Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

27 lipca 2016

Polski badacz odruchów 

0 601

„Jak daleko sięgam pamięcią, pragnąłem zawsze być uczonym, aczkolwiek moje zainteresowania były liczne i nieokreślone” - pisał w swej autobiografii Jerzy Konorski.

Konorski podjął studia matematyczne, lecz rychło z nich zrezygnował, czując, że im nie podoła. Rozczarowały go również zajęcia poświęcone akademickiej psychologii. Jego uwagę przykuły natomiast wykłady, które na Wydziale Prawa prowadził Leon Petrażycki, autor oryginalnej teorii psychologicznej, w świetle której emocje stanowią siłę napędową wszelkich procesów umysłowych.

Zapomniana dziś książka Petrażyckiego Wstęp do nauki prawa i moralności: podstawy psychologii emocjonalnej była pierwszym dziełem naukowym, które wywarło wyraźny wpływ na kierunek przyszłych zainteresowań Konorskiego. Przeniósł się on na studia medyczne, które jednak także zawiodły jego nadzieje. Przełom nastąpił na trzecim roku tych studiów – Konorski, wraz ze swym przyjacielem Stefanem Millerem, świetnie znającym język rosyjski, zapoznał się z dwoma pracami Iwana Pawłowa na temat odruchów warunkowych. Ich lektura sprowokowała cały szereg pytań i wątpliwości u obu wnikliwych czytelników. Dokonując szczegółowej analizy teorii Pawłowa i przeprowadzanych w jego laboratorium eksperymentów, doszli do wniosku, że pawłowowskie odruchy warunkowe nie wyjaśniają wszystkich form nabytego zachowania człowieka i zwierząt.

Papier do kimografu


Na przeszkodzie do samodzielnych badań nad czynnościami odruchowymi stanęła najpierw konieczność sfinalizowania studiów i zdobycia dyplomu lekarskiego. Konorski i Miller uporali się z tym problemem. Niedługo potem rozpoczęli starania, aby uzyskać po mieszczenie i dostęp do aparatury, która pomogłaby im rozwijać włas[-]ne pomysły badawcze nad odruchami wytwarzanymi drogą stosowania kar i nagród.

Zrozumienie dla potrzeb młodych uczonych wykazał Jakub Segał, profesor psychologii w Wolnej Wszechnicy Polskiej, który odstąpił im mały pokoik oraz pozwolił na korzystanie z zakładowego sprzętu. Konorski i Miller zorganizowali tu „pracownię odruchów warunkowych”. Za włas[-]ne fundusze kupili psa, młodego buldoga, któremu nadali imię Bobek, i zaczęli eksperymentować. Do zapisu ruchów psa używali pożyczonego kimografu, problem stanowiło jednak zdobycie taśmy papierowej. Przydatnym zamiennikiem okazał się... papier toaletowy. Musiał on jednak być gładki i nie posiadać perforacji. Po latach Konorski wspominał: „Można sobie wyobrazić zabawny widok dwóch poważnych, młodych ludzi, biegających po sklepach papierniczych, żądających, aby im pokazano wszystkie możliwe gatunki papieru toaletowego, przyglądających się im dokładnie i decydujących się na kupno takich, które spełniały wymienione wyżej warunki”.

Pies Bobek był zwierzęciem wyjątkowo inteligentnym. Szybko uczył się wszystkich zadań odruchowo-warunkowych. W wyniku pomysłowo zaplanowanych eksperymentów, badaczom udało się stwierdzić różnice pomiędzy odruchami opartymi na mechanizmach ruchów dowolnych i odruchami warunkowymi klasycznymi, które stanowiły przedmiot badań Iwana Pawłowa i jego współpracowników. Odkryte przez Konorskiego i Millera odruchy zostały nazwane odruchami warunkowymi II typu (w przeciwieństwie do odruchów warunkowych klasycznych, nazwanych odruchami I typu).

Dwa sprawozdania z badań, omawiające istotę odruchów warunkowych II typu oraz ich transfer, ukazały się drukiem w periodyku Francuskiego Towarzystwa Biologicznego. Obaj uczeni skontaktowali się także z Iwanem Pawłowem, który zainteresował się ich pracą. W rezultacie zaproponował im staż w swoim instytucie w Leningradzie. Skorzystał z niego szczególnie Konorski, który przebywał u Pawłowa ponad dwa lata. Podczas tego pobytu potwierdził wyniki otrzymane w Warszawie, mimo to Pawłow krytykował tezę głoszącą istnienie dwóch rodzajów warunkowania. Tak więc w Rosji nie kontynuowano badań nad tymi odruchami, choć mniej więcej w tym samym czasie zaczęto badać je na szerszą skalę w Stanach Zjednoczonych, gdzie zostały nazwane „odruchami instrumentalnymi” lub „zachowaniem operacyjnym”.

Teoria integracyjna


Konorski przez pewien czas pozostawał pod wielkim wrażeniem poglądów Pawłowa na temat czynności kory mózgowej. Niebawem jednak zaczął sobie zdawać sprawę z istnienia wyjaśnień alternatywnych, takich jak teoria sir Charlesa Scotta Sherringtona, i co więcej, utwierdził się w przekonaniu, że to właśnie ten drugi noblista jest bliższy prawdy. Przez kolejne dekady był on związany z Instytutem im. Nenckiego. Tam właśnie, pod jego kierunkiem, prowadzono badania nad czynnościami odruchowymi, na podstawie których polski neurofizjolog wypracował swoją wizję integracyjnej działalności mózgu. Przedstawił ją w monografii Integrative activity of the brain. An interdisciplinary approach, wydanej w roku 1967.

Teoria Konorskiego jest szeroką i ogólną koncepcją psychologiczną dotyczącą uczenia się, spostrzegania i motywacji. Według niego, między człowiekiem a zwierzętami istnieje ciągłość, co wyraża się między innymi w podobieństwach funkcjonowania ich mózgów. Ponadto uważał, że na ówczesnym poziomie rozwoju fizjologii mózgu pytania „jak” i „dlaczego” są o wiele ważniejsze niż pytanie „gdzie”. Dlatego posługiwał się modelami blokowymi, unikając dokładniejszej lokalizacji anatomicznej. Jeśli chodzi o bazę empiryczną, Konorski akceptował stosowanie różnorodnych metod w badaniach nad mózgiem, zarówno eksperymentów behawioralnych, badań uszkodzeń mózgu, metod elektrofizjologicznych, jak i introspekcji.

Najważniejsza z punktu widzenia neuropsychologii koncepcja jednostek gnostycznych Konorskiego oparta jest na blokowym, funkcjonalnym modelu aktywności móz[-]gowej. Funkcjom psychicznym odpowiadają jednostki gnostyczne i połączenia między nimi. Jednostka gnostyczna jest to reprezentacja mózgowa wzorców bodźca danej modalności i kategorii (na przykład słuchowy wzorzec słów lub wzrokowy wzorzec wyrazów). Każdy wzorzec bodźcowy ma wielokrotne reprezentacje w polach gnostycznych, dlatego w przypadku uszkodzenia danego pola niektóre bodźce wzorcowe są zachowane, inne są zaburzone. Specyfika zaburzeń...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy