Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

NADZIEJA TO PLAN

0 366

Gdy mój ośmioletni syn dzwoni do mnie i mówi: „Jesteś w labiryncie nałogu nikotynowego”, to znaczy, że myślał o tym przez tydzień. I to mnie powala. Adam Nowak jest kompozytorem, autorem tekstów piosenek, instrumentalistą i wokalistą. Od czternastu lat kieruje zespołem Raz, Dwa, Trzy, który wydał kilka płyt, na przykład „Cztery”, „Sufit”, „Czy te oczy mogą kłamać” i „Trudno nie wierzyć w nic”. Wcześniej Adam Nowak był między innymi kelnerem, technikiem żywienia zbiorowego i roznosicielem mleka. Z wykształcenia jest pedagogiem. Ma 40 lat, żonę i czworo dzieci.

Irena Stanisławska: Olga Szwajgier, wykładowca w krakowskiej szkole teatralnej, uważa, że ważne jest, jakich używamy słów. Uświadamia ona swoim studentom, że to, co mówią i grają, sprawia, że takimi ludźmi się stają. Słowo ma ogromną energię.
Adam Nowak: – To prawda, ale nie można przez całe życie mówić ważnych rzeczy, bo moglibyśmy oszaleć. To przypomina zabawę klockami. Kiedy dzieci bawią się klockami, mają cudowną okazję budowania wieży i burzenia jej bez odpowiedzialności. Ta zabawa służy im w komunikowaniu się ze światem. Zdarza się, że ludzie bawią się ze sobą słowami i nie ma w tym nic złego. Natomiast kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za słowa, na przykład wypowiadamy je ze sceny, musimy zdawać sobie sprawę z ich wagi. Bo na widowni ludzie są skupieni na tym, jakie treści im przekazujemy. W Stanach w czasach młodości Milesa Davisa, gdy muzyk źle grał, po prostu wyrzucano go ze sceny. Uważam, że podobnie powinno być wtedy, gdy ktoś gada na scenie bzdury.

– Czy w życiu prywatnym ważysz słowa?
– W ważnych rozmowach tak. Ważę słowa, rozmawiając z dziećmi, bo wiem, że one słuchają tego, co do nich mówimy. Moje dzieci nie są rozgadane. Z przyjemnością patrzę na dzieci, które cały czas szczebioczą, ale wiem, że gdy mój ośmioletni syn dzwoni do mnie i mówi: „Jesteś w labiryncie nałogu nikotynowego”, to znaczy, że myślał o tym przez tydzień. I to mnie powala.

– Napisałeś: „Niewiara jest jak wiara na miarę”.
– To zdanie jest kluczem do mojego sposobu myślenia. Zarazem docenia ono ateistów. Ich światopogląd, ich poczucie moralności niewiele się różni od poglądów osoby wierzącej. Myślę tu o światłych ateistach. Nie o ludziach, którzy zaprzeczają istnieniu Boga – ponieważ nie ma na to żadnego dowodu, tylko o ludziach, którzy mówią: „Ja nie wierzę, bo nie mam takiego daru”. To uczciwa postawa. Myślę o Bogu, który jest wspólny dla całej rasy ludzkiej. Wierzymy w to, że istnieje, a wiara jest tym pełniejsza, im bardziej jest naiwna. Nie ma tu definicji. Ani wiara nie ma definicji, ani miłość, ani nadzieja.

– Powiedziałabym, że wiara jest zaufaniem.

– Wiara mieści w sobie i zaufanie, i naiwność, bo jeżeli ufamy, to jesteśmy naiwni. A im większe zaufanie, tym większa naiwność. Ci najbardziej wierzący sprawiają momentami wrażenie wręcz „upośledzonych” naiwnością. Ale ich moc jest ogromna.
– Zaufanie i naiwność to cechy związane z naszą dziecięcością, których pozbywamy się w dorosłym życiu. Kiedy wchodzimy na ścieżkę duchową, z powrotem musimy się ich nauczyć.
– To nieuniknione. Jeśli ktoś zapomniał, że jest dzieckiem, to czegoś mu brakuje. W Biblii jest napisane, że wiedza może prowadzić do grzechu. Sama wiedza niczego przed nami nie otworzy. Najwyżej czegoś się dowiemy. Nic więcej.

– Naiwność i zaufanie oznacza kierowanie się intuicją. Czy ty się nią kierujesz?
– Staram się postępować tak, żebym nie mógł nie kierować się intuicją. Szukam proporcji między jej siłą a rozumem. Używając tylko rozumu, będziemy musieli się zatrzymać w którymś miejscu, żeby dokonać wyboru. I wtedy powinniśmy pozwolić działać intuicji. Choć wpisane jest w to pewne ryzyko wyboru niewiadomego. Nawiążę do tego, co robię, czyli do pisania. Bywają teksty dobrze skonstruowane, mają dobre metafory, ciekawe rymy i są ciekawą opowieścią, tyle tylko, że brakuje w nich czegoś, co sprawia, że zawarte w nich słowa chce się cały czas wypowiadać. I chce się ich słuchać. Intuicja podpowiada, że czegoś brakuje, coś zostało nie tak ujęte i przez to nie naświetla tematu tak, jak powinien być przedstawiony. Taką zdolność pisania posiadł ulubiony przeze mnie Brodski, którego cenię za umiejętność doboru słów. Nie ma u niego zbędnych metafor. A zarazem mamy do czynienia z wielką wrażliwością, czułością, z wielkim sercem i prostotą. Cenię go też za jego postawę życiową. Coś takiego jest też u Kieślowskiego, pewna intymność przedstawiania scen i ich tajemniczość. Kiedy oglądasz film na ten sam temat wyreżyserowany przez kogoś innego, nie ma już tego i patrzysz jak na płaski obrazek. Myślę, że to nie wynika z zaplanowania działań, tylko z umiejętności zarejestrowania tego, co się stało.

– To jest dar od Boga.
– Że jesteś w tym, a nie innym miejscu. Ale jednocześnie możemy wybrać, czy chcemy być w konkretnych miejscach, czy chcemy zrobić to, a nie coś innego.

– Mimo „determinacji odgórnej” mamy ogromny wpływ na nasze życie i możemy w nim wiele zmienić.
– To jest kolejny paradoks losu. Mówiąc: „przeznaczenie”, otwieramy kosmiczne pudełko, które ma w sobie nieskończoność. Wiemy, że przeznaczenie świadczy o determinizmie, że jesteśmy na coś skazani i musimy coś zrobić, bo gdybyśmy tego nie zrobili, nie bylibyśmy w pełni ludźmi. A z drugiej strony ciężko nam się pogodzić z tym, czego w życiu doświadczamy – na przykład świetnie nam się powodzi, a za chwilę chorujemy, spotykają nas nieszczęścia, odchodzą najbliżsi. A przecież te wydarzenia są po to, żebyśmy coś zrozumieli. Człowiek piękny, zdrowy, inteligentny byłby jakąś obrzydliwą maszyną do konsumpcji. A jesteśmy ludźmi, którzy nie tylko biorą, ale muszą też dawać.

– Czy uważasz, że życie daje nam lekcje, które musimy przerobić?
– Zdecydowanie. Jeżeli jesteśmy zamknięci na cierpienie, to zamykamy sobie drogę do poznania pełni człowieczeństwa. A pełnia człowieczeństwa to nie tylko rozkosz bycia pięknym, młodym, mądrym, bogatym. Jesteśmy instrumentem, w który trzeba uderzyć, by zagrał. Powrócę do przeznaczenia. Gdybyśmy mieli umiejętność spojrzenia na swoje życie w pełni – od momentu, gdy się rodzimy, przeżywamy życie, umieramy i znikamy do innego świata – to okazałoby się, że pomimo przeznaczenia mamy wolną wolę. Wiem, że to, co dzieje się w moim życiu, jest tematem, który dostaję, natomiast to, co ja z tym tematem zrobię, zależy ode mnie. Nie wiem, czy chciałbym mieć umiejętność kreowania tematów, z chęci...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy