Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

19 września 2016

Miłość to nie bajka

0 576

Za dużo wydajesz! Pozwalasz dzieciom na wszystko! W ogóle mnie nie słuchasz! – tak często wygląda scenariusz kłótni małżeńskich. W chwili gniewu partnerzy prześcigają się we wzajemnych wyrzutach, a to może prowadzić do katastrofy. Jak zapobiegać konfliktom w związku - radzi Tina Tessina, doradca małżeński i psychoterapeutka.

Agnieszka Chrzanowska: – „I żyli długo i szczęśliwie” – tak zwykle kończą się baśnie o królewnach i królewiczach. Rzeczywistość bywa jednak zupełnie inna. Pojawiają się nieporozumienia i konflikty. Dlaczego?

Tina Tessina: – Baśnie to tylko rozrywka, opowiadamy je dla przyjemności. A małżeństwo to prawdziwe życie i prawdziwe problemy. Małżeństwo nie jest baś[-]niowym romansem, ale związkiem opartym na miłości i partnerstwie, w którym małżonkowie razem budują dobre życie.

POLECAMY

Czy miłość wystarczy, by zbudować szczęśliwe, oparte na partnerstwie małżeństwo?
– Kupidyn, rzymski bóg miłości, jest przedstawiany jako cherubin, wieczne dziecko, czyli ktoś, kto nie ma jeszcze wiedzy i zdolności dokonywania sądów. Uzbrojony w łuk, strzelał do ludzi strzałami miłości. To doskonała metafora zakochania od pierwszego wejrzenia, zauroczenia, pożądania czy „ślepej miłości”. Pożądanie jednak nie trwa wiecznie, miłość nie jest też wiecznie ślepa. Aby stworzyć szczęśliwy związek, potrzeba dużo więcej niż tylko wiary w miłość, Kupidyna, małżeństwa czy romansu. Zamiast brnąć na oślep przez kolejne fazy zaangażowania, lepiej zacząć od budowy solidnych podstaw związku.

Przed podjęciem decyzji o stworzeniu trwałego związku, warto odpowiedzieć sobie na pewne pytania: na czym, według was, polega zaangażowanie? Czy przedyskutowaliście kwestie finansów i obowiązków domowych? Jakie macie relacje z przyjaciółmi i rodziną? Jak radzicie sobie ze złością i innymi emocjami? W jaki sposób okazujecie sobie miłość? Pytania te są może niezbyt romantyczne, jednak mogą pomóc w pozbyciu się złudzeń dotyczących małżeństwa.

Może się wtedy okazać, że partnerzy mają zupełnie inną wizję ich przyszłego związku. Czy kobiety i mężczyźni mają inne oczekiwania jeśli chodzi o małżeństwo?
– W USA, ale myślę, że i w innych krajach, zaszły w tym obszarze wielkie zmiany. Amerykanki chcą równości w domu. Rzadko mężczyzna jest jedynym żywicielem rodziny. Kobiety też pracują zawodowo, chcą zatem, by mężczyźni pomagali im w prowadzeniu domu. Panom nie zawsze to odpowiada, widzimy jednak, że ich podejście również się zmienia. Na przykład coraz więcej ojców aktywnie angażuje się w wychowanie dzieci. Co więcej, robią to z radością. Mężczyznom zależy przede wszystkim na współpracy. Nie chcą konfliktów.

Niektórzy twierdzą, że małżeństwo zabiło romantyzm w ich związku. Dlaczego tak się dzieje?
– Romans, pełen uniesień i namiętności, jest czymś przelotnym i nietrwałym. Natomiast budowanie wspólnego życia to poważne przedsięwzięcie. Uważam, że w szczęśliwym małżeństwie namiętność zostaje zastąpiona bliskością i... poczuciem humoru. A bliskość to sztuka sprawiania, by partner czuł się rozumiany i akceptowany. Delikatny dotyk, kontakt wzrokowy, subtelne poczucie humoru i dobrze dobrane słowo na pewno pozwolą stworzyć odpowiednią atmosferę. Partnerzy oddalają się od siebie, kiedy przestają interesować się sobą nawzajem. Ponowne zbliżenie wymaga pracy. Trzeba podjąć wysiłek wzajemnego słuchania, wsłuchiwania się w potrzeby i pragnienia partnera.

Małżonkom jednak nie zawsze udaje się uchronić związek przed problemami, rozczarowaniami, konfliktami.
– Z czasem do małżeństwa może się wkraść rozczarowanie i frustracja. Mężczyźni najczęściej narzekają na brak więzi seksualnej. Złoszczą ich także kwestie finansowe oraz chaos w życiu domowym. Kobiety denerwują się, ponieważ nie czują szacunku ze strony swoich partnerów, nie czują się przez nich kochane. Czują się zranione, ponieważ wysiłki, które podejmują, by małżeństwo było szczęś[-]liwe, nie są doceniane. Mąż traktuje je jako coś oczywistego.

Zgłaszające się do mnie pary są przekonane, że konflikty są nieodzowną częścią małżeństwa, że wszyscy małżonkowie kłócą się, krzyczą. W rzeczywistości jednak walka prowadzi donikąd, nie rozwiązuje problemu. Niezależnie od przyczyny kłótni, stanowi ona sygnał, że komunikacja nie przebiega prawidłowo. Jeżeli kłótnie zdarzają się sporadycznie, na przykład gdy któreś z małżonków jest przemęczone lub zestresowane, nie jest to zbyt wielki problem. Jeżeli jednak stają się elementem codzienności lub wciąż dotyczą tych samych rzeczy, wówczas niewątpliwie komunikacja nie przebiega prawidłowo i partnerzy nie wiedzą, jak przejść od problemu do rozwiązania. Może to doprowadzić do katastrofy.

Czy istnieją problemy, których nie można rozwiązać?
– Owszem, zwykle jednak jest to efekt wieloletniej walki między partnerami. W rezultacie małżonkowie stają się zaciekłymi wrogami. Osoby, które szczerze ze sobą współpracują, rozmawiają, szanują nawzajem, niemal zawsze potrafią rozwiązać problemy.

Czasem pary kłócą się o błahostki: zbyt głośno włączony telewizor, brudne naczynia zostawione w zlewie...
– Kłótnie o błahe sprawy często wynikają z tłumionej złości i skrywanej urazy. Nazywam je „kłótniami symbolicznymi”, ponieważ tak naprawdę dotyczą czegoś innego. Wyobraźmy sobie na przykład, że mąż złości się na żonę z powodu brudnych naczyń w zlewie. Prawdziwe źródło złości leży prawdopodobnie gdzie indziej – na przykład w sferze intymnej. Badania pokazują, że trzy największe źródła nieporozumień i konfliktów to: pieniądze, seks i dzieci.

Jak zatem rozmawiać o pieniądzach i rozstrzygać kwestie budżetu domowego, by nie stały się one źródłem konfliktu?
– Pary, które kłócą się o finanse, powinny nauczyć się przyjmować właściwą postawę wobec pieniędzy. Jeżeli partnerzy już w dzieciństwie, w domu rodzinnym nauczyli się, jak oszczędzać, jak mądrze wydawać pieniądze, wtedy prawdopodobnie nie będą mieć wielu problemów w kwestii wydawania pieniędzy czy dzielenia się nimi. Jeżeli tak nie było, najwyższy czas, by się tego nauczyć.

Wiele par uważa, że tematu finansów nie powinno się poruszać na etapie „zalotów”, bo to przecież takie przyziemne, nie ma w tym nic romantycznego. Odkładają zatem ten temat aż do czasu, kiedy już dłużej nie będzie się dało go unikać.

Młodzi zakochani powiedzą pewnie, że małżeństwo to przecież nie biznes. Prawda jednak jest taka, że spora część życia małżeńskiego to właśnie biznes. Małżeństwo, podobnie jak każda firma, ma przychody, wydatki i dochód w postaci oszczędności. Nie brzmi to może romantycznie, jeśli jednak spróbujemy przyjąć odpowiedni dystans i spojrzymy na małżeństwo z takiej perspektywy, łatwiej będzie omawiać kwestie finansowe i wspólnie rozwiązywać problemy dotyczące pieniędzy.

Kolejne źródło konfliktów to seks.
– Miłość i satysfakcjonujący se...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy