Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

3 lutego 2016

Na końcu języka

0 342

Zdarza się, że nie możemy sobie przypomnieć jakiegoś słowa. Znamy je, wiemy, na jaką literę się zaczyna i ile ma sylab. Choć mamy je na końcu języka – wciąż nam umyka.

Z badań przeprowadzonych przez Ashera Koriata i Israela Lieblicha z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie wynika, że osoby doświadczające zjawiska TOT (ang. Tip-Of-The-Tongue, czyli mam to na końcu języka) w większości (od 50 do 71 proc.) są w stanie bezbłędnie podać pierwszą literę przypominanego słowa. W 60 proc. przypadków jesteśmy w stanie również wskazać liczbę sylab, z których się ono składa. Zjawisko to dotyczy najczęściej takich kategorii słów, jak imiona osób (66 proc.) i terminy geograficzne (26 proc.). Nieco rzadziej mamy problemy z przypominaniem sobie pojęć abstrakcyjnych (21 proc.), znanych osób (19 proc.), terminów politycznych (16 proc.), najrzadziej – związanych z filmem, telewizją i książką (8 proc.).

Dwie charakterystyki są szczególnie istotne dla TOT. Po pierwsze, słowo jest znane, ale z różnych przyczyn nie jest świadomie dostępne. Po drugie, moment jego przypomnienia wydaje się bliski. Zjawisko TOT częściej występuje, gdy działamy pod wpływem presji lub silnego stresu, np. w trakcie ważnego egzaminu, a także gdy jesteśmy zmęczeni lub silnie pobudzeni, chorzy zmartwieni czy też po prostu mamy „gorszy dzień”. Co ciekawe, zjawisko to występuje częściej i dłużej się utrzymuje, gdy staramy się jak najszybciej przypomnieć sobie dane słowo.

Rośnie z wiekiem
Jedne z pierwszych badań nad mechanizmem powstawania zjawiska TOT przeprowadził w 1938 roku Robert Woodworth, znany amerykański psycholog z Uniwersytetu Columbia. Dotyczyły one analizy sytuacji, w których pojawia się zjawisko TOT. Woodworth zaobserwował, że osoby badane podawały często słowa podobne, nie będąc w stanie odpamiętać słowa docelowego. Doszedł do wniosku, że podobne słowa mogą działać jak „bloki” w stosunku do słowa docelowego i utrudniać jego przypomnienie. Z kolei Roger Brown, amerykański badacz z Uniwersytetu Harvarda oraz David McNeill z Uniwersytetu w Chicago zauważyli, że uczestnicy eksperymentu byli w stanie zidentyfikować wiele fonetycznych właściwości słowa docelowego.

Odpamiętywali pierwszą literę, liczbę sylab, umiejscowienie akcentu, jak również słowa kandydujące, które były podobne brzmieniowo lub znaczeniowo do słowa poszukiwanego. Brown i McNeill sformułowali wniosek, że słowa w pamięci zorganizowane są w grupy o podobnym znaczeniu lub podobnym brzmieniu. Możliwość rozpoznania części informacji o poszukiwanym słowie sugeruje, że nasza pamięć przechowuje słowa i ich definicje w sposób przypominający słownik. Słowa mogą być wydobywane bądź to na podstawie ich znaczenia, bądź brzmienia, natomiast przeszukiwanie pamięci nie musi przebiegać w porządku alfabetycznym.

POLECAMY

Badania Gregory Jonesa z Uniwersytetu Warwick i Suz...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy