Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Pierwszy żeton gratis...

0 205

Graj! – zdaje się dziś słyszeć ze wszystkich stron. Audiotele, jak pisał któryś z satyryków: „Jeżeli odpowiesz prawidłowo na pytanie: czy kubek Programu III Polskiego Radia służy do: a. picia, b. bicia, c. mycia – wygrasz... samochód!”

Nic więc dziwnego, że czteroletni chłopiec zapytany w przedszkolu: „Skąd się bierze samochód?”, odpowiada, że... „Z konkursu!”
Co trzeci produkt z półki w sklepie spożywczym ma dodatkową funkcję – służy do grania (nie mylić z wygraniem). A na stacji benzynowej trudno zapłacić za paliwo, nie otrzymując „zdrapki, dającej ci szansę...”.

Rozkwit legalnego hazardu


Lata 90. stały się na całym świecie okresem rozkwitu legalnego hazardu. Również w Polsce, wraz z rozwojem wolnego rynku, rozmnożyły się kasyna i pojawiły się salony gier. Z Francji, Holandii i Niemiec przywieziono wiele nowych i używanych automatów do gier. Zasiliły głównie Polskę i Czechy. W większości barów i pubów oraz w wielu publicznych miejscach – np. poczekalniach dworcowych – stoją automaty do gier zręcznościowych. Można wygrać punkty lub dostać podświetloną pochwałę swojej zręczności.

W salonach gier, do których (przynajmniej teoretycznie) wstęp mają osoby powyżej 18. roku życia – do dyspozycji są automaty do gier hazardowych. W kasynach klasycznie – ruletka i black jack, chociaż automaty zajmują ostatnio coraz większą powierzchnię sali.

Coraz więcej osób ma doświadczenia z uprawianiem hazardu. Niektóre kasyna organizują prezentacje zasad gry w ruletkę dla pracowników różnych firm, zostawiając na koniec każdemu gratisowy żeton i zapraszając – już do kasyna! – na szampana dla debiutantów. Wiele osób chętnie potraktuje to jako zabawę i nową rozrywkę. Wezmą udział w nieprzewidywalnym wydarzeniu. Będą mieć nadzieję na wygraną.

Dla części osób rzeczywiście pozostanie to towarzyską zabawą, jednorazowym czy rzadkim zdarzeniem. Oni najprawdopodobniej nie staną się hazardzistami. Pod warunkiem, że – jak twierdzą Arnold i Sheila Wexler, terapeuci z New Jersey (USA) – po pierwsze: nie „podłączą” poczucia własnej wartości do faktu, że wygrali lub przegrali; po drugie: inne aspekty życia są dla nich ważniejsze od wygrywania; po trzecie: rzadko do tej pory wygrywali.

Faza wygrywania


Jeśli jednak będzie odwrotnie – właś-nie wygrają i poczują się kimś wyjątkowym, a nowe otoczenie i okoliczności wpłyną tak znacząco i nagradzająco na nastrój – będą chcieli powtarzać to doświadczenie wiele razy.

Ale nie ma gwarancji wygranej ani dobrego nastroju. Może pojawić się natomiast iluzyjne poczucie intuicji, że „na pewno wygram”, oraz poczucie mocy, że „właśnie dzisiaj los mi sprzyja”. To iluzyjne myślenie, a nie sama wygrana, stanie się z czasem głównym źródłem podwyższania sobie nastroju.

Może się też pojawić myślenie magiczne: „Jeżeli to i to się stanie, to znaczy, że wygram”. Bez względu na wiek gracza, w służbę graniu zaprzęgnięte zostaną wszystkie
przechodzące przez jezdnię zakonnice, rejestracje samochodów, daty urodzenia, numery polisy, a nawet... numer statystyczny choroby. To klasyczny przykład regresu rozwojowego w myśleniu. Wielu hazardzistów usiłuje znaleźć kod, rozszyfrować maszynę lub opracować system, dzięki któremu na pewno będzie można wygrać.
Ed Looney, terapeuta, dyrektor Council on Compulsive Gambling of New Jersey, zalicza powyższe objawy do trwającej krótko fazy wygrywania.

Faza strat


Jako następna pojawia się faza strat z utratą kontroli nad graniem w roli głównej. Hazardzista gra więc dłużej niż zamierzał. Po przegranej czuje nieprzepartą chęć odegrania się. A po wygranej odczuwa silną potrzebę ponowienia próby kolejnej wygranej. Gra, wydając ostatnie pieniądze odłożone na taksówkę.

Przy ponownej wizycie w salonie gry próbuje jednak skontrolować granie, nie rezygnując z niego całkowicie. Usiłuje grać do wyznaczonej sumy („tylko za 100 złotych”) lub przez określony czas („tylko dwie godziny”). Bezskutecznie. Utrata kontroli powoduje, że gra dłużej i na większą stawkę, zapożyczając się dalej w trakcie grania. Organizuje sobie potem kontrolę zewnętrzną, umawiając się z rodziną czy przyjaciółmi, że pomogą mu przerwać granie w umówiony wcześniej sposób. Roz-poczynając granie, zawiera umowy z właścicielem salonu, np. „Proszę mi nie sprzedawać więcej żetonów niż...”.

W życiu hazardzisty pojawia się ogromna koncentracja myślenia, uwagi i działania wokół spraw związanych z hazardem. Zaczynają się pożyczki. Najpierw legalne – w bankach, u rodziny i znajomych. Manipulacja i kłamstwo stają się niezbędnymi narzędziami. Cel pożyczki nie jest ujawniany, a każda suma zainwestowana jest w grę z nadzieją na „odegranie się”.

Kiedy  najbliższe  otoczenie  zorientuje się, na jaki  cel zostały pożyczone pieniądze, zwykle odmawia dalszych pożyczek, nie wierząc już w żadne, nawet najbardziej  fantastyczne  opowieści. Często też zrywa kontakty z dłużnikiem. Wraz z utratą reputacji i zaufania u najbliższych wielu hazardzistów decyduje się na nielegalne pożyczki, chcąc kontynuować granie w iluzyjnym przekonaniu, że „tym razem zagram tylko po to, żeby oddać długi”. W tym czasie hazardzista staje się wyobcowany. Czuje się nierozumiany przez innych w swojej wyjątkowej sytuacji. Ciągle obronnie zaprzecza, że ma problem z hazardem.

Jedną z konsekwencji grania...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy