Między gabinetem a lasem. Jak natura może wspierać zdrowie psychiczne?

Otwarty dostęp

Natura przez większość historii człowieka nie była metodą terapeutyczną, techniką relaksacyjną ani usługą wellbeingową. Była po prostu środowiskiem, w którym żyliśmy. Dziś coraz częściej musimy świadomie odzyskiwać to, co kiedyś było oczywistą częścią codzienności: ciszę, ruch, przebywanie na zewnątrz, obserwowanie zmieniających się pór roku czy zwyczajne bycie wśród drzew. Z perspektywy psychoterapii coraz wyraźniej widzimy, że ta utracona bliskość z naturą może mieć znaczenie dla naszego dobrostanu i sposobu, w jaki radzimy sobie z napięciem.

Problem polega na tym, że współczesny sposób życia coraz skuteczniej oddziela nas od tego środowiska. Spędzamy więcej czasu w pomieszczeniach, przed ekranami i w stanie ciągłej gotowości do reagowania. Nawet odpoczynek często pozostaje aktywnością wymagającą naszej uwagi: sprawdzamy wiadomości, odpowiadamy na komunikaty, przeglądamy media społecznościowe, planujemy kolejne zadania. Trudno po prostu siedzieć na ławce pod drzewem, patrzeć na niebo albo iść przed siebie bez poczucia, że powinniśmy w tym czasie robić coś bardziej produktywnego.

Kontakt z naturą może wydawać się nam czymś banalnym. Spacer po lesie, obserwowanie drzew, słuchanie ptaków czy siedzenie nad wodą nie wyglądają jak szczególnie zaawansowane metody dbania o zdrowie psychiczne. A właśnie w tej prostocie kryje się niesamowita mądrość i głębokie znaczenie dla zdrowia psychicznego człowieka. Możemy doświadczyć na własnej skórze, że natura nie wymaga od nas produktywności, nie ocenia, nie oczekuje odpowiedzi i nie stawia kolejnych zadań. Pozwala nam doświadczać siebie w sposób nieidealny i taki w którym nie wszystko musi być natychmiast nazwane, zrozumiane i uporządkowane.

Tematem przewodnim tegorocznego kongresu: „Zaopiekowani w Stresie – Natura Jako Źródło Zdrowia Psychicznego”organizowanego przez Fundację Instytut Psychologii Stresu i współfinansowanego ze środków Narodowego instytutu Wolności w ramach NOWEFIO edycja 2024 z udziałem międzyinnymi Profesora Qing Li, Patrycji Pruchnik (Nitya), Małgorzaty Cynker, Kacpra Papiernika, Elżbiety Lemańskiej-Błażowskiej i Dagmary Gmitrzak była właśnie rola natury we współczenym świecie, jak z niej mądrze czerpać, czy za tą łączność trzeba płacić, czy może wystarczy uważność i chęć doświadczenia ? Kongres był zwieńczeniem trzyletniego projektu w tym samym obszarze realizowanego przez fundację. Przez trzy dni, podczas spotkań, wykładów, warsztatów i rozmów, przyglądaliśmy się temu, w jaki sposób natura może wspierać człowieka w radzeniu sobie ze stresem i przeciążeniem. W rozmowach i wystąpieniach ważne było jednak coś więcej niż samo poszukiwanie kolejnych metod pracy z naturą.

Przeciążony umysł potrzebuje czegoś więcej niż odpoczynku.

Przewlekły stres nie jest wyłącznie kwestią intensywnego myślenia czy trudnych emocji. Wpływa również na ciało, sen, koncentrację, relacje i sposób reagowania na codzienne wydarzenia. Gdy napięcie utrzymuje się przez dłuższy czas, nawet niewielkie trudności mogą zacząć wydawać się przytłaczające.

W takich sytuacjach często próbujemy poradzić sobie, wykorzystując te same zasoby, które zostały już nadmiernie obciążone. Analizujemy, planujemy, szukamy rozwiązań i staramy się zapanować nad własnymi reakcjami. Tymczasem nie każdą trudność można rozwiązać przez myślenie i planowanie przyszłości.

Kontakt z przyrodą daje możliwość zmiany rodzaju zaangażowania. Zamiast koncentrować się wyłącznie na problemach, możemy skierować uwagę na otoczenie: światło przenikające przez liście, odgłosy lasu, temperaturę powietrza, zapach ziemi czy odczucia płynące z ciała podczas chodzenia. Nie chodzi o to, by na siłę uspokoić umysł, ale o stworzenie warunków, w których uwaga może odpocząć od nieustannego analizowania, a człowiek dzięki temu może ponownie zauważyć to, co dzieje się w nim i wokół niego, nabrać trochę dystansu.

Jednym z naukowców, którzy od lat badają fizjologiczne mechanizmy związane z kontaktem z lasem, jest prof. Qing Li, lekarz i badacz z Nippon Medical School w Tokio, jeden z pionierów badań nad tzw. forest medicine i shinrin-yoku. Jego badania były również punktem odniesienia podczas kongresu „Zaopiekowani w Stresie – Natura jako Źródło Zdrowia Psychicznego”.

W jednym z szeroko cytowanych badań Li i współpracownicy przeprowadzili eksperymenty w 24 japońskich lasach, obejmujące łącznie 280 osób. Uczestnicy spacerowali i obserwowali środowisko leśne oraz miejskie. Mierzono między innymi stężenie kortyzolu w ślinie, ciśnienie tętnicze, puls oraz zmienność rytmu serca. Wyniki wskazywały, że przebywanie w środowisku leśnym wiązało się z niższym poziomem kortyzolu, niższym tętnem i ciśnieniem tętniczym oraz większą aktywnością układu przywspółczulnego, przy jednoczesnym zmniejszeniu aktywności układu współczulnego. Są to fizjologiczne wskaźniki reakcji organizmu związane z regulacją stresu.

W innym badaniu Li analizował wpływ kilkudniowego pobytu w lesie na funkcjonowanie układu odpornościowego. U uczestników obserwowano m.in. zwiększenie aktywności komórek NK (natural killer) oraz zmniejszenie stężenia adrenaliny w moczu w porównaniu z dniami kontrolnymi. Co istotne, efekt dotyczący aktywności NK utrzymywał się również po zakończeniu pobytu w lesie.

W przeglądzie literatury dotyczącym shinrin-yoku Li wskazuje również na obserwowane w badaniach zmiany w zakresie hormonów stresu, w tym kortyzolu, adrenaliny i noradrenaliny, a także parametrów układu autonomicznego i subiektywnego samopoczucia.

Warto jednak zaznaczyć, że nie oznacza to, iż każdy spacer po lesie automatycznie „leczy stres”. Badania nad shinrin-yoku różnią się metodologią, czasem ekspozycji i charakterystyką uczestników. Późniejsza systematyczna analiza 22 badań, z których 8 włączono do metaanalizy, wykazała jednak, że ekspozycja leśna wiązała się ze statystycznie istotnym obniżeniem poziomu kortyzolu w porównaniu z warunkami miejskimi. Autorzy podkreślili jednocześnie, że efekty dotyczą przede wszystkim krótkoterminowej regulacji stresu, a jakość i liczba dostępnych badań uzasadniają potrzebę dalszych badań.

Badania nad kontaktem z przyrodą wskazują na jego potencjalne korzyści dla samopoczucia, poziomu odczuwanego stresu i niektórych aspektów funkcjonowania poznawczego. Wyniki zależą jednak od rodzaju kontaktu z naturą, badanej grupy i warunków, w jakich prowadzono obserwacje. Nie każdy spacer przyniesie ulgę i nie każda osoba będzie doświadczać przyrody w ten sam sposób.

W przeglądzie systematycznym i metaanalizie obejmujących 143 badania Twohig-Bennett i Jones (2018) wykazali, że większa ekspozycja na tereny zielone wiązała się m.in. z niższym poziomem kortyzolu w ślinie, niższym tętnem i niższym ciśnieniem rozkurczowym. Metaanaliza wykazała statystycznie istotne zmniejszenie częstości występowania cukrzycy, zgonów z jakiejkolwiek przyczyny i z przyczyn sercowo-naczyniowych. Autorzy zaznaczyli jednak, że część wyników należy interpretować ostrożnie ze względu na ograniczenia jakości badań i zróżnicowanie analizowanych danych.

Znaczenie kontaktu z przyrodą dla zdrowia psychicznego podkreślili również Bratman i współautorzy (2019) w artykule opublikowanym w czasopiśmie „Science Advances”. W przeglądzie interdyscyplinarnych badań wskazali na związek doświadczeń z przyrodą z dobrostanem psychicznym, funkcjonowaniem poznawczym i ograniczeniem stresu.

Badania wykazały, że różne rodzaje doświadczeń związanych z naturą są na wiele sposobów powiązane z korzyściami dla zdrowia psychicznego. Na przykład kontrolowane badania laboratoryjne wykazały korzystny wpływ obrazów i dźwięków natury na psychikę, stres i fizjologię. Korzyści dla zdrowia psychicznego mogą się różnić w zależności od statusu społeczno-ekonomicznego, preferencji, miejsca zamieszkania, zawodu, cech osobowości, kultury, płci i wieku.

Doświadczenia związane z naturą wiążą się z poprawą snu i redukcją stresu, co oceniano na podstawie ankiety samooceny oraz różnych miar fizjologicznych i biomarkerów ostrego i przewlekłego stresu. Ten wpływ na sen i stres mogą wiązać się ze zmniejszonym ryzykiem chorób psychicznych, ponieważ problemy ze snem i stres są głównymi czynnikami ryzyka chorób psychicznych, zwłaszcza depresji. Ponadto coraz więcej dowodów badań wskazuje na to, że doświadczanie natury wiąże się ze zmniejszoną częstością występowania innych zaburzeń np. wpływ terenów zielonych na określone psychopatologie, w tym zaburzenia lękowe, zespół deficytu uwagi i nadpobudliwości psychoruchowej (ADHD) i depresję. Na kilka z tych wyników mogły wpłynąć także różne czynniki kontekstowe i indywidualne, takie jak status społeczno-ekonomiczny, płeć i wiek.

Badacze zwrócili zarazem uwagę na potrzebę dalszych badań oraz uwzględniania różnych form kontaktu z naturą i kontekstu, w jakim on zachodzi.

Natura nie jest lekiem na wszystkie problemy psychiczne, ale coraz więcej danych wskazuje, że kontakt ze środowiskiem naturalnym może być jednym z czynników wspierających regulację stresu i dobrostan psychiczny. Nie musi przy tym oznaczać skomplikowanej procedury. Badania Qing Li pokazują, że znaczenie może mieć samo przebywanie w środowisku leśnym, spokojny spacer i świadome doświadczanie otoczenia. Warto więc unikać obietnicy, że wystarczy wyjść do lasu, aby rozwiązać problemy psychiczne. Znacznie bardziej użyteczne jest potraktowanie natury jako jednego z zasobów wspierających zdrowie, obok relacji, psychoterapii, aktywności fizycznej, odpoczynku i profesjonalnej pomocy medycznej, kiedy jest potrzebna.

Powrót do ciała, czyli poza samą analizę.

W pracy psychologicznej i psychoterapeutycznej dużo uwagi poświęca się także rozumieniu doświadczeń. Przyglądamy się przekonaniom, historiom życiowym, mechanizmom obronnym, emocjom i wzorcom relacyjnym. To ważne elementy procesu zmiany. Jednocześnie człowiek nie jest wyłącznie umysłem, który można przekonać do innego sposobu myślenia.

Stres i emocje przeżywamy również poprzez ciało. Możemy odczuwać napięcie mięśni, przyspieszony oddech, ucisk w klatce piersiowej, niepokój w brzuchu albo trudną do nazwania potrzebę ruchu lub zatrzymania w ciele. Niekiedy potrafimy szczegółowo opowiedzieć o tym, co nas martwi, a mimo to nadal pozostajemy w stanie silnych emocji.

Kontakt z naturą może sprzyjać odzyskiwaniu świadomości tych sygnałów i samoregulacji. Powolny spacer, oparcie dłoni o pień drzewa, zauważanie rytmu kroków czy odczuwanie podłoża pod stopami pozwalają skierować uwagę na bezpośrednie doświadczenie. Nie trzeba przy tym wykonywać skomplikowanych ćwiczeń ani osiągać określonego stanu. Dla odzyskiwania równowagi ważne jest, że nie „robimy” ćwiczenia kontaktu z naturą, ale jej doświadczamy.

Ważne jest, by nie traktować siebie i swojego ciała jak kolejnego projektu do naprawienia. Nie musimy natychmiast regulować oddechu, usuwać napięcia ani zmuszać się do odprężenia. Czasem pierwszym krokiem jest po prostu zauważenie: jestem zmęczony, jest mi zimno, czuję niepokój, potrzebuję usiąść.

Dla części osób taka uważność będzie naturalna i przyjemna. Dla innych kontakt z własnym ciałem lub przebywanie w lesie lub w otwartej przestrzeni polany może być trudne. Dlatego również w działaniach terapeutycznych z naturą potrzebne są uważność na indywidualne potrzeby, poczucie bezpieczeństwa i możliwość wyboru.

Natura nie jest tylko miejscem, do którego uciekamy.

Przyroda najczęściej bywa przedstawiana jako azyl, w którym można schować się przed wymaganiami współczesnego świata. To nie jest jednak jedyne doświadczenie w kontakcie z nią. Często w swoich wyobrażeniach idealizujemy obraz natury.

Ten prawdziwy, realny kontakt z naturą może również pomagać w poszerzaniu perspektywy. Obserwowanie zmienności pór roku, wzrostu roślin czy procesów zachodzących w lesie przypomina, że nie wszystko przebiega zgodnie z naszym harmonogramem. Niektóre procesy wymagają czasu, a część zjawisk pozostaje poza naszą kontrolą.

Dla osób przyzwyczajonych do wysokich wymagań wobec siebie może to być ważne doświadczenie. Nie jako gotowa lekcja, którą należy wyciągnąć z obserwacji drzewa, lecz jako możliwość bycia w świecie, który nie podporządkowuje się wyłącznie ludzkim planom.

Natura nie musi też zawsze kojarzyć się z harmonią. Bywa nieprzewidywalna, głośna, zimna i wymagająca. Nie każdy lubi las, nie każdy czuje się dobrze nad wodą. Niektóre osoby doświadczają lęku w samotnych lub odizolowanych miejscach. Patrzenie na spokojne morze, czy piękne słońce może wpływać kojąco, a burza, silny wiatr, czy gniazdo szerszeni może destabilizować. Warto to uwzględniać, zamiast zakładać, że przyroda działa na wszystkich w taki sam sposób.

Istotą nie jest idealny krajobraz, lecz możliwość nawiązania kontaktu z otoczeniem w sposób, który jest dla danej osoby dostępny i wspierający. Ten świadomy kontakt może być poprzez park, ogród, balkon z roślinami, spacer wzdłuż rzeki albo kilka minut spędzonych na ławce pod drzewem. Dla jednych może oznaczać kontakt przez zachwyt zapachem, kolorem otaczających roślin, a dla innych przełamywanie strachu idąc w ciemnym lesie, czy wspinając się wysoko w górach.

Co natura może wnieść do psychoterapii?

Dla psychologów i psychoterapeutów przyroda może być ważnym uzupełnieniem myślenia o zdrowiu psychicznym. Nie oznacza to konieczności przenoszenia gabinetu do lasu ani zastępowania sprawdzonych metod terapeutycznych spacerami.

Może natomiast oznaczać szersze spojrzenie na środowisko, w którym funkcjonuje pacjent. Czy ma dostęp do miejsc, w których może odpocząć? Czy jego codzienność pozwala na ruch i przebywanie na zewnątrz? Czy potrafi rozpoznawać sygnały zmęczenia, zanim dojdzie do przeciążenia? Czy odpoczynek jest dla niego rzeczywistą potrzebą, czy kolejnym zadaniem do wykonania? Czy świat zewnętrzny zapewnia mu wiele bodźców typu hałas, szum, ciągła praca w pomieszczeniu zamkniętym bez dostępu do naturalnego światła?

Takie pytania mogą pomóc połączyć pracę nad emocjami i przekonaniami z konkretnymi warunkami życia. W przypadku niektórych osób regularny kontakt z przyrodą może stać się jednym z elementów wsparcia w dbania o siebie. Dla innych ważniejsze będzie najpierw zrozumienie, dlaczego odpoczynek wywołuje poczucie winy albo dlaczego trudno im pozwolić sobie na nic nierobienie.

Przyroda może też stanowić przestrzeń do pracy z uważnością, ruchem i doświadczeniami zmysłowymi. Możemy ćwiczyć naszą uważność na odgłosy natury np. śpiew ptaków, szum liści, czy dotyk promieni słońca i kontaktu z Ziemią. W odpowiednio dobranych ramach przyroda może wspierać rozmowę o granicach, potrzebach, poczuciu sprawczości i relacji z własnym ciałem.

Trzeba jednak zachować ostrożność wobec generalizowania, że pójście do lasu zawsze obniża mój poziom stresu. Taki spacer może stać się także formą ucieczki od rozmowy na trudny temat, czy spotkaniem z emocjami, których nie chcemy czuć, gdy zatrzymujemy się na chwilę. Praca poza gabinetem wymaga też uwzględnienia prywatności, dostępności terenu, pogody, bezpieczeństwa oraz preferencji pacjenta. Nie każda forma kontaktu z naturą jest odpowiednia dla każdej osoby. Szczególnej uważności wymaga praca z osobami, dla których określone bodźce czy koncentracja na doznaniach cielesnych mogą być obciążające.

Natura może stać się wartościowym elementem szerszego podejścia, które uwzględnia człowieka w jego biologicznym, psychicznym, społecznym i środowiskowym wymiarze.

Kto zaopiekuje się osobami, które opiekują się innymi?

Psychologowie, psychoterapeuci i inni specjaliści pomagający ludziom na co dzień spotykają się z cierpieniem, kryzysami, bezradnością i silnymi emocjami. Ich praca wymaga nie tylko wiedzy i kompetencji, ale także obecności, uważności oraz zdolności do rozumienia drugiego człowieka.

Łatwo przy tym zapomnieć, że osoby pomagające również podlegają przeciążeniu. Mogą doświadczać zmęczenia byciem dla innych, wypalenia zawodowego, nadmiernej odpowiedzialności czy trudności w oddzielaniu czasu pracy od życia prywatnego. Sama wiedza o stresie nie chroni automatycznie przed jego skutkami.

Dlatego troska o dobrostan specjalistów nie powinna ograniczać się do jednorazowych szkoleń czy zachęcania do lepszej organizacji czasu pracy. Potrzebne są także warunki pracy sprzyjające regeneracji, dostęp do superwizji, wsparcie zespołu, realistyczne obciążenie obowiązkami i przestrzeń na odpoczynek. Kontakt z przyrodą może być jednym z elementów tak rozumianej profilaktyki, jako wsparcie w wyjściu z roli osoby odpowiedzialnej za innych. Przebywanie na zewnątrz bez zawodowego celu, spacer bez słuchania edukacyjnego podcastu, chwila ciszy bez konieczności analizowania własnych reakcji mogą pomóc odzyskać przestrzeń, w której nie trzeba pomagać, wystarczy być.

Jak mówi Patrycja Pruchnik (Nitya) podczas panelu dyskusyjnego na tegorocznym kongresie: „Ja mam takie poczucie, że my dzisiaj mamy czasy, które intensywnie odwracają naszą uwagę od tej prostoty bycia. Ta zwyczajność tego prostego funkcjonowania schodzi na dalszy plan, a my jesteśmy bobardowani telefonami, jesteśmy w kolejnym doświadczeniu, w kolejnej myśli i żyjemy trochę tak jak roboty. Na swoich spotkaniach z roku na rok obserwuję bardzo mocno spadającą uważność u ludzi i to jest ciekawe zjawisko, że tej uważności starcza na mniej czasu, a widzę też jaką transformację po moich odosobnieniach przechodzą ludzie, że zaczynają się czuć swobodniej w relacjach, że widzą drugiego człowieka, widzą przyrodę.”

Natura jako kolejny produkt wellbeingowy. Czy za łączność z naturą naprawdę mamy zapłacić?

To pytanie wybrzmiało również podczas kongresu. Współczesny człowiek coraz częściej kupuje możliwość odpoczynku, ciszy, odłączenia od ekranów i kontaktu z przyrodą i to często sporo kosztuje. Podczas panelu spotkaliśmy się z refleksją, co chcemy wspierać? Czy prostotę bycia, czy może drogie szkolenia, czy wyjazdy które pomagają nam się zregeneroać?

Leśne kąpiele, retreaty, wyjazdy regeneracyjne, zajęcia oddechowe w lesie czy różnego rodzaju programy wellbeingowe wykorzystujące przestrzeń natury mogą być wartościowymi doświadczeniami. Mogą pomóc się zatrzymać, zwolnić tempo i ponownie zauważyć własne ciało oraz otoczenie.

Kongres pokazał nam szerszą perspektywę i miejsce w którym nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zatem to zależy, czego potrzebujemy i w jakim miejscu jesteśmy.

Jeżeli zaczniemy traktować ją wyłącznie jako narzędzie poprawiające samopoczucie, łatwo zgubimy podstawową rzecz: jesteśmy częścią środowiska naturalnego. Kontakt z przyrodą nie jest czymś dodatkowym wobec naszego życia. Przez większość historii ludzkości był jego oczywistym elementem. Dopiero współczesny sposób życia sprawił, że dla wielu osób stał się czymś, co trzeba świadomie odzyskiwać.

I tu pojawia się paradoks współczesnych czasów. Najpierw oddalamy się od natury, a później kupujemy sposoby, które mają nas do niej z powrotem przybliżyć.

Podczas kongresu zależało nam właśnie na tym, żeby nie sprowadzać natury do jednej metody czy jednej interwencji. Rozmawialiśmy o stresie, ciele, oddechu, uważności, relacjach, psychoterapii, ale także o środowisku, w którym żyjemy. Natura może być jednym z zasobów wspierających zdrowie psychiczne, ale jej znaczenie wykracza poza technikę, czy usługę.

Dlatego warto zadać sobie pytanie nie tylko o to, „jak wykorzystać naturę, żeby lepiej radzić sobie ze stresem?”, ale również: „jak odbudować relację z naturą jako częścią własnego życia?”

Ta różnica jest istotna. Możemy zapłacić za warsztat czy pobyt w miejscu otoczonym lasem, skorzystać z wiedzy specjalisty, który pomoże nam doświadczyć przyrody w nowy sposób. To wszystko może mieć wartość. Nie powinniśmy jednak dojść do przekonania, że bez produktu, usługi czy certyfikowanej metody nie mamy dostępu do natury, że nie jest ona dostępna nam zawsze.

Być może jednym z ważnych zadań współczesnego podejścia do zdrowia psychicznego jest więc nie tyle sprzedawanie ludziom kontaktu z naturą, ile przywracanie im świadomości, że ten kontakt jest im potrzebny i że często może zacząć się bardzo prosto: od wyjścia z domu, spaceru, zatrzymania się w parku, spojrzenia na drzewa, poczucia powietrza na skórze.

Kongres był dla nas nie tylko rozmową o tym, co natura może zrobić dla człowieka. Był również okazją do postawienia pytania, co my możemy zrobić dla naszej relacji z naturą. A to ważna zmiana perspektywy, zakładająca relację, poczucie bycia całością, połączenia, więzi, przepływu, kontaktu który może być często najbardziej leczący.

Zamiast kolejnej recepty: zaproszenie do doświadczenia

Kongres stał się przestrzenią do rozmowy o tym, jak łączyć wiedzę z doświadczeniem, uważnością na ciało, relacjami i kontaktem ze środowiskiem naturalnym. Najważniejszym wnioskiem tegorocznego kongresu realizowanego zarówno w Warszawie jak i w Ośrodku Cisza (w okolicach Gostynina) nie jest jednak to, że wszyscy powinniśmy częściej chodzić do lasu, ale raczej to, że w trosce o zdrowie psychiczne warto uwzględniać więcej niż jeden wymiar ludzkiego doświadczenia natury. Potrzebujemy relacji, głębokiej więzi z naturą, która zakłada wymianę, branie i dawanie, zrozumienie, wsparcie, odpoczynek, odkrywanie, ruch.

Najlepiej odzwierciedlają to wypowiedzi panelistów:

„My jesteśmy częścią natury. Nam się wydaje że mamy władzę nad tym światem i to jak świat funkcjonuje zaburza nam tą percepcję, nie wiem czy ja szukam tej łączności z naturą. Ja się czuję częścią natury”. (Elżbieta Lemańska - Błażowska)

„To co mnie bardzo poruszyło to to, że usłyszałem taką totalną ciszę. I mogłem pobyć sobie z tym wszystkim. Poczułam się w pewnym momencie, jak Hobbit, który idzie ścieżką i nie ma w tym żadnego celu. Spacer zamiast 2 godzin trwał 4 godziny. Jak wróciłem do domu to poczułam, że ja się naprawdę zregenerowałem” (Kacper Papiernik)

„Opowiem o doświadczaniu z Chorwacji, co roku jeżdżę na taką małą wyspę, żeby tam wejść to trzeba iść w bardzo dużej uważności. To słowo „uważność” i żeby doświadczyć tego poczucia połączenia to potrzebujemy być bardzo w „tu i teraz”. Przyroda zaprasza nas niemalże do tego. To jest takie doświadczenie relacji opartej na totalnej uważności, byciu w tu i teraz. Nie zawsze przyroda jest dostępna, nie wszystkie gatunki są dostępne i to jest też o szacunku, połączenie jest też szacunkiem wzajemnym.” (Dagmara Gmitrzak)

„Ostatni moment w którym byłam obecna w przyrodzie? Ostatni moment to jest teraz. Kiedy jestem na przykład w lesie to widzę czystą spontaniczność, widzę naturalne prawa, przyroda nie pyta czy mogę rosnąć? Czy dobrze wyglądam?, Czy mam prawo tu być? Bo jako ludzie zapomnieliśmy i wydaje nam się, że nie mamy tych praw. Kiedy patrzę na te drzewa tutaj one po prostu rosną spontanicznie” (Patrycja Pruchnik, Nitya)

„Ja też pomyślałam „teraz”, ale pomyślałam w kontekście swojego ciała, najbliższą częścią natury jest moje ciało, pomyślałam sobie, że ono zawsze jest, ja zawsze go doświadczam, tak samo jak zawsze jest przyroda, tylko, że ja nie zawsze mam świadomość tego kontaktu. (..) Dla mnie to jest o tym, że jak jestem w miejscu w którym jest zielono, to doświadczam go bardziej, wtedy ten kontakt jest intensywniejszy, a wystarczy, że wyjrzę przez okno, mieszkam w bloku, w mieście i widzę drzewo i też ten kontakt jest. Ten kontakt jest „tu i teraz”, cały czas, tylko nie zawsze mamy tego świadomość”. (Małgorzata Cynker)

„Każdy z nas inaczej może doświadczać i postrzegać kontakt z naturą” (Sebastian Zboiński – wiceprezes Fundacji Instytut Psychologii Stresu)

Skoro wiemy, że nie musimy robić z natury kolejnej metody samodoskonalenia, czy nie musimy jej idealizować to może może warto potraktować ją jako przestrzeń spotkania ze światem i z samym sobą, bez konieczności osiągania określonego celu czy stanu.

W czasach, w których tak wiele zależy od naszej szybkości, dostępności i skuteczności, być może jedną z ważniejszych umiejętności jest ponowne odkrywanie, że nie wszystko musi być zadaniem. Niektóre rzeczy potrzebują czasu, obecności i uważności. Zdrowie psychiczne potrzebuje nie tylko tego, byśmy lepiej radzili sobie ze światem, lecz także tego, byśmy mogli żyć i zanurzać się z ciekawością w świecie bez potrzeby zmiany go, a jedynie z chęcią poznania.

Kontakt z naturą może być okazją do właśnie doświadczenia poczucia, że nie muszę teraz niczego osiągać, mogę patrzeć, słuchać, czuć i być. Nie muszę zmieniać każdej emocji, natychmiast rozumieć każdej myśli ani oceniać, czy odpoczywam wystarczająco dobrze.

Nie chodzi o rezygnację z psychoterapii, rozwoju czy świadomej pracy nad sobą, ale o odzyskanie równowagi między działaniem, a doświadczaniem, między próbą wpływania na swoje życie, a zgodą na to, że nie wszystko pozostaje pod naszą kontrolą.

Być może właśnie dlatego zwyczajny spacer może mieć dla nas znaczenie większe i głębsze, niż podpowiada jego prostota. Nie dlatego, że las rozwiązuje problemy, lecz dlatego, że pozwala na chwilę wyjść poza przestrzeń, w której wszystko musi zostać rozwiązane. Doświadczenie bliskości natury bywa okazją do zauważenia, że jesteśmy częścią większej całości.

A jeśli chcemy doświadczyć tego w bardziej świadomy sposób, można po prostu przyjechać do miejsca, w którym natura jest częścią codziennego doświadczenia.

Ośrodek Edukacyjno-Terapeutyczny Cisza, prowadzony przez Fundację Instytut Psychologii Stresu, powstał właśnie z takiej potrzeby. Położony wśród lasów, w okolicach Gostynina, jest przestrzenią do odpoczynku, warsztatów, pracy nad stresem i bezpośredniego kontaktu z przyrodą. To miejsce, w którym można zwolnić tempo, wyjść na leśną ścieżkę, pobyć w ciszy i sprawdzić na sobie, co zmienia się wtedy, gdy przestajemy tylko mówić o kontakcie z naturą, a zaczynamy go doświadczać. Możesz zanurzyć się w doświadczeniu lasu w Ośrodku Edukacyjno-Terapeutycznym Cisza: www.redukujemystres.pl/osrodek/

Przypisy

    Prezes Fundacji Instytut Psychologii Stresu.

    Nauczycielka medytacji, terapeutka ruchem z 10-letnim stażem w warsztatach rozwoju osobistego, szkoleniach, w tym dla biznesu. Ekspertka w metodach pracy z ciałem w oparciu o el. Ruchu Autentycznego oraz medytacji skoncentrowanej na ciszę. Jest w trakcie specjalistycznego szkolenia na psychoterapeutę w nurcie Gestalt. Uczestniczka warsztatów i kursów tantry, masażu, Satsangu, grup terapeutycznych. Praktykuje holistyczne podejście do człowieka, integrując 20-letnie doświadczenie duchowości, pracy nad relacją i psychoterapii. Specjalistka zarządzania i dietetyki.

    POZNAJ PUBLIKACJE Z NASZEJ KSIĘGARNI