Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Obrona przez atak

0 391

Pewnie każdy z nas spotkał się z atakiem ze strony innych osób: uczniów, ich rodziców, kolegów, dyrektora. Warto zastanowić się, czy ten atak nie był obroną. A jeżeli tak, to obroną przed czym? Kto broni się, atakując? Czy można powstrzymać atak?

Lęk jest reakcją na zagrożenie, którego źródła dokładnie nie znamy, lub gdy nie możemy albo nie potrafimy przeciwdziałać zagrożeniu, czujemy się zaskoczeni, bezradni, gdy nie mamy wpływu na zdarzenia.

Im większe mamy możliwości zapobiegania zagrożeniu lub usuwania jego skutków – tym lęk jest mniejszy. Wzrasta natomiast, gdy nie mamy dostatecznej wiedzy na temat sytuacji oraz nie znamy sposobów uniknięcia niebezpieczeństwa. Także wtedy, gdy własne kompetencje oceniamy jako niewystarczające do poradzenia sobie z problemem.

Lęk może być trwałą cechą osobowości (lękliwość), przejawiającą się stale podwyższoną gotowością do reagowania lękiem. Karen Horney dokonuje rozróżnienia między lękiem i strachem. Strach według niej jest emocjonalną reakcją na niebezpieczeństwo widoczne, istniejące obiektywnie, realnie, i jest to reakcja proporcjonalna do wielkości grożącego niebezpieczeństwa. Natomiast lęk jest reakcją na niebezpieczeństwo ukryte, subiektywne.

Kiedy sytuacja zagraża naszemu bezpieczeństwu, włączamy automatycznie naturalne mechanizmy obronne, reagujemy odruchowo i natychmiast pełną mobilizacją organizmu, nie zastanawiając się nad wyborem strategii. Dzięki temu, nie tracąc czasu na świadomą analizę sytuacji, reagujemy błyskawicznie i możemy uniknąć niebezpieczeństwa. To pozwala nam przetrwać, a czasem nawet uratować życie.

Udawać, że mnie nie ma, uciekać czy atakować?

W sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia mamy tendencję do reagowania w określony sposób. Najczęściej stosujemy jedną z następujących strategii obronnych:
- uciekamy lub atakujemy – czyli stosujemy obronę czynną,
albo
- nieruchomiejemy – czyli stosujemy obronę bierną.
Z fizjologicznego punktu widzenia obrona czynna polega na tym, że pod wpływem niebezpiecznych bodźców działających na organizm (na ośrodki sterujące zachowaniem lękowym człowieka) zaczyna intensywniej pracować układ sympatyczny. Wzrasta napięcie, pojawiają się reakcje fizjologiczne: pocenie się, drżenie, gwałtowne bicie serca. Rozszerzają się źrenice, może występować drżenie mięśni, jeżeli napięcie nie znajduje ujścia w ruchu. Gwałtownie wzrasta wrażliwość oczu, uszu, powonienia. Nawet słaby bodziec jest odbierany jako bardzo silny. Wówczas organizm „naładowany energią” zdolny jest do wielkiego wysiłku, np. do bardzo szybkiej (panicznej) ucieczki albo ostrego ataku na źródło niebezpieczeństwa.

Obrona bierna w obliczu niebezpieczeństwa polega na znieruchomieniu, jakby zamrożeniu całego ciała. Taka reakcja pojawia się, gdy niebezpieczeństwo jest bardzo blisko i wiemy, że go nie unikniemy. Często osoby zaatakowane przez silnego sprawcę mówią: „Nie mogłam nic zrobić, nawet krzyknąć”. Dzieci krzywdzone i wykorzystywane przez dorosłych również tak reagują – wpadają w stupor, odrętwienie, żeby nie widzieć, nie słyszeć, nie czuć – odcinają się od rzeczywistości. Obronę bierną można zaobserwować również u zwierząt.
- Kiedy na groźną sytuację reagujemy znieruchomieniem, wzmaga się prawdopodobnie działalność układu parasympatycznego: następuje zwolnienie tętna, obniża się ciśnienie krwi.

Jak to działa na poziomie organizmu?


Na podstawie badań naukowych stwierdzono, że za wybór postępowania w sytuacji silnego strachu odpowiadają określone części mózgu i wydzielone grupy neuronów. Głównym ośrodkiem mózgu reagującym na uczucie zagrożenia jest ciało migdałowate. Działa ono niezależnie od innych struktur mózgu, pozwalając na błyskawiczną, automatyczną reakcję organizmu na zagrożenie, zanim sytuacja zostanie przetworzona – czyli poddana świadomej analizie przez korę mózgową.

Włoscy naukowcy z Europejskiego Laboratorium Biologii Molekularnej oraz laboratorium firmy farmaceutycznej GlaxoSmithKline przeprowadzili interesujące badania na myszach. Okazało się, że kiedy zahamowano działanie neuronów odpowiadających za strach, myszy – zgodnie z przewidywaniami – nie zastygały ze strachu, ale, co zdziwiło naukowców, zaczęły reagować agresją. Badanie podważyło pogląd, że zablokowanie funkcji ciała migdałowatego likwiduje uczucie strachu. Lęk pozostaje, natomiast odruchowa strategia w obliczu zagrożenia zmienia się z biernej na czynną, aktywną. Tej zmianie towarzyszy wzmożona aktywność kory mózgowej. Gdy farmakologicznie zablokowano korę przy pomocy atropiny, myszy powróciły do pierwotnej reakcji na strach i zamierały w bezruchu.

Przytoczone doświadczenia dowodzą, że ciało migdałowate steruje reakcją na strach nie poprzez pień mózgu, jak dotychczas sądzono, ale przez korę mózgową. Ponieważ ludzie również reagują na strach według schematów bierności lub agresji, niezwykle ważne jest zrozumienie i poznanie sposobu, w jaki wybierana jest przez nich strategia obronna. Wyniki tego rodzaju badań mogą mieć istotne znaczenie przy leczeniu niektórych chorób oraz w adaptacji do sytuacji stresowych.

Zaatakuję ciebie, zanim ty zaatakujesz mnie Lęk odczuwamy nie tylko w przypadku zagrożenia życia czy zdrowia, ale również gdy zagrożone jest nasze bezpieczeństwo, nasze podstawowe potrzeby i istotne wartości. Kiedy coś przeszkodzi w ich realizacji pojawia się frustracja, czyli sytuacja deprywacji lub niezaspokojenia. Powoduje ona lęk przed niebezpieczeństwem utraty tego, co jest dla nas bardzo ważne i wartościowe, np. prestiżu czy dobrego mniemania o sobie, albo możliwości realizacji istotnego dla nas celu, np. zdobycia uznania, awansu zawodowego lub społecznego.

Jeśli w niebezpieczeństwie są nasze potrzeby i wartości, wówczas włączamy – tak jak w każdej innej sytuacji zagrożenia – znane nam strategie obronne:
- ulegamy frustracji, a wtedy pojawia się zniechęcenie, myślenie: jestem kiepski, jestem gorszy, nie radzę sobie, co najczęściej prowadzi do rezygnacji, apatii i izolacji,
albo
- podejmujemy walkę z przeszkodą, najczęściej szkodząc lub zadając ból osobie, która nam zagraża. Przeszkodę możemy chcieć obejść, staranować albo przeczekać.

Czasem jesteśmy przekonani, że niektóre osoby z naszego otoczenia nam zagrażają, że ich zachowanie jest wymierzone przeciwko nam, że mają złe intencje – chcą nam zrobić na złość, wyrządzić krzywdę, poniżyć, coś uniemożliwić, zabrać. Oczywiste więc jest, że postrzegając je w ten sposób i spodziewając się ataku, nie czekamy, aż on nastąpi – uciekamy albo atakujemy pierwsi.

Przekonanie o tym, że ktoś chce nam zaszkodzić albo nas skrzywdzić, może wypływać z naszego doświadczenia, wcześniejszych rozmów i spotkań z tą osobą. Wówczas zagrożenie jest realne, konkretne i obiektywne, a obrona konieczna. Atakujemy, ponieważ wiemy, że możemy być zaatakowani.

Może też być tak, że poczucie zagrożenia jest subiektywne, spowodowane wyłącznie naszymi wewnętrznymi przekonaniami, zahamowaniami i lękami dotyczącymi nas samych albo osób z otoczenia. Nasze myśli i wyobrażenia o innych ludziach wpływają na to, w jaki sposób interpretujemy ich zachowania, słowa lub gesty i decydują o tym, czy zakwalifikujemy je jako nam przyjazne, czy zagrażające. Nie bez znaczenia są też przeżywane uczucia i nastrój, w jakim aktualnie się znajdujemy.
Nasze myśli i wyobrażenia o innych osobach oraz przypisywanie im złych intencji nie muszą być zgodne z rzeczywistością. Ich zachowanie często nie ma nic wspólnego z nami ani nie jest skierowane przeciwko nam osobiście. Uczeń, który rozmawia na lekcji, robi to najczęściej dlatego, że jest zainteresowany czymś innym niż lekcją, a nie dlatego, że chce zrobić nam na złość.

W jakich sytuacjach bronimy się, atakując?

Gdy spodziewamy się ataku z czyjejś strony, chcemy go uprzedzić: zaatakuję cię pierwsza, żebyś nie zdążył mnie zranić.

Atakujemy, bo boimy się niepowodzenia, kompromitacji, podważenia naszych kompetencji, pozycji społecznej lub zawodowej, ośmieszenia, poniżenia. Robimy to, co – jak przypuszczamy – chcą nam zrobić inni. Przykładowa sytuacja: Na zebranie przychodzi rodzic, np. profesor geografii. Nauczyciel geografii, zakładając, że rodzic będzie chciał mu udowodnić brak odpowiedniej wiedzy z przedmiotu, którego naucza, natychmiast go atakuje: niektórzy ludzie
siedzą tylko w książkach i teorii, zamiast dbać o kontakty z dzieckiem i przypilnować je w nauce.

Atakujemy, by chronić swój wizerunek – dobrego rodzica, nauczyciela, dobre...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy