Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

POLITYCZNA PARANOJA

69

Czy polityka przyciąga ludzi zaburzonych psychicznie?Jakie diagnozy można postawić naszym politykom?Dlaczego tak modny jest populizm?Czy ktoś zrównoważony może być skutecznym politykiem? O kondycji psychicznej polskich polityków mówi Józef Krzysztof Gierowski - profesor psychologii, doktor praw i biegły sądowy. Prof. Gierowski pracuje w Katedrze Psychiatrii Collegium Medicum UJ oraz w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Opublikował ponad 150 prac z zakresu psychologii i psychiatrii sądowej, między innymi „Postępowanie karne i cywilne wobec osób zaburzonych psychicznie”.

Dorota Krzemionka-Brózda: Jak, jako psycholog, ocenia Pan kondycję psychiczną polityki i polityków?
Józef Krzysztof Gierowski: – Można mówić o patologii w dwóch wymiarach. W szerszym społecznym wymiarze dotyczy ona tego, co w ogóle dzieje się w polityce. Z drugiej strony mamy do czynienia z bardziej delikatną sprawą, dotyczącą działań konkretnych polityków, ich osobowości, ale też nieprawidłowości w relacjach polityk – ludzie. Wielokrotnie słuchając tego, co mówią politycy, nie mogłem się oprzeć pokusie postawienia jakiejś prostej diagnozy psychopatologicznej.

– Jak brzmiałaby taka diagnoza?

– Patrząc przez klasyfikacje psychiatryczne, na dobrą sprawę sprowadza się to do pewnych zaburzeń osobowości. Za tym kryją się różne mniej czy bardziej uświadamiane motywy, na przykład to, na ile ktoś poprzez aktywność zawodową realizuje własne ambicje, bardziej osobiste cele, niezaspokojone potrzeby, kompleksy albo nierozwiązane konflikty. Tej patologii w indywidualnym wymiarze jest dużo.

– Dlaczego polityka przyciąga ludzi, którzy ujawniają zaburzenia osobowości?
– Stwarza ona olbrzymie możliwości do zaspokajania potrzeby sukcesu, znaczenia, podkreślania własnej wartości, skompensowania sobie takich czy innych niepowodzeń w życiu poprzez aktywność polityczną. Nie znaczy to, że nie widzę polityków, którzy nie są nastawieni wyłącznie na osobisty sukces, uznanie, a także korzyści materialne. Dla mnie człowiekiem umiejącym działać autentycznie z prospołecznych motywacji jest Jacek Kuroń.

Jacek Kuroń cieszy się dużym zaufaniem, ale miał małe poparcie. Czy zdrowy psychicznie, uczciwy polityk może być skuteczny?
– Nie da się na to odpowiedzieć, nie uwzględniając kontekstu naszego życia społecznego. Nie chcę powiedzieć, że w chorym świecie normalną sprawą jest to, że szczególną rolę odgrywają w nim chorzy politycy. Ale intensywność i głębokość zmian w kraju sprzyja temu, że do polityki dostają się ludzie, którzy potrafią na krótko zjednać sobie poparcie, manipulując i obiecując szybkie rozwiązania zjawisk, których nie można w ten sposób rozwiązać.

– Jakie zaburzenia osobowości dostrzega Pan u polityków?

– Często spotykaną wśród polityków jest osobowość narcystyczna, która robi karierę w naszych czasach. Aktywność tych ludzi skierowana zostaje na to, żeby błyszczeć, osiągać różne sukcesy przy dużej dowolności środków. Ktoś taki traktuje siebie jako pępek świata, unika głębszych dyskusji. Polityka stwarza warunki dla zaspokajania potrzeby własnej wartości. Mamy też polityków o osobowości schizoidalnej czy paranoicznej. Taka osoba skłonna jest tłumaczyć zjawiska, odwołując się do koncepcji spisków, machinacji czy manipulacji. Część osób z naszej dzisiejszej sceny politycznej zaczynała swoją działalność w warunkach konspiracyjnych. Jako osoby narażone na inwigilację w swoim otoczeniu, bezustannie poszukiwali pracowników służb specjalnych. Ich obecny obraz świata nie może nie uwzględniać tych wieloletnich doświadczeń, gdy byli prześladowani. Wielu ludzi z kombatancką przeszłością nie potrafi zmienić swojego stylu funkcjonowania. Jednym z charakterystycznych zjawisk w naszym życiu politycznym jest agresja, zwłaszcza interpersonalna. Niektórzy z polityków wykazują wyraźne skłonności do agresywnych zachowań. Niejednokrotnie spotkania przeradzają się w pyskówki.

– Na ile jest to autentyczna wrogość, a na ile strategia polityków? Gdyby byli spokojni, przepadliby w pyskówkach.
– I jedno, i drugie. W przypadku zaburzeń osobowości mówimy o gotowości do agresywnych reakcji. Ale mamy też do czynienia z agresją instrumentalną, która utrwala się, bo jest skuteczna. Część ludzi wręcz tego oczekuje – radykalne partie bazują na dużym poziomie frustracji, agresji i niezadowolenia.

– Z czego jeszcze wynikać może agresja polityków?
– Z lęku, niepokoju i obaw. Ten lęk może u części polityków mieć źródło w czasach, gdy był adekwatny wobec zagrażających niebezpieczeństw, gdy trzeba było walczyć w nielegalnych strukturach. Wielu ludzi, którzy przeszli taką drogę, nie umie się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Te pierwsze doświadczenia pozostały i w trudnych sytuacjach do nich się odwołują. Z nikim nie potrafią się porozumieć, zmieniają wielokrotnie bazę polityczną. Ten lęk może być generowany na różne zjawiska. Ci, którzy legalnie rządzili wcześniej, są pozbawieni tego rodzaju obciążeń. Stąd wydaje się, że liczba osób zaburzonych jest wśród nich mniejsza. Jeśli ktoś wybierał swoją karierę poprzez partię, był to racjonalny wybór. Świadczył o dobrym, żeby nie powiedzieć za dobrym, przystosowaniu.

– A jak Pan wyjaśni popularność populizmu, który szerzy się ostatnio w Europie?
– To kolejny wymiar patologii. Ludzie chcą, żeby szybko i łatwo rozwiązać trudne ekonomiczne i społeczne problemy, takie jak przestępczość, korupcja, trudności gospodarcze. Jeśli ktoś mówi, że ma panaceum na wszystkie problem, to w łatwy sposób, przynajmniej na krótko zyskuje akceptację wyborców. Pojawiają się chwytliwe hasła: walczmy z korupcją, zapełniajmy więzienia, wprowadźmy wysokie kary, przywróćmy karę śmierci. Pomimo że ludzie powinni się j...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy