Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

11 marca 2016

Nóż w mózgu, czyli psychiatria pełna kontrowersji

20

Psychiatria przeszła długą drogę - od zakuwania chorych w kajdany i egzorcyzmów, poprzez odcinanie płatów czołowych, po elektrody w mózgu i leczenie słowem. Jedną z całkowicie dziś odrzuconych przez naukę i etykę metod leczenia psychiki była lobotomia.

Zabieg był niezwykle popularny na przełomie lat 30. i 40. w USA. Po raz pierwszy przeprowadzili go w tym kraju w 1936 roku Walter Freeman i James Watt.

Od początków cywilizacji chory umysł usiłowano leczyć. Stosowano przy tym wymyślne, często nieracjonalne sposoby, m.in. trepanację czaszki, egzorcyzmy. Chorych trzymano w klatkach lub kajdanach, bito, palono, kastrowano, dokonywano im transfuzji krwi zwierzęcej. Od końca XIX wieku zaczęto stosować pierwsze leki psychiatryczne, zwłaszcza uspokajające barbiturany. Wprawdzie ułatwiały one postępowanie z pobudzonymi pacjentami psychiatrycznymi, ale nie leczyły.

Z braku skutecznych terapii „materialnych” sięgnięto – głównie za sprawą Zygmunta Freuda – po psychoterapię, czyli leczenie słowem. Dość szybko powstały nowe nurty i szkoły terapeutyczne, których skuteczności nie można było zweryfikować. To jest właśnie słabość psychoterapii – nie jest ona dziedziną naukową w sensie popperowskim. W odróżnieniu od nauk ścisłych, wielu twierdzeń różnych szkół psychoterapeutycznych nie sposób sfalsyfikować, to znaczy nie można wymyślić testu, który sprawdziłby ich prawdziwość. Nie oznacza to, że w wielu wypadkach psychoterapia nie jest pomocna i skuteczna. Ale... Neurobiologowie niejednokrotnie argumentowali, że psychoterapia to nic innego jak efekt placebo...Nieśmiało zaczęły się kształtować poglądy, że umysł ma swoje korzenie biologiczne.

W końcu XIX wieku szwajcarski psychiatra Gottlieb Burckhardt jako pierwszy spróbował leczyć schizofrenię chirurgicznie, dokonując topektomii – usunięcia określonych, niewielkich fragmentów czołowej kory mózgowej. Jego eksperymenty zgodnie potępili inni lekarze i, po sześciu niezbyt udanych operacjach, Burck[-]hardt wycofał się z doświadczeń. Inną metodą biologiczną była terapia snem. Po raz pierwszy zastosował ją w 1920 roku w Zurychu Jakob Klaesi. Możliwa była dzięki wynalezieniu silnego środka hipnotycznego; wprowadzenie tej metody nie miało podstaw teoretycznych.

Potrząsnąć umysłem

Na początku XX stulecia psychoterapia – z braku poważnej konkurencji – miała pozycję dominującą. Pod koniec lat 30. zaczęło się to zmieniać: pojawiły się pierwsze biologiczne terapie chorób duszy. Oparte były na wywoływaniu drgawek. Od dawna obserwowano, że schizofrenicy rzadko cierpią na padaczkę, a epileptycy zazwyczaj nie popadają w psychozę. Początki terapii drgawkowej sięgają czasów Paracelsusa, stosującego kamforę. Drgawki wywołane kamforą w leczeniu psychoz stosowano w Anglii, Austrii i Niemczech już w końcu XVIII wieku, ale do nowoczesnej psychiatrii wprowadził je w 1934 roku budapeszteński psychiatra Ladislas von Meduna. Wywoływał je kamforą i kardiazolem. Nieco wcześniej, w 1933 roku, amerykański neurofizjolog i psychiatra polskiego pochodzenia, Manfred Joshua Sakel, wprowadził drgawki insulinowe do leczenia schizofrenii.

Zachęcony korzystnymi wynikami wywoływania drgawek insulinowych i kardiazolowych, włoski psychiatra Ugo Cerletti zastosował znacznie bezpieczniejsze drgawki elektryczne – elektrowstrząsy. W 1938 roku po raz pierwszy leczył w ten sposób pacjenta z nasilonymi objawami schizofrenii. Kuracja okazała się zaskakująco skuteczna, więc później zaczęto wykorzystywać ją także w leczeniu depresji. W nieco zmienionej postaci jest stosowana do dziś. Najpierw pacjenta wprowadza się w narkozę, podaje się środki zwiotczające mięśnie i natlenia jego mózg. Potem, monitorując EEG, poddaje się go ultrakrótkiej stymulacji prądem. Elektrowstrząsy stale stosuje się jako ostatnią deskę ratunku w przypadkach depresji opornych na inne formy leczenia, w tym leki. W samych Stanach Zjednoczonych leczy się...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy