Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

22 września 2021

NR 10 (Październik 2021)

Portret nieznanego sprawcy - fakty i mity

0 18

Profilowanie sprawców przestępstw intryguje i zarazem fascynuje, stanowi inspirację dla filmów i seriali. Filmowi agenci FBI na podstawie śladów pozostawionych na miejscu zbrodni tworzą portret sprawcy. Jak to wygląda w praktyce policyjnej?

Profilowanie narodziło się w Stanach Zjednoczonych. Nic dziwnego – od dekad niechlubnie przodują wśród państw w statystyce zabójstw. Wskaźnik zabójstw w tym kraju obniżył się w latach 40. i 50. 
XX wieku – w okresie małej, amerykańskiej stabilizacji. Z początkiem wojny w Wietnamie zaczął jednak ponownie rosnąć. W tym czasie, w drugiej połowie lat 60. XX wieku, agent Howard D. Teten prowadził w FBI kurs kryminologii praktycznej.

Uczestniczący w nim policjanci zgłaszali różne nierozwiązane sprawy, a Teten komentował je, wskazując różne tropy. Niektóre z nich okazywały się niezwykle trafne. W efekcie kurs zmieniono na program szkoleniowy i tak powstał Wydział Wsparcia Dochodzeniowego FBI. 

Gdy w latach 70. i 80. XX wieku wskaźnik zabójstw w USA szybował niebotycznie, wydział działał już w pełnym składzie, obok Tetena należeli do niego Patrick Mullany, Robert Ressler i John Douglas. Profilowanie zaczęło odnosić pierwsze sukcesy. Ressler i Douglas postanowili przeprowadzić wywiady z seryjnymi gwałcicielami, mordercami i zamachowcami, którzy byli osadzeni w więzieniach. W efekcie powstała klasyfikacja przestępców seksualnych, dzieląca ich na typ zorganizowany i niezorganizowany, a także podręcznik z ich charakterystyką. W kolejnej książce na ten temat z lat 90. XX wieku autorzy twierdzili, że „podręcznik ten udostępnia system wyjaśniający przestępstwa w taki sposób, w jaki czysto psychologiczne podejścia, takie jak DSM, nigdy nie były w stanie tego zrobić”. 

POLECAMY

Kryminolodzy Alan Fox i Jack Levin zauważają nie bez ironii, że prawdopodobnie jest więcej naukowców badających seryjne morderstwa niż ich sprawców. W latach 80. XX wieku, gdy seryjni zabójcy stali się bohaterami amerykańskiej popkultury, doliczono się ich dwustu, a zabijali około 70 osób rocznie. Aktualnie, jak podejrzewają służby, działa w Stanach kilkudziesięciu seryjnych zabójców, którzy popełniają mały ułamek z dokonywanych co roku 17 tys. zabójstw. Agenci FBI spopularyzowali profilowanie, ale zarazem za bardzo je uprościli. Ten spłaszczony obraz przestępcy pojawia się w popkulturze do dziś. Co zatem w profilowaniu jest faktem, a co mitem?

Dla wyjaśnienia przestępstwa wystarczy zakwalifikować sprawcę według dychotomii: zorganizowany – niezorganizowany. MIT

Podział sprawców na typ zorganizowany i niezorganizowany dzisiaj uznaje się za domenę psychologii potocznej. Lansowana przy tym umiejętność tzw. wchodzenia w umysł mordercy opiera się tak naprawdę na odgadywaniu. Profilerzy korzystający z tej typologii mówią o ogólnikach, tracąc z oczu ślady i dowody czynu, dyspozycje sprawcy, a także jego indywidualność, styl i psychopatologię. 

W odróżnieniu od psychologii zdroworozsądkowej, psychologia naukowa stara się wyjaśnić zachowanie jednostek na przykład w formie studium przypadku. Profil nieznanego sprawcy jest zbiorem hipotez wyjaśniających czyn przestępczy oraz mechanizmy psychologiczne, które się w nim zogniskowały. Bez amerykańskiego DSM (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders), z którym próbowali rywalizować agenci FBI, a także europejskiego ICD (International Statistical Classification of Diseases and Related Health Problems) nie jest możliwe naukowe wyjaśnienie czynu i zdiagnozowanie nieznanego sprawcy. Profilowanie jest w istocie beztestową diagnozą. 

W celu wyjaśnienia przestępstwa trzeba przeanalizować czyn ze względu na – po pierwsze – cel i strukturę zachowania sprawcy; po drugie – warunki czasowe i przestrzenne związane z zachowaniem przestępczym; po trzecie – właściwości i dyspozycje osoby powiązane z danym zachowaniem. Oto przykład: została zgwałcona nastoletnia dziewczyna. W strukturze zachowania sprawcy wyróżniłam trzy sekwencje: polowanie na ofiarę, zaatakowanie jej oraz opuszczenie miejsca zdarzenia. Sprawca polował przy szlakach komunikacyjnych. Przy użyciu siły i zastraszania prowadził ofiarę w miejsce mało widoczne. Polował zimą, po zapadnięciu zmroku. Na różne sposoby próbował osiągnąć orgazm. Dużo mówił do ofiary, straszył ją i żartował. Był nadmiernie pobudzony. Pozostawił dziewczynę w bardzo złym stanie fizycznym i psychicznym. Resztką sił dotarła do domu. Sprawca oddalił się i chociaż pozostawił po sobie wiele śladów, dotąd go nie ujęto. 

Profil psychologiczny sprawcy to nic więcej niż wytwór kultury masowej. MIT

Popkultura dociera do szerokiego kręgu odbiorców z różnych grup społecznych, musi być więc łatwa w odbiorze. Na pewno przyczynia się do popularyzowania wiedzy. Zarazem trudniejsze tematy nadmiernie upraszcza. Stworzyła też samozwańczego specjalistę w dziedzinie profilowania, czyli Jacka Crawforda z Milczenia owiec. Nie jest to, niestety, pożądany wzorzec. 

Dzięki trafnie prowadzonym opowieściom widzowie dostrzegają w bohaterach kawałek siebie i mogą z nimi współodczuwać emocje, np. z agentem FBI, który spotkanie z Edem Kemperem, seryjnym mordercą i nekrofilem, przypłacił załamaniem nerwowym, czy z osobą pokrzywdzoną, zgwałconą, która zamiast dostać pomoc, często jest obwiniana za to, co ją spotkało. Albo zostaje zamordowana na oczach świadków, spoglądających zza firanek, jak stało się w przypadku Kitty Genovese.

Oglądając takie historie, widz stawia sobie pytanie: Dlaczego nikt nie zareagował? Jak ja bym się zachował? I co można zrobić, by zapobiec apatii świadków? 

Profilowanie psychologiczne – nim trafiło do filmów – wykorzystywano w służbach śledczych i tak jest do dziś. W Polsce sięga się po nie najczęściej przy czynach skomplikowanych lub wysoko agresywnych. Oto przykład: sprawcy atakowali ofiary na terenie ich miejsca zamieszkania. Strzelali do osób zamożnych i zabierali im pieniądze. W oparciu o akta sprawy i badanie psychologiczne miejsca zdarzeń profiler wskazał, że sprawców jest co najmniej trzech, są zaprzyjaźnieni, może spokrewnieni i tworzą przestępczy związek. Napadali w jesienno-zimowych miesiącach roku, o zmroku lub nim wzeszło słońce – to był element maskowania. Atakowali wielokrotnie, rabując i zabijając. Byli bardzo zdeterminowani. Posiadali sprzęt i dobre rozpoznanie.

Wiele czasu poświęcali na przygotowania, po czym szybko realizowali plan i znikali. Podzielili role i wzajemnie się wzmacniali. Nasuwał się wniosek, że wszystkich czynów dokonuje ta sama grupa. Wytypowano jej miejsce pobytu i charakterystykę poszczególnych członków grupy. 

Policyjne bazy danych pozwalają trafnie określić profil sprawcy. MIT

Policyjne bazy zawierają informacje o tym, jakie przestępstwa i w jaki sposób popełnili różni sprawcy, a także o różnych parametrach formalnych, np. wiek, płeć, stan cywilny, liczba dzieci, zawód, pochodzenie społeczne, użyte narzędzia czy przyczyna zgonu. Na ich podstawie policjanci dokonują tzw. statystycznego wnioskowania, czyli formułują uogólnienia o populacji przestępców na podstawie danych z próby. 

Aby zaś trafnie określić profil sprawcy, trzeba zabezpieczyć skutki jego zachowania, ślady i dowody, a następnie przeanalizować zebrany materiał, sklasyfikować istotne przejawy czynności, procesów i struktur psychicznych sprawcy oraz je wyjaśnić. W efekcie powstaje charakterystyka osoby, która popełniła konkretny czyn. Odnośnie do opisanego wcześniej gwałtu profiler opisał dyspozycje indywidualne sprawcy – przestępstwo było dla niego wyzwaniem, jak w sporcie, i ryzykowną, ekscytującą zabawą. Oczekiwał od ofiary podporządkowania i uległości. Stosował przemoc, zastraszał ją i zadawał jej ból, cały czas będąc w dobrym nastroju. Można sądzić, że to jego styl relacyjny. Poszukiwany jest więc chłopak w wieku dorastania (17–23 lat), ze skłonnością do nadmiernego pobudzenia i zachowań ryzykownych, lubiący wyzwania, sprawny przynajmniej w jednej dziedzinie sportu. 

Osoby zajmujące się profilowaniem potrafią na podstawie szczegółowych informacji dotyczących przestępstw określić profil osobowości sprawcy. FAKT

Istotna jest jednak jakość i wartość diagnostyczna informacji, z jakich korzysta profiler, a także jego kompetencje i skuteczność diagnostyczna. Najważniejsze, by opierał się na wiedzy naukowej i metodyce profilowania. W swojej monografii  Profilowanie psychologiczne nieznanych sprawców przestępstw przedstawiam paradygmat profilowania. Jego zręby powstawały podczas mojej ponad dwudziestoletniej pracy jako psychologa policyjnego. Nie wszyscy psycholodzy są do niego przekonani. Niektórzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak ślad psychologiczny, a jest to kluczowe dla profilowania pojęcie. Chodzi o związaną ze zdarzeniem zmianę w obiektywnej rzeczywistości, która jest efektem aktywności sprawcy, na jej podstawie można diagnozować cechy jego czynności i osobowości. Weźmy na przykład bałagan w domu ofiary: może on...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy