Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

12 marca 2018

Niebieski złodziej snu

11

Ekrany komputerów, laptopów, tabletów, smartfonów, czytników e-booków – wszystkie one emitują nienaturalne, tzw. niebieskie światło. Kontakt z nim na dłuższą metę jest szkodliwy, może znacząco wpływać na pogorszenie jakości naszego snu.

Z badań przeprowadzonych przez Survey of Health, Ageing and Retirement in Europe w 2015 roku wynika, że na problemy z bezsennością uskarża się 31,2 proc. Polaków w wieku 50–59 lat. Sytuuje nas to na pierwszym miejscu europejskiego rankingu bezsenności. Jedną z przyczyn problemów z zasypianiem, które dotyczą różnych grup wiekowych, jest tzw. niebieskie światło.

Po dniu spędzonym w pracy przed ekranem komputera, siadamy w domu przed telewizorami, oglądamy ulubione programy czy filmy na laptopach, gramy na tabletach, czatujemy ze znajomymi i czytamy książki w formie e-booków, cały czas nie wypuszczając z rąk smartfonów. Jednak powszechnego zachwytu nad dobrodziejstwem nowoczesnych technologii nie potwierdzają naukowcy. I dowodzą, że urządzenia emitujące światło na dłuższą metę są dla nas szkodliwe i mogą istotnie wpływać na pogorszenie jakości naszego snu.

Żeby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, wróćmy na chwilę na lekcję fizyki i przypomnijmy sobie, czym jest widmo fal elektromagnetycznych. Otóż światło widzialne składa się z fal o różnej długości, emitujących energię o różnej sile. Istnieje odwrotna zależność między długością fal a energią, jaką posiadają – czyli im krótsze fale, tym więcej niosą energii. Promieniowanie na czerwonym końcu spektrum to fale długie, o małej energii, promieniowanie na niebieskim końcu spektrum to fale krótkie, z dużą energią. Naturalnym źródłem niebieskiego światła jest słońce, więc jego podstawową dawkę dostajemy, korzystając ze świeżego powietrza w ciągu dnia.

Wtórne źródła niebieskiego światła to właśnie wszelkiego rodzaju ekrany: komputerów, laptopów, tabletów, telefonów, smartfonów, niektórych czytników, telewizorów oraz część energooszczędnych żarówek. Ilość promieniowania z takich urządzeń jest niewielka, ale korzystamy z nich nieustająco – w pracy i w domu. To właśnie skala i czas używania „ekranów” sprawiły, że naukowcy zaczęli zwracać uwagę na jego negatywne skutki. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku grupa badaczy pod kierunkiem George’a Brainarda z Thomas Jefferson University przeprowadziła eksperymenty, w wyniku których potwierdzono, że ludzki organizm jest wyjątkowo wrażliwy na świat[-]ło niebieskie – jego nadmiar zaburza naszą homeostazę.

Od wschodu do zachodu

Ludzki organizm ma swój wewnętrzny zegar biologiczny, który generuje rytmy biologiczne (np. cykl miesięczny kobiet) i synchronizuje nasze życie ze zmieniającymi się warunkami (np. porami dnia). Zegar ten zlokalizowany jest w mózgowiu, a jego najistotniejszą strukturą są jądra nadskrzyżowaniowe podwzgórza. Wiele lat temu prof. Charles Czeisler z Harvard Medical School wykazał, że to właśnie światło naturalne jest czynnikiem odpowiedzialnym za sterowanie naszym biologicznym zegarem i synchronizowanie go z danymi napływającymi ze środowiska. W chronopsychologii mówi się o świetle, że to tak zwany dawca czasu.

Dzięki porom dnia organizm wie, kiedy powinien być zmęczony, a kiedy pracować najintensywniej – system taki wykształcił się w toku ewolucji. Zanim elektryczność i sztuczne źródła oświetlenia stały się normą, ludzie po zmroku byli zmuszeni odpoczywać, bo niewiele widzieli, a wstawali wraz ze wschodem słońca. Niestety, za wygodę korzystania z oświetlonych ulic, miast i domów płacimy także zdrowiem...

Siatkówka oka odbiera dopływające światło i wysyła sygnał do podwzgórza (i wspomnianych jąder nadskrzyżowaniowych). Kiedy na zewnątrz robi się ciemno, do siatkówki dociera coraz mniej światła, a podwzgórze daje sygnał do wydzielania tzw. hormonu snu, czyli melatoniny, i obniżenia temperatury organizmu – w ten sposób przygotowujemy się do spania. Kiedy rano znów docierają do oka promienie słoneczne, ciało dostaje sygnał od podwzgórza, by uruchomić swoją maszynerię – podnieść temperaturę organizmu i uruchomić wydzielanie hormonów pobudzających do działania (m.in. kortyzolu). Jednak gdy korzystamy ze sztucznego oświetlenia wieczorami, ten prosty mechanizm zostaje zaburzony.

Siatkówka odbiera światło emitowane przez ekrany bez względu na porę dnia, przez co organizm nie wie, kiedy powinien szykować się do snu. Badania Joshuy J. Gooleya i jego współpracowników z Brigham and Women’s Hospital oraz Harvard Medical School wykazały, że ekspozycja na światło w nocy obniża wydzielanie melatoniny niemal całkowicie, bo aż o 85 procent. Dlatego właśnie duża ilość światła emitowanego z ekranów elektronicznych urządzeń przed snem sprawia, że trudniej nam zasnąć, a jakość snu jest gorsza. Z kolei badania Davida C. Holzmana wykazały, że niebieskie światło osłabia fale delta w mózgu, które wywołują senność, a wzmacnia odpowiedzialne za czuwanie fale alfa.

Stephen Lockley, badacz snu z Har[-]vardu, zwrócił uwagę również na to, że światło emitowane przez ekrany wpływa na nasz nastrój, uważność i czas reakcji. To ważne w ciągu dnia, gdy pracujemy, ale niepotrzebne przed snem. Potwierdziły to badania Anne Marie Chang, z których wynika, że osoby czytające z ekranu dłużej zasypiają, mają mniej snu REM (faza, w której śnimy), są bardziej ożywione przed...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy