Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Pigułki z krainy czarów

0 378

Mamy czasem nadzieję, że coś, co zażyjemy - jak ciasteczko z „Alicji w krainie czarów” - szybko i bez wysiłku odmieni nas i nasze życie. Zdarza się, że chorzy obdarzają pigułki uczuciami podobnymi do tych, jakie żywią do ludzi - złoszczą się na lek lub są mu wdzięczni. Leki dają choremu poczucie bezpieczeństwa i pewność, że go nie opuszczą.

Dla niektórych osób leki to coś więcej niż tylko chemiczne substancje o działaniu leczniczym. Jeden z pacjentów opowiedział mi sen: „Trzymam w ręce tabletkę. To magnez. Połykam ją. Wychodzę na ulicę i czuję, że coś zaczyna przyciągać do mnie kobiety. Później idę za rękę z dziewczyną i nasze dłonie przyciągają się jak magnesy”. We śnie magnez zawarty w tabletce zapewnia pacjentowi magnetyczne, czyli przyciągające, oddziaływanie. Nietrudno zrozumieć, jak samotny czuje się ten mężczyzna, jak bardzo pragnie związku i wierzy, że połknięta pigułka spełni jego marzenia.

Mamy czasem nadzieję, że coś, co zażyjemy – jak ciasteczko z „Alicji w krainie czarów” – odmieni nas i nasze życie. Ta nadzieja i pragnienie prawdopodobnie wywodzą się z doświadczenia uleczenia. Oto człowiek chory otrzymuje lek i wraca do zdrowia. Zatem podstawową – poza leczniczą – funkcją leku jest pragnienie (a niekiedy realna możliwość) zmiany rzeczywistości.

W leczeniu często to, co psychiczne (wiara, że lek pomoże), zamienia się w to, co fizyczne (zmiany w ciele pacjenta), a to z kolei ponownie staje się psychiczne (poprawa samopoczucia). Najlepiej ilustrują tę sytuację badania dotyczące efektu placebo.
Placebo to substancja biologicznie obojętna, którą podaje się, aby wywołać określony efekt psychologiczny, na przykład zmniejszenie subiektywnego bólu, zmniejszenie lęku czy poprawę samopoczucia. Efekt ten nie wynika w żaden sposób z fizjologicznego czy chemicznego działania podanej substancji, lecz jest wynikiem wiary chorego w to, że czuje się lepiej, gdyż dostał lek. Bywa on potężny – w badaniach klinicznych nowych leków przeciwdepresyjnych osoby otrzymujące placebo wykazują do 30, a nawet 40 proc. poprawy samopoczucia. Siłę placebo potwierdził także w swoim eksperymencie Raúl de la Fuente-Fernández. Wraz ze swoimi współpracownikami sprawdzał, czy podawanie go pacjentom z chorobą Parkinsona może wpłynąć na aktywację uszkodzonych w przypadku tej choroby dróg nerwowych związanych z wydzielaniem dopaminy (neuroprzekaźnika). Badacze zastosowali pozytronową tomografię emisyjną (PET). Zaobserwowali, że w wyniku podawania pacjentowi placebo zwiększa się, podobnie jak przy podawaniu właściwego leku, wydzielanie dopaminy w prążkowiu, czyli obszarze mózgu związanym z objawami choroby Parkinsona. Ponadto pacjenci, którzy oczekiwali większego efektu działania leku, po podaniu placebo odczuwali większą poprawę samopoczucia i wydzielało się u nich więcej dopaminy niż u pozostałych osób. Badacze zaobserwowali także tzw. efekt dawki. Polegał on na tym, że u chorych deklarujących, że po leku czują się lepiej, uwalnianie dopaminy było większe niż u tych, którzy nie czuli różnicy w samopoczuciu przed i po zażyciu leku.

Niektórzy pacjenci czują, że lekarstwo im pomaga, zanim jeszcze zacznie w pełni działać. Zjawisko to znane jest jako „wczesna subiektywna reakcja na lek”. Doczekało się wielu badań, zwłaszcza w odniesieniu do osób leczonych na schizofrenię. Pokazują one, że niektórzy pacjenci po podaniu pierwszych dawek leku mówią, że on im pomaga, natomiast inni (mniejszość) stwierdzają, że po nim czują się gorzej. Badania Lakshmiego Vorugantiego i jego współpracowników potwierdzają, że chorzy są w stanie psychologicznie odczuwać interakcję pomiędzy lekiem a biologicznymi zaburzeniami w swoich mózgach – jakby wyczuwali, czy lek „pasuje” do istniejącej u nich nierównowagi neuroprzekaźników. Być może ten sam mechanizm decyduje o preferencjach dotyczących na przykład ulubionego napoju („kawa czy herbata?”), produktów spożywczych, a nawet narkotyków. Niektórym ludziom pewne substancje bardzo odpowiadają, a inni źle się po nich czują i w efekcie ich unikają. Mówi się, że coś nam pasuje albo nie. Możliwe, że ma to swoje zakorzenienie w biologii mózgu. Określona substancja może odpowiadać profilowi naszych receptorów lub nie. Niewykluczone, że jesteśmy w stanie w jakiś subiektywny sposób to odczuć.

Zwykle w procesie leczenia wiara pacjenta w lekarstwo oraz siła działania leku idą w parze. Jest to szczególnie widoczne wtedy, kiedy w chorobach przewlekłych chory latami musi zażywać jakąś tabletkę albo gdy staje się uzależniony od przyjmowania pigułki i wydaje mu się, że tylko dzięki niej może właściwie funkcjonować. Często zdarza się wówczas, że relacja łącząca chorego i lek przenosi się również na osobę leczącą. Zapewne dlatego w dawnych społeczeństwach szaman i jego leki tworzyli całość. Moc uzdrawiania zmieniała życie leczonego,...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy