się więcej wypadków drogowych, to niekoniecznie dlatego, że mamy feralną datę. Na ulice tego dnia może bowiem wyjeżdżać więcej oczekujących nieszczęścia, spiętych i zdenerwowanych kierowców. Co dopiero mówić o siedmiu latach po rozbiciu lustra, w czasie których oczekujemy samych nieszczęść. Zwykle przesądy nie określają czasu, w jakim mają się sprawdzić, co ułatwia ich potwierdzanie.

Czy to możliwe, że w czasie przewidzianym na spełnienie się przepowiedni zdarzają się tylko szczęśliwe lub tylko nieszczęśliwe sytuacje? To raczej niemożliwe. Ale mamy specjalny sposób zbierania dowodów na prawdziwość swoich przekonań. Tak, by upewnić się, że mamy rację. Jeśli wierzymy w przesądy, jest wysoce prawdopodobne, że będziemy zwracać uwagę i pamiętać te zdarzenia, które je potwierdzają, a pomijać wszystko, co mogłoby im zaprzeczyć. Co z czarnymi kotami, które przebiegły komuś drogę i nic się nie stało? A co myśleć o kotach innej maści, które pojawiły się na drodze tuż przed nieszczęśliwym wypadkiem? Tych przypadków po prostu nie bierzemy pod uwagę.

Inną pułapką, w jaką możemy wpaść pod wpływem przesądów, jest tendencja do uproszczonego myślenia o przyczynowości. Często stosujemy tu zasadę: jedna przyczyna – jeden skutek. Jeśli wierzymy w przesądy, to bez problemu przywołamy z pamięci i zastosujemy taki, który będzie odpowiedni w danej sytuacji. Przyczyna z przesądu stanie się jedyną i w zupełności wystarczającą. Jeśli w piątek trzynastego spotka nas coś przykrego, prawdopodobne jest, że poza feralną datą nie będziemy szukać innych przyczyn niepowodzenia.

Ciekawym typem przesądów są te, które mówią o konkretnych przyczynach konkretnych skutków. Takie przesądy istnieją obok wyjaśnień naukowych, stojąc z n...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy