Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

MIĘDZY STYGMATEM A KONTROLĄ SPOŁECZNĄ

0 226

Przestępca seksualny wychodzi z więzienia po odbyciu kary. Jak ocenić, czy znów nie popełni takiego czynu? Jak zabezpieczyć społeczność, do której powraca? - radzi KAZIMIERZ POSPISZYL.

Winston Churchill mawiał, że kulturę ludzi określa ich stosunek do przestępców. Wyrazem tej idei jest zmiana, jaka zaszła w odniesieniu do przestępców seksualnych. Przestajemy traktować ich jako zwyrodnialców i potwory w ludzkim ciele. Coraz częściej dostrzegamy w nich ludzi nieszczęśliwych, wymagających zrozumienia i pomocy. W Wenezueli powstało (24 marca 1998 r.) Międzynarodowe Stowarzyszenie do Spraw Leczenia Przestępców Seksualnych (International Association for the Treatment of Sexual Offenders). Skupia ono ponad trzystu specjalistów z całego świata: lekarzy, psychologów i przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Czy przestępca seksualny po odbyciu kary i resocjalizacji jest nadal groźny dla społeczeństwa? Ogromną rolę odgrywa znajomość psychologicznych mechanizmów leżących u podstaw zachowania człowieka. W świetle dotychczasowej wiedzy nie ma określonych cech osobowości, które w jednoznaczny sposób przesądzałyby o tym, że ktoś popełni taki, a nie inny rodzaj przestępstwa seksualnego oraz że popełniwszy je, więcej do niego nie powróci. „Nie można przeto mówić o istnieniu specyficznego profilu osobowości przestępcy seksualnego" -podkreśla G. C. Hali, jeden z badaczy tego zjawiska.
Liczne studia porównawcze nad istotą mechanizmów wypaczających reakcje seksualne pokazują, że dewiacji seksualnej, podobnie jak alkoholizmu, nie da się „wyleczyć" w sensie medycznym, można ją - co najwyżej - „zaleczyć"! Zatem raz popełnione przestępstwo natury seksualnej daje swoistą „gotowość" do tego, by zrobić to ponownie. Znamienna jest tu opinia wybitnego praktyka i teoretyka zajmującego się resocjalizacją przestępców seksualnych, naczelnika Szkockich Królewskich Więzień - Alexa P. Spencera. W książce, w której opisał swoje doświadczenia z resocjalizacji przestępców seksualnych prowadzonej w jednym z podległych mu zakładów karnych (więzienie w Peterhead), stwierdza: „Jedyne, co można na tym polu zrobić (czyli w zakresie resocjalizacji przestępców seksualnych - przyp. K.P.), to doprowadzić do uwewnętrznienia zapór moralnych przed niedozwolonymi reakcjami seksualnymi. W oparciu o analizę własnych cykli narastania seksualnych ekscytacji oraz strat i dolegliwości, jakie ponosi ofiara, tworzą się u przestępcy seksualnego silne reakcje powstrzymujące, które mogą zapobiec stale możliwemu powrotowi do przestępczej aktywności".

Uczeni mieli nadzieję, że badania siły i kierunku popędu seksualnego pozwolą określić prawdopodobieństwo ponownego popełnienia przestępstwa seksualnego. Prowadzono je za pomocą metod kwestionariuszowych i fizjologicznych. Pierwsze polegają na zadawaniu specjalnie wyskalowanych pytań, nastawionych na określenie siły i kierunku popędu seksualnego. Należy wspomnieć o dwóch ważnych zastrzeżeniach dotyczących metod kwestionariuszowych. Po pierwsze, przestępca seksualny dokonujący samooceny nie widzi żadnej korzyści w przyznaniu się do potępianych społecznie skłonności, tym bardziej, że bez trudu domyśla się, że informacje takie będą go obciążały i zdecydowanie utrudnią upragnione wyjście na wolność. Po drugie, w wyniku występowania silnych procesów wypierania wielu swoich chorobliwych preferencji seksualnych niekiedy sobie nie uświadamia. Z tych względów właśnie często spotykane (głównie w pracach o charakterze poradników) kwestionariusze dotyczące skłonności do gwałtów, pedofilii czy innych form agresji seksualnej nie posiadają na ogół większej wartości prognostycznej.

Fizjologiczna metoda badania siły i kierunku popędu seksualnego wykorzystuje urządzenie zwane pletyzmografem - PPG (od ang. penile plethysmograph). U podłoża badań PPG leży, nie przez wszystkich seksuologów podzielane, przekonanie sięgające pierwotnych pomysłów Z. Freuda, który twierdził, że dewiacyjne popędy seksualne posiadają daleko większą siłę niż te społecznie akceptowane. Stąd samo badanie polega na rejestrowaniu zmian objętości penisa jako reakcji na różnorakie bodźce natury seksualnej. Metoda ta posiada więcej zwolenników niż omawiane poprzednio techniki kwestionariuszowe, zdaje się bowiem uosabiać szereg właściwości badań fizjologicznych, posiadających na ogół daleko większy stopień obiektywizmu niż techniki polegające na samoocenie.

Stosowanie PPG jako wskaźnika siły i kierunku popędu seksualnego ma także swoje ograniczenia. Przede wszystkim są to badania laboratoryjne, a więc wymagają odpowiedniego wyposażenia technicznego, którym nie zawsze dysponuje przywięzienna pracownia psychologiczna, nawet w krajach zachodnich. Poza tym wiążą się one z poważnym problem natury moralnej. Nie mogą na dobrą sprawę obyć się bez szerokiej gamy audiowizualnych form pornografii, i to w najgorszym, „twardym" i dewiacyjnym jej wydaniu (np. przeróżne postacie agresji seksualnej, stosunki seksualne z dziećmi itp.). Co ważne, w przypadku resocjalizacji przestępców seksualnych powinien obowiązywać całkowity zakaz dostępu do materiałów pornograficznych.

Istnieje wiele zastrzeżeń co do obiektywności badań PPG. Otóż reakcje seksualne, a w tym przypadku erekcja, nie są całkowicie niezależne od woli badanych. Wielu z nich potrafi do tego stopnia kontrolować się w czasie badań, że uzyskane wyniki okazują się paradoksalne: mężczyźni niewykazujący w życiu codziennym żadnych przejawów seksualnych skłonności do dzieci osiągali rezultaty wyższe (statystycznie istotne) od tych, którzy odsiadywali wyroki za wielokrotne seksualne wykorzystywanie nieletnich. Nie trudno się domyślić, że ci ostatni bardziej kontrolowali swe reakcje, ponieważ mieli świadomość, że właśnie one są przed...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy