Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Poza granice seksu

122

Namiętność jest niezwykle kuszącą, ale i ryzykowną formą kontaktu z drugą osobą. Kuszącą, bo w ekstatycznym przeżyciu orgazmu doświadczamy poszerzenia granic naszego Ja, zjednoczenia z partnerem. Ryzykowną, ponieważ ten stan kojarzy się z krańcowymi doświadczeniami w życiu, takimi jak: pełna jedność z matką lub śmierć. I ze względu na swój pierwotny charakter przywołuje podstawowe lęki dzieciństwa.

Jak wczesne doświadczenia dziecięce wpływają na późniejsze życie seksualne? Według Freuda, w najwcześniejszej fazie – narcystycznej – niemowlę skupia energię życiową na sobie samym. W jego przeżyciach wszystko, czego doświadcza – w tym zaspokojenie podstawowych potrzeb: karmienia, ekscytacji i ulgi, opieki, pielęgnacji – zawdzięcza sobie. Brak jest tu relacji z osobami z zewnątrz. Dopiero satysfakcjonujące zaspokojenie potrzeb przez opiekuna – najczęściej matkę – pozwala dziecku dostrzec, polubić i uznać swoją zależność od niej.

Osoby narcystyczne są przekonane o własnej doskonałości, nieograniczonych możliwościach, ale jednocześnie ogromnie łakną podziwu, uwielbienia i miłości ze strony innych. Mają chwiejne poczucie własnej wartości. Uważają, że wszystko im się należy. Głęboko przeżywają, gdy ich miłość własna zostaje zraniona, reagując wtedy wściekłością i chęcią zemsty.

Ogromnie boją się zależności. Od partnera oczekują najczęściej całkowitej rezyg-nacji z własnej autonomii, dopasowania się do ich potrzeb. Miłość oznacza dla nich całkowitą jedność, czyli to, czego zabrakło im ze strony rodziców. Choć są zdolne do przeżywania podniecenia seksualnego i orgazmu, nie są jednak w stanie zaangażować się emocjonalnie. Rozładowaniu seksualnemu towarzyszy więc często uczucie rozczarowania. Ich zachowanie może sprawiać niekiedy wrażenie zakochania, ale bardziej właściwym określeniem jest zachłanność, związana z pragnieniem posiadania na własność tego, co atrakcyjne (np. kobiety, która podoba się innym mężczyznom) i uczuciem silnej frustracji, gdy tak się nie dzieje. Wszystko, co wydaje się wartościowe, budzi ich zawiść, potrzebę zawładnięcia rzeczą czy osobą, ale zarazem zniszczenia, zdewaluowania jej. Często po jednym lub kilku seksualnych zbliżeniach tracą zainteresowanie partnerem i wyruszają na poszukiwanie następnego.

Narcyzm ma różne oblicza. Na jednym krańcu są ci, którzy szaleńczo gonią za podnieceniem seksualnym i kolejnymi podbojami, na drugim krańcu zaś ujawniający zahamowania seksualne lub całkowity brak zainteresowania płcią przeciwną, co wynika ze strachu przed odrzuceniem lub ośmieszeniem przez kobiety.
Kolejny etap rozwoju psychoseksualnego to czas, kiedy aktywność dziecka jest skupiona na karmieniu. Najwięcej przyjemności dostarczają usta, najprzyjemniejsza czynność to ssanie i wkładanie różnych przedmiotów do buzi. W tym momencie tworzy się relacja ufnej zależności. Dziecko stanowi jedność z matką, nie ma poczucia swojego własnego, odrębnego istnienia, jest skazane na to, jak traktuje je otoczenie.

Jeśli potrzeby dziecka są wystarczająco zaspokajane, nabiera ono przekonania, że świat jest mu życzliwy, uczy się dawania i brania miłości od innych. Może wejść na drogę ku niezależności. Jeśli zaś dziecko jest nadmiernie frustrowane lub zaspokajane, to już jako dorosły może mniej lub bardziej świadomie poszukiwać w partnerze opiekuna, który zaspokoi wszystkie potrzeby. Może szukać stopienia się z drugą osobą, a jednocześnie obawiać się tego, ponieważ oznacza to zachwianie jego i tak kruchej tożsamości.

Zbliżenie seksualne jest bowiem bardzo intymnym kontaktem dwojga ludzi, wymagającym wzajemnego zaufania, bazującym na zależności i polegającym także na dawaniu i braniu. Taka osoba może poszukiwać doświadczeń seksualnych, w których dotyk, czułość mają dla niej często znaczenie matczynej miłości. Intymny, bliski kontakt fizyczny kojarzy się jej z dzieciństwem. Klimat bezpieczeństwa i miłości jest ważniejszy od spełnienia seksualnego. Bywa, że czułość, opieka, obecność drugiej osoby jest ważniejsza, zaś doznania seksualne schodzą na daleki plan.

Z czasem dziecko uczy się chodzić, samodzielnie jeść, kontrolować czynności fizjologiczne. Tak więc uczy się autonomii, samokontroli, przestaje być całkowicie zależne od otoczenia. Zaczyna oddalać się od matki i budować poczucie własnej odrębności. Zarówno ono, jak i jego rodzice doświadczają ambiwalencji między potrzebą autonomii a lękiem przed rozstaniem.

Obrazuje to faza zwana „treningiem czystości”. Gdy dziecko uczy się panować nad swoimi czynnościami fizjologicznymi, u rodziców budzą się różne uczucia. Jedni chcą, aby nauczyło się tego jak najszybciej, zawstydzają lub karzą za „wpadki”. Inni z kolei nieświadomie utrzymują dziecko w nadmiernej zależności, sabotując jego wysiłki. W tej fazie kształtuje się poczucie niezależności, które – zależnie od postawy rodziców – będzie przeżywane z poczuciem winy lub bez niego. W efekcie relacja z drugim człowiekiem może być upokarzającym podporządkowaniem partnerowi lub pełnym uporu i dystansu panowaniem nad nim. Pamiętajmy, że współżycie seksualne wiąże się z krańcową utratą poczucia kontroli i oddaniem się drugiej osobie. Perturbacje z tej fazy rozwojowej przybierają w związkach formę walki o władzę i kontrolę. W skrajnych przypadkach dochodzi do zachowań sadomasochistycznych.

Ten, kto pomyślnie przejdzie przez dotychczasowe etapy rozwojowe, zdolny jest do zaangażowania się w trwałą relację, do tolerowania miłości i agresji. Jest też w stanie doświadczać czułości i troski o ukochaną osobę. Natomiast zatrzymanie się na którejś z tych faz sprawia, że gorąca namiętność i miłość może szybko przerodzić się w równie gorącą nienawiść.

W wieku 3-5 lat dziecko w większym niż dotychczas stopniu zaczyna doświadczać siebie jako osoby posiadają...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy