Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

NA SZCZYCIE PSYCHIKI

0 262

Tylko istoty żywe mają świadomość, jakkolwiek w mniej lub bardziej rozwiniętych postaciach. Pełnia świadomości jest jednak możliwa tylko u człowieka. Jedynie u człowieka możliwa jest pełnia świadomości - dowodzi CZESŁAW S. NOSAL.

Wiemy od czasów Zygmunta Freuda , że stany i procesy świadomości są czymś w rodzaju wierzchołka góry lodowej. Stanowią bowiem tylko niewielką, „widoczną” część funkcjonowania psychicznego, które kształtuje nasze racjonalne istnienie, komunikowanie się i postępowanie. Zatem świadomość to psychologiczny „szczyt” wyłaniający się z mroków podświadomości i nieświadomości. Możemy istnieć i reagować bez pełni świadomości, na poziomie samych doznań sensorycznych i odruchów, lecz wtedy przypominamy roboty wykonujące tylko zadane programy i reagujące na zewnętrzne bodźce.

Zauważmy, że idea człowieka-maszyny powraca co pewien czas jak trwożne memento, zmuszając ludzi do zastanowienia się, czy nie tracą zbytnio swojej świadomej natury, ściśle związanej z doświadczaniem PEŁNI: istnienia, czasu egzystencji, indywidualności, odpowiedzialności za czyny, emocjonalności, sensoryczności. To jest zasadnicza, nadrzędna funkcja świadomości: zapewnienie poczucia pełni i nasycenia w dowolnie wybranym elemencie naszego bytu. Być może okrzyk Fausta „Trwaj chwilo!” nie wyraża tylko stosunku do czasu, lecz wskazuje na nieuchwytną i trudną do osiągnięcia pełnię świadomości.
Świadomość jest funkcją mózgu – złożonym stanem wyrażającym swoiste jego falowanie jako megasieci zawierającej wiele powiązanych ze sobą systemów. Być może wymaga ona sieci sumującej jakieś ukryte cząstkowe potencjały. Niektórzy badacze sądzą, że istotę świadomości stanowi pewien potencjał łączący i synchronizujący współdziałanie składników sieci neuronalnej. Tak uważa na przykład Francis Crick, współodkrywca DNA (warto zajrzeć do jego książki „Zdumiewająca hipoteza”, 1997). Wcześniej podobne idee głosił Wolfgang Kohler, współtwórca psychologii postaci (gestalt). Twierdził on, że psychika zawdzięcza swoją spójność mechanizmom mózgowego rezonansu.

Nie znamy dokładnie neuronalnego mechanizmu świadomości, chociaż nie ulega wątpliwości, że jest ona czymś powszechnym – codziennie „tracimy” ją przed snem i „odzyskujemy” każdego ranka po przebudzeniu. Z autopsji znamy wiele innych poznawczych (orientacyjnych, refleksyjnych, oceniających) funkcji świadomości, lecz rozmaitość form jej „falowania” pozostaje zagadką. Jedni badacze sądzą, że do poznania świadomości wystarczy tylko „trochę większy” komputer i odpowiedni algorytm, inni uważają ją za nieodgadnioną tajemnicę bytu. Znamienny i ciekawy jest pogląd głoszony przez Daniela Dennetta, znanego „komputerowca” i filozofa umysłu (interesująca jest jego książka „Natura umysłów”, 1997). Badacz ten dość niechętnie, prawie półgębkiem, przyznaje, że w biologiczny „surowiec” wmontowany może być pewien rodzaj dyspozycji do kreowania świadomości.

A zatem tylko istoty żywe mają świadomość, jakkolwiek w różnych, mniej lub bardziej rozwiniętych postaciach. Pełnia świadomości jest możliwa tylko u człowieka, w postaci kartezjańskiego i podmiotowego poczucia „Cogito ergo sum”. Poczucie to kreuje związek doznań sensorycznych i emocjonalnych ze strukturami „ja”, doświadczaniem tożsamości i dokonywaniem refleksji nad światem oraz nad własnym postępowaniem. Świadomość człowieka ma więc hierarchiczny charakter, ponieważ nad procesami percepcyjnego i emocjonalnego doznawania są struktury wyższego rzędu, wiążące doznawane stany z abstrakcyjnym myśleniem i odnoszeniem ich do struktur „ja”.

Przypuszcza się, że ukształtowanie się tego drugiego piętra świadomości było związane z rozwojem języka i myślenia kategorialnego. Rozwój świadomości został doskonale uargumentowany przez Euana Macphaila („Ewolucja świadomości”, 2002) i przez Antonio Damasio („Tajemnica świadomości”, 2000). Macphail pokazuje zasadniczą odrębność między świadomością pierwotną (odczuwającą) a poziomem nadrzędnym, związanym z poczuciem „ja” i myśleniem abstrakcyjnym. Teoria Damasio wyjaśnia, jak stany cielesne i emocjonalne współdziałają na świadomość. W świetle współczesnych teorii sądzić więc można, że świadomość jest fenomenem i procesem polowym, warunkowanym zarówno „z góry” – przez stany mentalne, jak też „z dołu” – przez sygnały płynące z ciała. Wiemy, że musi istnieć pewna podstawowa czujność, czyli coś w rodzaju fali świadomości, która służy do ujmowania różnych treści, jako stanów świadomości. Analogicznie korzystamy z fal radiowych do przesyłania różnych przekazów (treści).

Gdy szukałem krótkiego określenia, które trafnie i w nowy sposób oddawałoby pełną naturę świadomości, przypomniał mi się „holon” – termin wymyślony przez Arthura Koestlera. Świadomość nie jest bowiem jakimś prostym i jednorodnym stanem, lecz nieustannie wyłania się i zanika jako sprzężenie wielu neuronalnych połączeń i odniesień (relacji). Kiedyś naiwnie sądzono, że poznamy naturę świadomości na podstawie zapisu fal reprezentujących czynności mózgu. Jednakże dzięki temu poznaliśmy jedynie prawa tzw. czuwającego mózgu, a więc energetyczny aspekt „nośnika” świadomości (oznacza to, że do jej wzbudzenia niezbędne są różnorodne procesy, w obrębie których na podstawowe stany neurofizjologiczne nakładają się pobudzenia pochodzące z wielu źródeł dokorowych...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy