Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

1 grudnia 2015

Niechciane rady

28

„Skąd wiesz, co dla mnie najlepsze?” - słyszą rodzice dorastających i dorosłych dzieci. „Chcę ci tylko dobrze doradzić, bo cię kocham” - słyszą dzieci. Co kryje się za słowami jednych i drugich?

„Nie pamiętam, żeby moja córka zrobiła coś głupiego, za co jako matka musiałabym się wstydzić. Stworzyłam normalną pięcioosobową rodzinę, która w komunie dorabiała się wszystkiego ciężką pracą. Wychowywałam dzieci, nie ograniczając im wolności. Córka nie korzystała z tej wolności zbyt często. Wiedziała, że jej postępowanie wpływa na opinię o niej i przyszłość, jaką sobie zbuduje. Kilka kontaktów, jakie zostały jej ze szkoły średniej i ze studiów, utrzymuje do dzisiaj. Ale to działa tylko w jedną stronę. Jeżeli ktoś zadzwoni lub przyjedzie do niej, jest gościnna. Nigdy nie jedzie z rewizytą. Uważa, że »czas jest cenny i nie można go marnować«, a ja boję się, że w przyszłości zostanie sama jak palec” – martwi się autorka jednego z listów przysłanych do redakcji. Jej córka skończyła studia dziesięć lat temu, przez ten czas dokształcała się i robiła specjalizacje. Życie układa sobie całkiem inaczej, niż chciałaby matka. „Jej męsko-damskie kontakty kończą się na pierwszej randce. Mówi, że jeszcze nie znalazła drugiej połowy jabłka. Z innych źródeł wiem, że na spotkaniach nie podtrzymuje konwersacji. Przypuszczam, że nie potrafi się zaangażować uczuciowo. Nie pojmuję tego. Pomóżcie mi zrozumieć nasze dzieci!” – pisze matka.

Gdy chcemy dla nich najlepiej

Nasze dzieci są źródłem naszego rozczarowania. Na szczęście. Gdybyśmy nie byli nimi rozczarowani, oznaczałoby to, że albo jesteśmy ślepi na to, kim i jakie są, albo tak doskonale udało nam się je zdominować. Gdy dajemy im prawo decydowania o sobie i za siebie, niektóre ich wybory nie podobają się nam.
Nasze dzieci są źródłem naszego rozczarowania. Niestety. Oczywiście, że chcielibyśmy dla nich jak najlepiej i – co jakże istotne – wiemy, jak to „najlepiej” powinny osiągać, a one – przekornie, nierozważnie, młodzieńczo, krótkowzrocznie, złośliwie – wybierają czasem tak, jakbyśmy nie dawali im tych najlepszych rozwiązań na tacy. Dzieci chcą wszystko robić po swojemu, a my, rodzice, patrzymy bezradni, jak marnują swoje życie i wpadają w pułapki, których mogłyby uniknąć, gdyby tylko nas posłuchały...

Dlaczego dzieci nie słuchają? Możemy próbować to zrozumieć, na przykład odwołując się do własnego doświadczenia relacji z rodzicami. Czy my sami zawsze byliśmy posłuszni? Jeśli nie, to co udało nam się zyskać na tym, że podejmowaliśmy decyzje inne niż te, które rodzice uważali za słuszne? Jeśli tak, to czy wyszliśmy dobrze na posłuszeństwie?

Warto pamiętać także o rozwojowym aspekcie podążania przez dzieci inną ścieżką niż podążali rodzice. Jedną z prostszych metod skłonienia nastolatka do zrobieni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy