Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Nie wyglądam jak Gioconda

0 330

Jedna na sto tysięcy osób może mieć figurę podobną do figury lalki Barbie. Ale wiele kobiet nie przyjmuje tego do wiadomości i pragnie rzeczy niemożliwych.

Niezadowolenie ze swojego wyglądu stało się dziś normą. Od 50 do 80 proc. mieszkańców krajów zachodnich (dzieci, młodzież i dorośli) nie podoba się sobie. Niezadowolenie to najwyższy poziom osiąga w okresie dojrzewania. Kevin Thompson i Linda Smolak wykazali, że 6-latki są bardziej usatysfakcjonowane swoim wyglądem niż 9-latki, a te z kolei bardziej niż 12-latki. Często niezadowolenie dotyczy wagi ciała. Spośród uczniów australijskich szkół podstawowych 26 proc. chłopców i 39 proc. dziewczynek chciałoby schudnąć. W dodatku pragnienia takie ma 10 proc. dziewcząt, które ważą poniżej normy. W miarę dojrzewania zmienia się stosunek do własnego ciała. Zainteresowanie wyglądem oraz potrzeba bycia zauważanym i akceptowanym przez otoczenie współwystępują u nastolatków ze zmianami w kształcie sylwetki, nie zawsze takimi, jakich by sobie życzyli. Chłopcy są zwykle szczuplejsi i mniejsi, niż chcieliby być, toteż podejmują próby zwiększenia masy ciała. Dziewczęta ubolewają nad pojawianiem się cech typowo kobiecych: krągłe biodra, powiększające się piersi. Taka figura, choć uważana przez mężczyzn za atrakcyjną, nie jest szczególnie pożądana przez współczesne dziewczyny. One chcą być przede wszystkim szczupłe. Zdaniem amerykańskich nastolatek idealna dziewczyna ma 170 cm wzrostu, waży 45 kg i – jak można obliczyć – spełnia kryterium diagnostyczne anoreksji.
Powszechnie sądzi się, że to głównie kobiety zamartwiają się swoim wyglądem. Tymczasem wyniki badań amerykańskich psychologów pokazują, że poziom niezadowolenia z ciała wzrósł w ostatnich trzydziestu latach dwukrotnie wśród kobiet i prawie trzykrotnie wśród mężczyzn. Winą za to obarcza się media, które lansują nierealistyczny standard urody. Analiza zawartości „Twojego Stylu” i „Playboya” pokazuje zdumiewającą zgodność obu pism w promowaniu współczesnych ideałów urody. Na 100 zdjęć kobiecych tylko 7 przedstawia osoby nieatrakcyjne fizycznie, a na 100 zdjęć męskich – niespełna 20. Podobne są rezultaty badań przekazów medialnych w Stanach Zjednoczonych – tam także urodziwi ludzie prezentowani są zdecydowanie częściej. Ekspozycja takich wizerunków sprzyja powstawaniu iluzji, że ponadprzeciętna uroda jest standardem, do którego należy dążyć. Prowadzi to zarazem do częstych porównań społecznych w zakresie atrakcyjności fizycznej. Ich efektem są – nierzadko bolesne – wnioski o niedoskonałościach własnego ciała. Im większa jest rozbieżność między tym, jak wyglądamy, a tym, jak chcielibyśmy wyglądać, tym wyższy poziom niezadowolenia i silniejsze negatywne emocje: smutek, lęk i wstyd.

Sarah Grogan pisze, że kobiety zdają sobie sprawę z tego, że pokazywane w mediach modelki są starannie przygotowywane i w rzeczywistości wyglądają zupełnie inaczej. Dobrze wiedzą, że z tysiąca zdjęć wybiera się do gazety jedno – to najlepsze. A mimo wszystko chciałyby wyglądać tak samo jak modelki na zdjęciach.

Współczesne kobiety traktują swoje ciało jak obiekt, który można, a nawet trzeba oglądać i oceniać. Prowadzi to do stałej koncentracji na swoim wyglądzie i wpływa negatywnie na odbiór sygnałów płynących z organizmu. Zmniejsza się świadomość wnętrza ciała, liczy się jedynie jego zewnętrzna powłoka. Sygnały głodu są lekceważone, ponieważ odpowiedź na nie stanowiłaby zagrożenie dla pożądanego wyglądu. Dla uzyskania idealnej sylwetki niektóre kobiety są gotowe do poświęceń. Dieta, ćwiczenia fizyczne, zabiegi kosmetyczne, operacje plastyczne – wszystko to ma pomóc w osiągnięciu superfigury.

Do stosowania diety przyznaje się 70 proc. mężczyzn i 84 proc. kobiet. Aż 95 proc. Amerykanek i Brytyjek potwierdza, że odchudzały się w jakimś okresie życia, a blisko 40 proc. robi to stale. Pytane o motywy stosowania kuracji odchudzających, kobiety mówią, że po prostu chcą być szczupłe. Wierzą, że redukując wagę, zwiększają szansę na pomyślne życie. Zgodnie z zasadą efektu halo ładnym osobom żyje się łatwiej, otoczenie ocenia je lepiej i częściej udziela im pomocy. Mają też większe możliwości zdobycia interesującej pracy czy partnera. Wiele odchudzających się kobiet czerpie zadowolenie z samej świadomości stosowania kuracji, nawet gdy jej efekty są zupełnie niewidoczne. To swoista racjonalizacja, tłumaczenie sobie, że przecież staram się rozwiązać problem „nadwagi”, więc jestem w porządku. Niestety jedynie 5 proc. odchudzających się kobiet...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy