Dołącz do czytelników
Brak wyników

historia psychologii

7 listopada 2016

Pogromca stresu

40

Jednym z wielkich przegranych w historii Nagrody Nobla z dziedziny medycyny jest Hans Selye. Od roku 1949 był do niej wielokrotnie nominowany za badania nad syndromem adaptacyjnym i zjawiskiem stresu. Biorąc pod uwagę fakt, że wprowadzone przez Selyego pojęcie „stres” zna i używa większość ludzi na świecie, nieobecność na liście noblistów tego naukowca należy uznać za naprawdę niefortunne zrządzenie losu.

Podobno jeszcze jako student medycyny niemieckiego uniwersytetu w Pradze, Hans Selye zwrócił uwagę na to, że pacjenci hospitalizowani z powodu odmiennych schorzeń cierpią na podobne symptomy. Musiało jednak minąć nieco czasu, nim Selye jako naukowiec zaczął dogłębnie badać zachowanie organizmu wystawionego na działanie obciążających go bodźców. Wtedy,

jako pierwszy, użył terminu „stres” (przejętego z mechaniki). Określił nim niespecyficzną reakcję organizmu pojawiającą się w odpowiedzi na działanie bodźców – stresorów.

Ta reakcja, to tak zwany ogólny zespół adaptacyjny (General Adapta[-]tion Syndrom, GAS), składający się z trzech stadiów: reakcji alarmowej – podczas której organizm mobilizuje swoje siły obronne, stadium odporności – czyli stadium przystosowania się do działania stresora oraz stadium wyczerpania – do którego może dojść wskutek utraty zasobów przystosowujących, zazwyczaj wtedy, gdy stresor jest silny i działa odpowiednio długo na organizm.

Koncepcję stresu Selyego zalicza się do biologicznych (lub medycznych), jednak jej autor zakładał oczywiście, że stresory mogą mieć również naturę psychologiczną. W takich wypadkach stres jest aktywowany wskutek pobudzenia psychologicznego, będącego wynikiem przeżywania pewnych emocji lub myśli.

Einstein medycyny
Selye uważał, że stres jest nieodzownym składnikiem życia ludzkiego. Napisał nawet: „Całkowita wolność od stresu to śmierć, gdyż stres obecny jest w każdym ludzkim działaniu”. Twierdził jednak, że stres ma dwa oblicza – negatywne i neutralne. Ten pierwszy rodzaj stresu, szkodliwy, to dy[-]stres – efekt stymulacji przekraczającej poziom optymalny. Drugi to eustres – stanowiący reakcję na bodźce przyjemne lub nieprzyjemne, ale słabe.

Stres nieubłagalnie „pożera” zasoby życiowe organizmu. Co prawda odpoczynek lub sen mogą odbudować odporność i przystosowanie jednostki do sytuacji stresowej, ale nigdy do poziomu wyjściowego. Ta utrata „energii życiowej” kumuluje się z czasem, przyśpieszając starzenie się lub powodując rozwój pewnych schorzeń.

Wyczerpywanie się energii powoduje, że wiek chronologiczny każ[-]dego człowieka różni się od jego wieku fizjologicznego. Selye uważał, że najbardziej charakterysty[-]czne choroby będące efektem przystosowywania się do stresu to wrzody, ataki serca, wysokie ciśnienie krwi i zaburzenia nerwowe. Oczywiście, działanie stresorów nie jest jedyną przyczyną powstawania tych chorób, z czego autor teorii stresu doskonale zdawał sobie sprawę.

Wprowadzenie i rozwinięcie teorii stresu, której pierwsze podstawy Selye wyłożył w roku 1936, przyniosło mu międzynarodową sławę, a nawet przydomek „Einsteina medycyny”. Jego monografia Stress without distress była bestsellerem, przełożonym na prawie dwadzieścia języków. Pojęcia „stres” nie znajdziemy je dnak w dawnych leksykonach polskich, na przykład w powojennym wydaniu świetnego Słownika wyrazów obcych Michała Arcta. Zadomowiło się ono w języku polskim dopiero w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, jako efekt sukcesu przekładu książki Selyego Stress of life.

Naukowiec powiadał podobno: „Teorie nie muszą być prawdziwe, jedynie fakty powinny”.

Od marzenia do tworzenia
W roku 1964 Hans Selye opublikował dzieło nietypowe dla pochłoniętego laboratoryjnymi badaniami naukowca. Nosiło ono intrygujący tytuł From dream to discovery. Praca ta bardzo szybko doczekała się tłumaczeń na inne języki, w tym w roku 1967 na język polski. Stanowi ona ciekawą próbę analizy rozwoju osobowości twórczej uczonego, z perspektywy jego doświadczeń i historii życia. Mieczysław Fejgin napisał o niej w przedmowie, że jest to „spowiedź uczonego, dla którego praca naukowa stanowi treść i ostateczny cel życia, człowieka znającego swoją wartość i swoje miejsce w świecie nauki, ale zachowującego umiejętność krytycznego spojrzenia na siebie i otoczenie”. Nie można chyba lepiej nakreślić sylwetki wybitnego naukowca.

Rzeczona książka pisana jest naprawdę prostym, pozbawionym uczonego zadęcia językiem. Już same tytuły rozdziałów przykuwają uwagę. Autor przekonuje czytelnika, dlaczego powinno się prowadzić badania naukowe, jakie kwalifikacje należy mieć, by móc to dobrze robić oraz jaki wpływ na charakter tych badań mają różne typy osobowości. Zabawny i rozbrajający jest ten podział ludzi nauki. Selye podzielił badaczy na ludzi czynu (przynależą tu „człowiek gromadzący fakty” i „racjonalizator”), myślicieli (tu z kolei mamy „mola książkowego”, „klasyfikatora”, „analityka” i „syntetyka”) oraz typy emocjonalne (np. „wielki szef”, „typ zakochany w sobie”, „typ polujący na rozgłos”, „agresywny argumentator” czy „typ zimnokrwisty”). Są jeszcze idealni naukowcy. Selye zaliczył do nich „Fausta – idealnego nauczyciela i przywódcę” oraz „Famulusa – idealnego ucznia i asystenta”. Autor tej na poły żartobliwej klasyfikacji był bardzo szczery, pisząc w jej podsumowaniu, że idealny (i wybitny) naukowiec nie może, niestety, być wolnym od wad, takich choćby jak szczypta egotyzmu lub próżności. Silne skupienie na pracy odbywa się zawsze kosztem czasu poświęconego rodzinie lub sprawom społecznym.

Być może rozważania Sel...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy