Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Na arenie świadomości

80

Czy można przestać myśleć? Czy jesteśmy w stanie kontrolować własne zachcianki? Dlaczego chasydzi są szczęśliwi, gdy tańczą – wyjaśnia JAN KAISER.

Dorota Krzemionka-Brózda: – Co to znaczy „być świadomym”?
Jan Kaiser:
– Jest wiele propozycji definiowania świadomości, co wynika z różnych orientacji teoretycznych. Mówiąc najprościej, „być świadomym” to mieć wgląd w aktualną zawartość własnego umysłu. Chodzi zarówno o doznania sensoryczne i afektywne, jak i o abstrakcyjne idee. W moim przekonaniu, idee świadomości dobrze oddaje metafora „areny”. Problem w tym, czy informacje, które dostają się na tę arenę, uzyskują jakiś szczególny status.

– Co się dzieje w mózgu, gdy jesteśmy świadomi?

– Przyjmuje się, że wskaźnikiem stanu świadomości jest rytm o częstotliwości 40 Hz w zapisie EEG. Ten rytm towarzyszy świadomej aktywności, np. naszej rozmowie, ale również występuje w stanach wyciszenia, relaksacji, a nawet kiedy zasypiamy. Jest też obecny w tzw. fazie paradoksalnej snu, kiedy śnimy. Natomiast nie ma go w fazie snu głębokiego.

– Jakie ośrodki w mózgu wzbudzają ten rytm i decydują o świadomości?

– Generator rytmów EEG znajduje się prawdopodobnie w podkorowej strukturze mózgowej, w tzw. wzgórzu, natomiast odbieramy je zazwyczaj z kory. Zapis EEG osoby, która czuwa, jest wypadkową różnych rytmów: rytm alfa (podstawowy, relaksacyjny) między 8 i 13 Hz jest przemieszany z rytmem beta, powyżej 13 Hz. Do tego należy dodać rytm 40 Hz. Kiedy jesteśmy bardziej aktywni umysłowo, to fal alfa jest mniej, a fal beta więcej.

– Mówiąc o świadomości, myślimy o różnych stanach. Czy istnieją różne rodzaje świadomości?

– Istnieje coś takiego, jak świadomość sensoryczno-afektywna, czyli subiektywne odczuwanie cech fizycznych bodźców, doznawanie własnego ciała oraz stanów afektywnych. Na przykład pod wpływem zbyt mocnej kawy mogą pojawić się trudne do określenia przykre doznania, jakiś niepokój. Zgodnie z teorią emocji Jamesa i Langego doświadczamy tego, co dzieje się w naszych trzewiach, w formie stanów emocjonalnych. Ludzie chorzy na „wieńcówkę” przeżywają stany lękowe, osoby z chorobą wrzodową budzą się nad ranem z niepokojem. Świadomością sensoryczno-afektywną można manipulować przez ograniczanie dopływu bodźców. W eksperymentach nad skutkami deprywacji sensorycznej badani są np. zanurzeni w gęstym płynie o temperaturze ciała, pozostają w ciszy, oczy mają przesłonięte matowymi goglami. Różnie odczuwają ten stan: jedni doznają niepokoju, a nawet napadów lęku, inni są zrelaksowani. Prawdopodobnie na ich stan ma wpływ nastawienie poznawcze. Znane mi są relacje lekarzy anestezjologów, którzy pozwolili (bez narkozy) całkowicie zwiotczyć swoje mięśnie lekiem podobnym do kurary. Nie odczuwali swojego ciała. Czuli się koszmarnie: wydawało im się, że są na zewnątrz ciała. Doznania, które składają się na cielesną, zmysłową tożsamość, są niezwykle trudne do zwerbalizowania. Kiedy zaczynamy o tym mówić, to wchodzimy już na inny poziom świadomości.

– Na jaki? Jakie są inne rodzaje świadomości?
– Świadomość percepcyjna, czyli spostrzeżenia i wyobrażenia przedmiotów i zdarzeń. Noworodek jej prawdopodobnie nie ma: odbiera bodźce, ale nie wie, co widzi. Wreszcie jest świadomość semantyczna, związana z mową. Ten rodzaj świadomości obejmuje wszystko to, co możemy nazwać. Wielu psychologów twierdzi wręcz, że świadomość konstytuują znaczenia słów. To, czego nie da się nazwać, jest, w ich opinii, poza świadomością.

– W jaki sposób te różne rodzaje świadomości wpływają na nasze zachowania?
– Zachowania społeczne w dużym stopniu są regulowane świadomością werbalną. Gdy jednak próbujemy wpływać na swoje ciało, świadomość werbalna jest mało skuteczna. Jazdy na nartach lub na rowerze nie sposób się nauczyć tylko w oparciu o werbalny instruktaż. Ale sugestia odnosząca się do stanów organizmu działa częściowo poprzez kanał werbalny. Aby zadziałał tzw. efekt placebo, ktoś musi mocno wierzyć, że to, co mu lekarz zleca, jest prawdziwym lekarstwem. O jego właściwościach wie z przekazu werbalnego. Ludzie przekonani, że zjedli trującego grzyba, mogą mieć objawy zatrucia: gorączkę, torsje, biegunkę, chociaż badanie treści żołądka wyklucza obecność trucizny. O tym, jakie grzyby są trujące, dowiadujemy się werbalnie i ta wiedza skojarzona z wyglądem grzyba wywołuje objawy. W przypadku sugestii mamy do czynienia z oddziaływaniem na kilka obszarów świadomości jednocześnie, a one są przenikalne.

– Ile czasu przeciętnie w ciągu doby jesteśmy świadomi?
– Jeśli chodzi o świadomość sensoryczno-afektywną, to cały czas z wyjątkiem, być może, faz głębokiego snu. Są dwie koncepcje zjawiska świadomości: jedna traktuje świadomość jako stan ciągły, druga sugeruje jej skokowy charakter, podobny do klatek filmowych, choć retrospektywna pamięć tego na ogół nie może uchwycić. Kiedy relacjonujemy to, co mamy w świadomości, mówimy o czymś, co było nieco wcześniej, w kategoriach doświadczenia ciągłości. Uzasadniając skokowy charakter świadomości, wskazuje się na momenty „zagapiania”, przeoczenia, gdy świadomość jest jakby zatrzymana na zasadzie pustej stop-klatki. Ludzie, którzy medytują, doznają – jak czytałem – pulsowania świadomości.

[nowa_strona] – Czy można wyłączyć świadomość, przestać myśleć?
– Przestać myśleć na życzenie potrafią ponoć ludzie uprawiający medytacje np. metodą zen.

– Dlaczego tak trudno przestać myśleć?
– Zanim jakaś treść dotrze do świadomości, zaczyna się wcześniej proces uwagi. To odbywa się bez naszej świadomej kontroli. Proces uwagi co chwilę wyrzuca do pamięci krótkotrwałej jakieś treści. W głośnych eksperymentach Benjamina Libeta badany siedział w fotelu i miał, kiedy tylko przyjdzie mu ochota, przycisnąć guzik. Okazało się, że zanim to wykonał, kilkaset milisekund wcześniej w korze mózgowej pojawiał się i narastał tzw. potencjał gotowości. Mało tego, okazało się, że ów potencjał gotowości wyprzedzał uświadomienie sobie przez badanego chęci wykonania tej czynności. W innym eksperymencie badany miał rezygnować z wykonania czynności, kiedy uświadomił sobie zamiar jej wykonania. Potencjał gotowości rósł tak, jak w poprzednim eksperymencie, ale od momentu rezygnacji zaczynał opadać. Libet interpretuje ten wynik w kategoriach świadomej kontroli procesów mózgowych: znacznie łatwiej możemy wpływać na wykonanie danej czynności, niż na to, czy i kiedy nam ona przychodzi do głowy. Interpretacja Libeta sięga dalej, w sferę etyki: człowiek nie jest w stanie odpowiadać za swoje intencje, ale może powstrzymać ich realizacje.

– Po co nam świadomość, skoro tak wiele naszych zachowań, jak u doświadczonego kierowcy, przebiega poza świadomością?
– Świadome, czyli kontrolowane procesy umysłowe włączają się wtedy, kiedy dzieje się coś nowego, zaskakującego, gdy pojawia się niepewność, konflikt, niezgodność informacyjna. Wtedy musimy podejmować decyzje, uwzględniając aktualną sytuację. Świadomość semantyczna służy zaś temu, aby mogły istnieć związki, komunikacja między ludźmi. Służy ona również „dialogowi wewnętrznemu”, gdy myślimy o kosztach i zyskach, wynikających z takiej, a nie innej decyzji.

– Utrata świadomości kojarzy się zazwyczaj z utratą przytomności. Zdarza się jednak, że człowiek rusza się, mówi, ale nie zdaje sobie sprawy, co się z nim dzieje. Jak to wytłumaczyć?
– Takie stany zdarzają się w padaczce skroniowej. Zazwyczaj pobudzenie patologiczne rozprzestrzenia się po całej korze, ale czasem idzie w głąb, aktywizując tzw. układ limbiczny, którego ważne struktury znajdują się pod płatami skroniowymi kory mózgowej. Może to spowodować czasowe zaburzenia pamięci deklaratywnej, inicjowanie zachowań impulsywnych, bez związku z sytuacją. Zdarzało się, że pacjent wsiadał do pociągu np. w Warszawie, a orientację odzyskiwał np. na jakimś placu w Brukseli, nie wiedząc, skąd się tam wziął.

– Czy to znaczy, że ktoś taki nie odpowiada za to, co zrobił w tym stanie?

– Sadzę, że tak. Przyjmuje się, że tzw. organiczne zaburzenia funkcji mózgu mogą powodować takie skutki. Rozpatrując przypadek zbrodni sędzia chce się dowiedzieć, czy człowiek był poczytalny, czy zdawał sobie sprawę z tego, co robi. Biegli interpretują zapis EEG pod kątem takich zaburzeń. Kiedy je wykryją, to sędzia ma podstawę do nadzwyczajnego złagodzenia kary.

– Czy ktoś z takim zapisem, jak przy padaczce skroniowej, jest niewolnikiem swych impulsów, na ile może on wykształcić w sobie ha
...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy