Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Odkrywanie, odmienianie

99

Akceptacja siebie, czyli zgoda na brak zmiany, jest najwłaściwszym klimatem emocjonalnym do pracy nad sobą - twierdzi Zofia Milska-Wrzosińska.

Wciąż ulegamy pokusie stania się kimś innym. Postanawiamy zmienić nasze nawyki i spowodować, by życie potoczyło się innym torem. Wiele mitów poppsychologii – z pozytywnym myśleniem na czele – dotyczy zaplanowanej i sprawnie przeprowadzonej zmiany siebie. Tymczasem sugestywne przesłanie: „Możesz zmienić siebie i swoje życie!”, nie jest warte więcej niż hasło reklamowe polisy ubezpieczeniowej. Wiara, że jeśli zacznie się „myśleć pozytywnie”, to nieuchronnie nastąpi zmiana w pożądanym kierunku, jest iluzją, w najlepszym wypadku nieszkodliwą. Przecież wszystkie nasze obawy, samokrytycyzm, czarnowidztwo i wątpliwości nie znikną na żądanie! Litania pozytywnych myśli to rodzaj maniakalnej ucieczki od naszej ciemnej strony, która w efekcie kneblowania może dojść do głosu z nową destrukcyjną siłą.
Bardziej prawdopodobna jest zmiana w rezultacie głębszej refleksji i pracy nad sobą. Przykład takiej drogi to psychoterapia – oczywiście niejedyny; odwołuję się do niej, bo najlepiej ją znam. Zmiana w psychoterapii nie jest inżynieryjnym procesem przeprowadzonym wedle zlecenia pacjenta, nie zawsze nawet jest celem, z którym pacjent może się od razu utożsamić. Akceptacja siebie (czyli zgoda na brak zmiany) to najwłaściwszy klimat emocjonalny do pracy nad sobą, jak formułuje to paradoksalna teoria zmiany wywodząca się z terapii Gestalt. Potencjał do zmiany wyzwala się w rezultacie zgody na siebie takiego, jakim się jest.
Zmiana może prowadzić w innym kierunku, niż spodziewała się osoba szukająca pomocy. Również psychoterapeuta nie wie od razu, czy, co i jak – a zwłaszcza kiedy – będzie się zmieniało w pacjencie. Większość ludzi zgłasza się do psychoterapeuty nie po to, żeby coś zmienić, ale by powrócić do poprzedniego – dobrze ustabilizowanego i oswojonego – stanu. Szukają pomocy, bo zadziałał jakiś czynnik (np. odejście bliskiej osoby, utrata kontroli nad własnym dzieckiem, naturalne zmiany związane z przemijaniem czasu), który zaburzył wypracowaną w toku życia równowagę. Pragną, by psycholog usunął tę zadrę i umożliwił powrót na znane tory.

Człowiek może jednocześnie chcieć siebie zmienić i bardzo się tego obawiać: na poziomie świadomym deklaruje taki zamiar, a jednocześnie nieświadomie możliwość zmiany sabotuje.
Twórcy koncepcji psychoterapeutycznych w ró...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy