Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Na zmianie

0 438

Dyskomfort towarzyszy każdej zmianie. Jeżeli chcemy biegać rano, musimy budzić się wcześniej i wcześniej chodzić spać. Jeśli jednak dyskomfort jest zbyt duży, to małe są szanse na zmianę siebie.

W czerwcu 1999 roku ogłosiliśmy konkurs „Charaktery” poprawiają charaktery. Zachęcaliśmy Was, byście podjęli trud zmienienia swojego życia. Prosiliśmy o prowadzenie dzienniczków tych zmian i przysyłanie ich do nas. Efekt konkursu kompletnie nas zaskoczył. Otrzymaliśmy kilkaset dzienniczków. Ich autorzy planowali przeróżne zmiany – od pozbycia się kilku kilogramów przez odejście od męża alkoholika aż po wstanie z wózka inwalidzkiego. Każdy z tych zapisów był dramatyczną, poruszającą historią czyjegoś życia.

Wracamy do tamtego pomysłu. Zachęcamy Was do poprowadzenia dzienniczków. Zanotujcie w nich, co chcecie zmienić w swoim życiu, jak chcecie tego dokonać. Zapisujcie dzień po dniu historię tej zmiany. Możecie nadać dzienniczkom dowolną formę – od notatek w zeszycie po prezentację multimedialną. A potem przyślijcie je do redakcji „Charakterów”. Czekamy na nie do 30 marca 2006 roku. Wybierzemy najciekawsze i wydamy w postaci książki.

Nasze sądy na temat nas samych często są bardziej zniekształcone niż spostrzeżenia dotyczące innych osób. Wiedzą o tym dobrze zarówno kulturyści, jak i anorektyczki. Dlatego podejmując trud zmiany swojego zachowania, skorzystajmy z pomocy terapeuty albo przyjaciela. Jeśli trudzimy się sami, pamiętajmy o paru zasadach.

Przede wszystkim warto rozważyć, czy to, co chcemy zmienić, można zmienić. Wiemy na przykład, że nie zmienimy swojego wzrostu. Zupełnie inaczej myślimy natomiast o wadze – uważamy ją bowiem za ten element naszego wyglądu, który możemy modyfikować właściwie dowolnie. To niesłuszne przekonanie! Na przykład odchudzający się sądzą, że wagę ciała można trwale zmienić, choć większość z nich ma trudności z choćby okresowym pozbyciem się zbędnych kilogramów. Często stawiamy sobie nierealistyczne cele – pragniemy zmienić więcej, niż to możliwe. Ktoś z posturą boksera chce wyglądać jak ratlerek, a ktoś drobny i chudy chce się upodobnić do Arnolda Schwarzeneggera.

Musimy też zdecydować się, czy naprawdę zależy nam na zmianie, a jeśli tak, to ile jesteśmy w stanie za nią „zapłacić”. Często chcemy uzyskać zbyt wiele w zbyt krótkim czasie. Nie można schudnąć, zbudować muskulatury czy nauczyć się nowego języka bez „trudu i bólu”. Zmiana wymaga choćby częściowej rezygnacji z dotychczasowego komfortu. Jeżeli chcemy biegać rano, to musimy budzić się wcześniej i wcześniej chodzić spać. Czy rzeczywiście jesteśmy na to gotowi?
Trzeba także uświadomić sobie, że modyfikujemy zachowania, a nie cechy. Nie ma innej metody, by zrzucić wagę, niż zmiana zachowania. O wiele łatwiej jest schudnąć niż utrzymać nową wagę. W tym ostatnim może pomóc na przykład jedzenie regularnych, zbalansowanych posiłków i zwiększenie aktywności fizycznej, co nie tylko pozwala na spalanie kalorii, ale przede wszystkim wpływa korzystnie na tempo przemiany materii i samopoczucie. Zmiana zachowania nie może być chwilowa, bo wtedy chwilowa będzie także utrata wagi. Kiedy chcemy nauczyć się obcego języka, powinniśmy wyrobić sobie pewne nawyki, na przykład mierzyć czas przeznaczony na naukę, liczyć słówka przyswajane w ciągu tygodnia.

Zanim podejmiemy decyzję o zmianie, musimy określić swój stan aktualny, który chcemy zmienić. Jeżeli pragniemy schudnąć, to powinniśmy przynajmniej przez dwa tygodnie zapisywać, co i kiedy zjedliśmy oraz jaką aktywność fizyczną podejmowaliśmy. Możemy robić to samodzielnie lub skorzystać z programu dostępnego na stronie . Analiza codziennych zapisów umożliwi nam wykrycie powtarzających się wzorów zachowania: jem późnym wieczorem, stres zajadam słodyczami itd. Z kolei dzięki wspomnianemu programowi komputerowemu będziemy mogli na przykład ustalić związki między kompozycją substancji odżywczych w naszym pożywieniu (proteiny, węglowodany, tłuszcze) a uczuciem głodu. To umożliwi nam określenie pożądanych (i możliwych) kierunków zmiany.

Następnym etapem jest wypróbowanie różnych możliwych rozwiązań problemu. Często pochopnie podejmujemy decyzję o zmianie, nie sprawdzamy, jak będziemy się czuli po jej wprowadzeniu. Na przykład decydując się na odchudzanie, w ogóle nie pamiętamy, że wymaga ono ujemnego bilansu energetycznego: musimy spalać więcej kalorii, niż dostarczamy sobie w pożywieniu. Zaczynamy więc stosować dietę, która pomogła przyjaciółce, choć dla nas lepsza byłaby inna kuracja. W takim wypadku porażka niekoniecznie świadczy o braku silnej woli – może wynikać z niedopasowania diety do naszych potrzeb i możliwości. Gdy już wybierzemy kierunek zmian, starajmy się kontrolować ich przebieg, na przykład dokładnie go notując. Możemy więc zapisywać nie tylko obwód w talii (lepsze to niż ważenie się), ale także samopoczucie, poziom energii, częstotliwość ćwiczeń.

Po okresie prób wiemy, które zmiany są dla nas możliwe, a które niewykonalne. Może się okazać, że rano nie jesteśmy w stanie gimnastykować się, natomiast z przyjemnością chodzimy na basen. Musimy przy tym pamiętać, że dyskomfort towarzyszy każdej zmianie. Jeśli jest on zbyt duży, to małe są szanse powodzenia w zmianie siebie.

Jakie zmiany są lepsze: ewolucyjne czy rewolucyjne? Niektórzy z nas mają zapotrzebowanie na wyczyn. Małe zmiany nie dają im satysfakcji. Innym natomiast wystarczą właśnie takie. Podejmując decyzję o wielkości zmiany, musimy brać pod uwagę koszty jej wprowadzenia. Decyzja, że od dziś nie jem słodyczy (zaniechanie czynności), może być łatwiejsza w realizacji niż postanowienie, że codziennie godzinę biegam, bo to oznacza, że muszę z czegoś innego zrezygnować.

Próby zmiany własnego zachowania zużywają energię mentalną. Im większe mamy jej zasoby, tym większą zmianę możemy wprowadzić. Oprócz energii mentalnej potrzebn...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy