Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Pamięć świadka

70

Pamięć naocznych świadków przestępstw narażona jest na wiele niebezpieczeństw, które mogą całkowicie ją zniekształcić. Jednak samo ich pojawienie się nie może podważyć wiarygodności składanych zeznań.

Mnóstwo kontrowersji i dyskusji wywołał wyrok wydany 21 lipca 2005 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie w głośnej sprawie zabójstwa w sklepie Ultimo. Na 25 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw publicznych sąd skazał Beatę K. oskarżoną o to, że w 1997 roku zabiła męża Anny J. – właścicielki sklepu, a ją samą ciężko postrzeliła. Emocje opinii społecznej wzbudziły trzy rzeczy. Po pierwsze, akt oskarżenia opierał się niemal wyłącznie na zeznaniach jedynego naocznego świadka zabójstwa, czyli właścicielki Ultimo. Po drugie, był to już trzeci wyrok w tej sprawie. Poprzednie dwa procesy zakończyły się uniewinnieniem Beaty K. – sędziowie mieli poważne wątpliwości co do wiarygodności zeznań Anny J. Po trzecie, wydając w lipcu wyrok, sędziowie korzystali niemal dokładnie z tych samych materiałów co ich koledzy w poprzednich rozprawach.

Ta głośna sprawa nasuwa niezwykle istotne pytanie o wiarygodność zeznań naocznych świadków. Pomimo ogromnego rozwoju techniki kryminalistycznej pozostają one ważnym i czasem jedynym dowodem w sądzie. Szacuje się na przykład, że spośród ponad dwóch i pół miliona aresztowań dokonywanych co roku w Stanach Zjednoczonych, do około 3 proc. z nich doszło na podstawie zeznań naocznych świadków. Może się wydawać, że trzy procent to niewiele, lecz w rzeczywistości oznacza około 77 tysięcy przypadków. Wiadomo też, że zeznania naocznych świadków robią zwykle na sądach znaczne wrażenie, zwłaszcza jeśli przesłuchiwany mówi z dużą pewnością siebie. Dla psychologa jest to powód do niepokoju, ponieważ zeznania naocznych świadków są znacznie mniej pewnymi dowodami niż dowody materialne, na przykład analizy daktyloskopijne czy badanie mikrośladów.

W krótkim komentarzu brakuje miejsca na szczegółowe przedstawienie często pasjonujących badań eksperymentalnych dotyczących funkcjonowania pamięci naocznego świadka. Ich wyniki można ułożyć w pewien schemat. Otóż aby świadkowie naoczni mogli zeznawać poprawnie, muszą w momencie składania zeznań pamiętać, co się wydarzyło i jak wyglądali sprawcy. Żeby coś zapamiętać, musieliby to najpierw zauważyć. Jeśli nawet zauważą, to i tak nie zapamiętają wszystkiego, co widzieli. Z tego, co zapamiętali, nie wszystko w ich pamięci bez zniekształceń przechowuje się do momentu przesłuchania. Wreszcie zeznając, nie zawsze wiernie odtwarzają to, co przechowało się w ich pamięci (trzeba tu koniecznie dodać, że ten schemat jest charakterystyczny w ogóle dla ludzkiej pamięci, a nie tylko dla pamięci naocznych świadków).

Pamięć naocznego świadka jest narażona na błędy na każdym z tych etapów, poczynając od zauważenia wszystkich ważnych szczegółów. To wyjątkowo trudne, jeśli sprawca był uzbrojony. Amerykańska badaczka Nancy Steblay przeanalizowała wiele badań dotyczących tzw. efektu koncentracji na broni. Ustaliła, że jeśli sprawca trzyma broń, to świadek koncentruje się głównie na niej. Wskutek tego gorzej zapamiętuje twarz przestępcy i inne szczegóły jego wyglądu, ponieważ po prostu nie zwraca na nie wystarczającej uwagi. Nawet jeśli dostrzeże te szczegóły, to w wyniku stresu spowodowanego grożeniem mu bronią gorzej je zapamiętuje.

Od zdarzenia do pierwszych przesłuchań na policji upływa jakiś czas, a zeznania w sądzie następują jeszcze później. Aby więc naoczny świadek był wiarygodny, jego pamięć musi skutecznie przechować zapisy dotyczące wszystkich szczegółów zdarzenia. Jak wskazują badania, szczegóły wyraźnie spostrzeżone i dobrze zapamiętane są zazwyczaj trwale przechowywane. Możliwe nawet, że z biegiem czasu nastąpi tzw. reminiscencja, czyli świadkowi przypomną się nowe fakty i detale. Zatem niespójność i zmienianie treści nie są same w sobie dowodem nieprawdziwości ze...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy