Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

NIE SPOSÓB UNIKNĄĆ EMOCJI

66

Co jest pierwsze: emocje czy poznanie? Czy emocje można kontrolować? - odpowiada ROBERT ZAJONC. Robert Zajonc - wybitny psycholog społeczny polskiego pochodzenia. Pracował na University of Michigan, obecnie jest profesorem na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Stanford. Zajmuje się analizą procesów wpływających na społeczne zachowania. W serii eksperymentów zbadał efekt facylitacji społecznej i jego wpływ na efektywność działań. Udowodnił, że efekt ten obserwować można również w zachowaniach zwierząt, np. karaluchów. Wiele badań poświęcił relacji między afektem i poznaniem. Ujawniony w jego eksperymentach efekt prostej ekspozycji potwierdza wpływ afektu, zachodzący bez udziału procesów poznawczych. W uznaniu zasług Uniwersytet Warszawski nadał mu doktorat honoris causa. Uważany jest za ojca założonego przy Uniwersytecie Warszawskim Instytutu Studiów Społecznych, afiliowanego przy Institute for Social Research, University of Michigan, Ann Arbor.

Dorota Krzemionka-Brózda: – Czy nadal trwa w psychologii spór o to, co jest pierwsze: emocje czy poznanie? Czy psychologowie doszli już do konsensusu w tej kwestii?
Robert Zajonc: – Kiedy w 1980 r. opublikowałem w czasopiśmie „American Psychologist” artykuł „Odczuwanie i myślenie”, w którym przedstawiłem założenie o pierwszeństwie emocji, nie było neurologiczno-anatomicznych ani fizjologicznych dowodów na jego poparcie. Teraz jest ich wystarczająco dużo, by uczynić to przypuszczenie solidną zasadą. Jest także mnóstwo potwierdzeń behawioralnych z badań wykorzystujących prezentacje bodźców podprogowych. Konieczne jest tu doprecyzowanie: pierwszeństwo emocji oznacza tylko, że jest możliwe występowanie afektywnej reakcji bez udziału procesów poznawczych. Ale to nie oznacza, że afekt jest zawsze pierwszy.

– Jaka jest różnica między osądami emocjonalnymi i osądami poznawczymi?
– Osąd emocjonalny, czyli wynik gorącego przetwarzania informacji jest związany z silnymi reakcjami emocjonalnymi. Gdy dowiaduję się, że mój najlepszy przyjaciel jest złodziejem, to przetwarzanie tej informacji jest „gorące”, bo angażuje silne emocje. Natomiast informacja, że Warszawa liczy sobie ponad 1,5 mln mieszkańców nie budzi emocji i jest inaczej przetwarzana.

– Dlaczego jesteśmy bardziej skłonni ufać emocjom niż logicznej ocenie?
– W dużym stopniu to zależy od okoliczności. Jeśli konsekwencje naszych decyzji są głównie emocjonalne, wtedy oczywiście jesteśmy bardziej skłonni podążać emocjonalnym torem. Jeśli jednak problem ma racjonalne rozwiązanie (np. ile wynosi pierwiastek kwadratowy z 9), wtedy emocje będą przeszkadzać.

– Czy warto, a jeśli tak, to kiedy, kierować się emocjami w swych wyborach i decyzjach?

– W większości przypadków nie jesteśmy w stanie uniknąć emocjonalnych elementów w naszych decyzjach. Zatem problemem nie jest włączenie emocji do procesu decyzyjnego czy wykluczenie ich z niego. Przyjrzyjmy się choćby naszym preferencjom. Preferencje do oceniania jakiegoś przedmiotu, okoliczności, osoby czy czegokolwiek innego jako lepszego, czy gorszego od pozostałych zatem nie są niczym innym, jak wyrażaniem emocjonalnych czynników. Tylko w nielicznych przypadkach nasze wybory mają źródło w procesach poznawczych. Oczywiście, są sytuacje, w których żałujemy jakichś działań podjętych pod wpływem nagłych impulsów. Jesteśmy wtedy przekonani, że były one złe. Ale czy możemy być tego pewni? Nie mamy przecież żadnego punktu odniesienia, żeby stwierdzić, co by się zdarzyło, gdybyśmy podjęli decyzję nie kierując się impulsem. Zatem trudno jednoznacznie odpowiedzieć na zadane pytanie. Być może pewnych odpowiedzi udzielił Daniel Goleman w swojej książce „Inteligencja emocjonalna”.

– Dlaczego trudno jest nam kontrolować emocje?

– Nie wszystkie emocje trudno jest kontrolować. Są takie, które nietrudno kontrolować, inne nie. Nie ma twardej wiedzy o regulacji emocji, rozróżniającej je od siebie. To zależy zarówno od rodzaju emocji, która została pobudzona, jak i od warunków, które ją wywołały. Złość jest trudniej kontrolować niż wstręt. Problemy należałoby rozważyć oddzielnie dla różnych aspektów emocjonalnego procesu. Czym innym jest kontrolowanie własnej emocjonalnej ekspresji, a czy innym kontrola czyichś subiektywnych odczuć.

– Czy warto postępować wbrew odczuwanym emocjom? Jeśli tak, to kiedy?

– Greccy filozofowie, np. Arystoteles, wprowadzili podział na cnoty i wady. Wady były skłonnościami do podążania za naszymi „złymi” emocjami, np. złością, żądzą, chciwością. Z kolei cnoty były postrzegane przez Arystotelesa jako przypadki, w których osoba działa przeciw tym „złym” emocjom. Dlatego odwaga jest cnotą, bo stanowi opozycję dla strachu.

W serii klasycznych już eksperymentów odkrył Pan tzw. efekt czystej ekspozycji, polegający na tym, że im częściej jesteśmy wystawieni na ekspozycję bodźca, tym bardziej jesteśmy skłonni ten bodziec polubić. Jak można wyjaśnić ten efekt i jakie są praktyczne konsekwencje tego zjawiska?
– Eksperymentalnie wykazaliśmy, że niezależnie od tego, czy bodźcem był rysunek, nieznane słowo lub obca osoba, to uzyskiwaliśmy ten sam efekt: im częstsze były kontakty z bodźcem, tym bardziej był on lubiany. Co więcej, reakcja ta następowała bez udziału procesów poznawczych, nawet tak elementarnych jak rozpoznanie bodźca. Czas ekspozycji był tak krótki, że badani nie zd...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy