Dołącz do czytelników
Brak wyników

Między słowami

29 czerwca 2020

NR 6 (Czerwiec 2017)

Poskromieni w sieci

91

Świat potrzebuje animatorów, by przetrwać – wodzów, pewnych siebie trenerów, nauczycieli. A nowe media mogą ich poskromić.

 

Dziwnie się mówi, oglądając siebie mówiącą. Zza ekranu inne głosy, już bez towarzyszących im twarzy. Za chwilę niektóre z nich się ukażą, na moment, głosy staną się wyraźniejsze. Tak się zawiązuje, splata i nagle zrywa transgraniczny dialog. Jest on możliwy dzięki nowym mediom. 

POLECAMY

Media nowe jak dla kogo... Ludzie młodzi, urodzeni niedawno w kręgu cywilizacji miejskiej, znają już tylko takie media. Dla nich prawdziwy świat ma nadbudowę i podbudowę złożoną z szans i faktów komunikacji innej niż ta twarzą w twarz, innej niż teksty pisane na czymkolwiek.

Mówiąc do moich Skype'owych słuchaczy, usiłuję dodać do tego, co mówię, bardzo świadomie wysyłane ku nim spojrzenie.

Pod koniec przewidzianego czasu – oczywiście za krótkiego – spełnia się moje życzenie: widzę po kolei kilku słuchaczy, słyszę pozdrowienia, czuję w głosach uśmiech, a nawet – co najlepsze – pada prawdziwe pytanie. To jest tak, jakby niewidzialna sieć przyniosła stamtąd, z daleka, dowód, jakiś znak, że naprawdę miało miejsce spotkanie, że byłam z tobą przez moment, w bezcennym spięciu twojej myśli z moją. 

Przy samym brzegu ekranu przemyka profil słuchacza z daleka. Od niego pochodzi uwaga: „Kilka razy mówiłaś o prawidłowej pracy z grupą – jaka praca jest prawidłowa?”. Naprędce rzucam: „Taka, która nie niszczy!”.

Odpowiedź na pewno niewystarczająca, ale zarazem istotna, warta energii, która przenosi ją daleko. Animator, o którego pracy opowiadam, powinien działać po trosze jak lekarz. Więc, po pierwsze, nie szkodzić. Kto najbardziej szkodzi? Samowładcy działający według własnego koncep...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy