Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

22 sierpnia 2022

NR 9 (Wrzesień 2022)

O czym "mówi" ból?

0 524

Boimy się bólu. Uważamy, że nie niesie ze sobą niczego dobrego. A przecież ból to sygnał ostrzegawczy, że z ciałem dzieje się coś niedobrego pod względem fizycznym i emocjonalnym. Często jest rozpaczliwym wołaniem o pomoc, gdy zawiodły inne sposoby zwrócenia na siebie uwagi. Każdy ból coś mówi…

Julia była jedną z moich pacjentek. Trafiła do mnie, gdy jej poważnie chore dziecko po raz kolejny zostało hospitalizowane, ona zaś ze względu na pandemię nie mogła z nim być. Przyszła, a raczej została niemal wniesiona przez męża, gdyż ból podbrzusza nie pozwalał jej zrobić kroku. Blada jak ściana, zwinięta w fotelu, przez łzy skarżyła się na bezradność.
Zanim się u mnie zjawiła, była już u kilku lekarzy i zrobiła wiele badań, które nic nie wykazały. Nawet silne leki przeciwbólowe działały krótko lub nie działały wcale, a ona czuła, że całe jej życie zawęziło się do przeplatanki krótkich chwil, kiedy ból dzięki lekom stawał się znośny, oraz dłużących się w nieskończoność godzin, gdy uniemożliwiał jej jakiekolwiek funkcjonowanie.
Ważne dla mnie było to, że Julia miała już podobne epizody: gdy dowiedziała się o chorobie dziecka, a wcześniej – gdy jej rodzice się rozwodzili i mała Julia czuła się osamotniona. W ciągu trzech sesji, z pomocą techniki EMDR, Julia odczuła i zintegrowała w swojej psychice to, przed czym ból fizyczny ją chronił – lęk przed cierpieniem i utratą dziecka, ale także ogromne poczucie winy z powodu jego choroby i własnej bezsilności. Cierpienie fizyczne stopniowo zanikało, w miarę jak Julia stawiała pierwsze kroki na drodze ku żałobie po swoim wymarzonym, idealnym macierzyństwie i ku akceptacji choroby dziecka.
Czy Julia udawała ból przed innymi i przed sobą? Absolutnie nie. W terapii bólu zawsze zakładamy, że pacjenta, który się na ból skarży, rzeczywiście coś boli. Jednocześnie jednak objaw fizyczny, jakim był ból, wpisywał się u Julii w obraz zaburzeń konwersyjnych i stanowił somatyzację, manifestację cierpienia psychicznego tak przerażającego, że Julia broniła się przed nim doznaniami cielesnymi.

Psychosomatyczne aspekty bólu

Niemal każdy ból – czy to wywołany stanem zapalnym albo uszkodzeniem ciała, czy też psychogenny, a więc spowodowany przeobrażeniem trudnych emocji w doznania cielesne – może wpływać na kondycję fizyczną, ale także wynikać z niej i zaostrzać się wraz ze spadkiem nastroju lub kryzysem. Ból powoduje bezsenność, ogranicza aktywność i zaburza nastrój, ale też rodzi lęk przed poważną chorobą i śmiercią, który nasila objawy. Bardzo szybko osoba doświadczająca chronicznego bólu zaczyna go oczekiwać i reagować lękiem na pierwsze objawy lub nawet na myśl o nim. Koncentruje na nim swoją uwagę, co sprawia, że wydaje się silniejszy. Jeśli nie można skutecznie zaradzić cierpieniu, pojawiają się: wzmożone napięcie, katastrofizacja, czyli skłonność do snucia czarnych scenariuszy dotyczących samego bólu, możliwej diagnozy, dynamiki choroby i rokowań, poczucie bezradności, wyczerpanie i rozdrażnienie.
Jeśli ból trwa dłużej, doprowadza do depresji, będącej skutkiem zarówno samego cierpienia fizycznego, jak i pogorszenia funkcjonowania oraz związanych z nim strat, takich jak utrata pracy czy osłabienie relacji z bliskimi. Chroniczny ból pojawia się jako objaw u co trzeciego pacjenta ambulatoryjnej opieki psychiatrycznej oraz u osób cierpiących z powodu depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej, zespołu stresu pourazowego czy zaburzeń lękowych. Istnieją grupy szczególnego ryzyka wystąpienia bólu psychosomatycznego, np. aleksytymicy, którzy nie potrafią rozpoznawać swoich emocji i przypisują ich cielesne manifestacje chorobom, a także osoby molestowane w dzieciństwie. W tej ostatniej grupie na ból skarży się 40% kobiet i 20% mężczyzn, czterokrotnie więcej niż w ogólnej populacji.
U pacjentów z zaburzeniami konwersyjnymi, takich jak Julia, odczuwających ból psychogenny całkowicie pozbawiony podłoża fizycznego, cierpienie jest prawdziwe i często tym dotkliwsze, że specjalistom nie udaje się znaleźć i skutecznie usunąć jego przyczyny. Szczególnie narażone na wystąpienie takiego bólu są osoby, które radzą sobie z trudnymi emocjami przez wyparcie oraz somatyzację, które chronią przed ich odczuwaniem.

POLECAMY

O czym „mówi” ból?

Rosnąca popularność psychosomatycznych nurtów medycyny alternatywnej świadczy o rosnącej społecznej świadomości psychicznych aspektów bólu. Nurty te oferują bardzo atrakcyjne koncepcje symboliki objawów, ale zarazem, niestety, nadmiernie upraszczają zjawisko, najczęściej sprowadzając wszelkie objawy do symbolicznego odzwierciedlenia konfliktu między sprzecznymi dążeniami i zakładając, że jego rozwiązanie uleczy pacjenta. Miałam pacjenta z reumatoidalnym zapaleniem stawów, który z alternatywnym terapeutą przez dwa lata szukał rozwiązania konfliktu między potrzebą odejścia od toksycznej partnerki a poczuciem winy. Nie znalazł, a jego stawy uległy poważnemu uszkodzeniu.
Mechanizmy psychoimmunologii i psychosomatyki są znacznie bardziej zawiłe, a zależności nie sprowadzają się do równania „konkretny objaw = konkretny problem”. Przykładowo ból głowy, jeden z najczęstszych objawów psychosomatycznych, nie wynika wprost z nadmiaru problemów, które mamy „na głowie”. Ma on swoją przyczynę m.in. w „grze” naczyń krwionośnych, ich rozszerzaniu i zwężaniu, pociągającym za sobą zmiany ciśnienia krwi,w nadmiernym napięciu mięśni barków i szyi, w przeciążeniu mięśni oczu, w zaburzeniu czynności bioelektrycznej mózgu, zwłaszcza zaś w pobudzeniu pnia, wydzielaniu mediatorów zapalnych przez tkankę mózgową powodującym jej zapalenie, zaburzeniu metabolizmu serotoniny, a także w interakcji lub kaskadzie wszystkich tych problemów. U ich źródła może leżeć stres, ale też nadmierna wrażliwość emocjonalna, złe nawyki dotyczące postawy ciała, uzależnienie od telefonu i komputera, stan zdrowia, używki i wiele jeszcze innych czynników.
Zwykle ból pojawia się w wyniku realnej choroby, która wymaga leczenia, a koncentracja na poszukiwaniu symboliki objawów często to leczenie opóźnia. I odwrotnie, zaburzenia o podłożu psychicznym prowadzą z czasem do rozwinięcia się chorób, które nie tylko zaburzają pracę organów wewnętrznych, ale wręcz je niszczą, i nie da się ich wyleczyć wyłącznie zmianą stylu życia, medytacją czy psychoterapią. Przykładem mogą być utrwalone nadciśnienie i choroby autoimmunologiczne, w których leczeniu psychoterapia stanowi istotny, ale tylko wspomagający element.
Analiza przyczyn dolegliwości i funkcji, jaką pełnią one w życiu pacjenta, powinna zawsze być prowadzona po diagnostyce lekarskiej, uwzględniać skomplikowane zależności między psyche a somą i stanowić zaproszenie do eksploracji problemów psychicznych. Nie można jej traktować jako jedynej metody wyjaśnienia mechanizmu powstania bólu czy obietnicy pozbycia się objawu. Dopiero z tą świadomością można zadać pytanie: „O czym »mówi« ból?”. Zazwyczaj cierpiący pacjent jest w stanie bez problemu wymienić straty wynikające z bólu, jednak zaskakuje go pytanie o zyski, jakie czerpie ze swoich dolegliwości. Tymczasem mogą one skłaniać do podtrzymywania objawu, pomimo braku przyczyny lub podjęcia leczenia. Ból może chronić przed przeżywaniem nieprzyjemnych emocji, zagrażających cierpiącej osobie lub jej otoczeniu. Pacjent koncentruje się na doznaniach fizycznych, a tym samym brakuje mu czasu i gotowości, by chociaż na chwilę się zatrzymać i poczuć złość, smutek lub inną trudną emocję.

Ból jako krzyk

W ujęciu psychodynamicznym somatyzacja to niedojrzała forma komunikacji. Najczęściej jest ona krzykiem o pomoc i uwagę dzieci poddanych silnemu stresowi wywołanemu np. pojawieniem się młodszego rodzeństwa, rozwodem rodziców czy problemami szkolnymi. Dorośli powracający nieświadomie do tej strategii najczęściej pochodzą z domów, w których szczególną wagę przywiąz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy