Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Laboratorium

25 listopada 2016

Magia na co dzień

50

Jesteśmy racjonalni, sceptyczni, nie wierzymy w magię. Tylko dlaczego tak chętnie trzymamy w portfelu różne dobre wróżby albo zdjęcie ukochanej osoby...?

Czy wierzysz, że w rzeczywistym świecie może zdarzyć się coś prawdziwie magicznego? – tym pytaniem Eugene Subbotsky z Uniwersytetu Lancaster zaczynał swoje badanie. Jak można się domyślać, prawie wszyscy badani zdecydowanie odrzucali możliwość istnienia magii. Kiedy jednak zaraz potem mieli wyrazić zgodę, by służąca siłom ciemności kobieta rzuciła na nich zły czar, nie znalazł się nikt odważny. Eksperyment Subbotsky’ego dobrze oddaje naszą złożoną postawę wobec magii – sceptyczni wobec irracjonalnych sądów cenzurujemy własne reakcje, starając się nie ujawnić zachowań nielogicznych lub zaprzeczających oczywistym prawom fizyki. Opór przed magicznymi skłonnościami przełamują jednak emocje. Lęk, miłość, pożądanie i potrzeba bliskości sprawiają, że dyskretnie – i często nieświadomie – gotowi jesteśmy uwierzyć w magię.

Prawa magii
Z perspektywy ewolucji myślenie magiczne jest archaicznym sposobem rozumienia rzeczywistości. Nie podlega regułom logiki, ponieważ jego celem nie jest poznanie prawdy, lecz utrzymanie lub przywrócenie komfortu psychicznego. Praktyki magiczne mają złagodzić silne uczucia, takie jak tęsknota, ból po stracie, zazdrość, nienawiść czy strach. Za wybitnym antropologiem Jamesem Frazerem mówimy o magii homeopatycznej i magii przenośnej. Opisujemy je za pomocą dwóch praw – podobieństwa i styczności. Zgodnie z prawem podobieństwa obiekty, które są do siebie podobne, mają tą samą esencję, te same właściwości. Na tej zasadzie zdjęcie, obraz lub rysunek przedstawiający jakąś osobę lub rzecz odbieramy tak, jakby zawierał jej istotę, „ducha”. Prawo podobieństwa wyjaśnia, dlaczego obiektem magii miłosnej stały się fotografie, pozwalające szybko i wiernie uchwycić „cząstkę” pożądanej osoby.

Fotografia wyparła romantyczny zwyczaj noszenia przy sobie pukla włosów ukochanej osoby. Ów kosmyk był traktowany z czułością należną rzeczywistej osobie. Logika tego zachowania wynika z drugiego prawa myślenia magicznego – prawa styczności. Zgodnie z nim kontakt fizyczny skutkuje wymianą esencji między obiektami. W przypadku magii miłosnej mamy do czynienia z pozytywnym skażeniem, które zmienia ubrania, podarunki i inne przedmioty dotykane przez kochaną osobę w coś, co w sytuacji kryzysowej może dawać poczucie, że jest ona blisko.

W serii prekursorskich badań z lat 80. zespół badawczy Paula Rozina udowodnił, że czasami prawa myślenia magicznego można dostrzec w zachowaniu dobrze wykształconych i inteligentnych ludzi, na przykład amerykańskich studentów. Magia podobieństwa wyjaśnia nagłe pogorszenie sprawności badanych grających w rzutki, kiedy eksperymentator umieszczał na tarczy zdjęcie lubianej przez nich osoby. Gracze reagowali tak, jakby obawiali się ją skrzywdzić. Natomiast prawo styczności przejawia się w niechęci badanych do założenia bluzy, którą nosiła osoba nielubiana lub – w łagodniejszej wersji – nieznana. Uczestnicy badań Rozina zachowywali się tak, jakby przedmioty kojarzące się z określonymi osobami „zarażały się” ich cechami. Na tym polega myślenie magiczne.

Nieśmiertelni na fotografii
Przed rozwojem nauki, czyli w czasach, gdy skłonności magiczne nie prowadziły do konfliktu logiki serca z logiką rozumu, magia była praktykowana powszechnie i jawnie. Działania magiczne stawały się szczególnie ekstremalne w sytuacjach wywołujących silne emocje. Historycy i antropologowie wzmiankują na przykład o praktykowanym w niektórych kulturach prymitywnych endokanibalizmie, czyli konsumowaniu podczas pogrzebu ciała bliskiej osoby. Rytualna konsumpcja miała zapewnić pozostającej w żałobie rodzinie możliwość utrzymania kontaktu ze zmarłym. Wierzono, że wraz z ciałem pochłania się „ducha” zmarłej osoby i w ten sposób kochający się ludzie pozostają nierozłączni. Chociaż współczesnemu człowiekowi trudno zrozumieć tak makabryczne praktyki, ich logika podlega tym samym prawom magicznego myślenia, które przetrwały w naszych umysłach do dziś. Śmierć kochanych osób wywołuje niezmiennie sprzeciw i pragnienie odczarowania rzeczywistości. W kryzysie żałoby także współcześni ludzie chcą wierzyć, że można być razem na zawsze. Dramatyczne skutki takich pragnień opisuje Jacek Hugo-Bader w Białej gorączce. Rodzice, którzy nie mogli pogodzić się ze stratą swoich dzieci zamordowanych w Biesłanie, zostali perfidnie oszukani przez Grigorija Grabowoja, który podawał się za Chrystusa i (za odpowiednią opłatę) oferował wskrzeszenie zmarłych.

Magia, kiedyś usankcjonowana społecznie i uzasadniająca moc rytuałów, dziś jest już tylko indywidualną skłonnością do pewnego sposobu myślenia. Niemniej wciąż jest widoczna. Jak pokazują badani...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy