Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Między bocianem a kapustą

0 236

Kilkadziesiąt lat temu dzieci sądziły, iż noworodki lepi się z gliny lub kupuje w sklepie, że istnieją one jeszcze przed poczęciem, a przyjście na świat jest jedynie wynikiem woli rodziców. Dziś mówią: „Tata daje do matki taki pętlik i z tego pętlika wyrasta dziecko i się powoli rozwija”.

Potrzeba poznawania i rozumienia świata ujawnia się już w najwcześniejszym okresie życia. Wiedzą o tym chyba wszyscy rodzice. Zaczyna się niewinnie, od pros-tych pytań: „co to?”, „kto to?”. Potem jest coraz gorzej. Dzieci chcą wiedzieć: „po co?”, „dlaczego?”, „jak to jest?”. Najwięcej pytań na minutę potrafią zadawać przedszkolaki. Jest to tak charakterys-tyczne dla tej fazy rozwoju, że nazywana jest ona wiekiem pytań. Nie ma chyba takich dziedzin życia, takich zjawisk, które nie byłyby przedmiotem zainteresowania.

Dziecko buduje swoją wiedzę o świecie, bezlitośnie doświadczając własnych rodziców. Pojawiają się pytania dziwne, trudne i takie, które muszą zostać zadane, jak na przykład: „Skąd się biorą dzieci?”. Wiedza dzieci o narodzinach (i na każdy inny temat) nie ogranicza się jednak wyłącznie do tego, co odpowiedzą na te pytania dorośli. Zawsze pozostaje miejsce na własną inwencję dziecka. Z tego właśnie powodu dziecięce koncepcje od dawna fascynują badaczy. Tym bardziej że wbrew stereotypowi, owa inwencja nie ogranicza się jedynie do wyboru między bocianem a kapustą.

Wyniki pierwszych dociekań dotyczących dziecięcych koncepcji narodzin można znaleźć w książce Jeana Piageta z 1926 roku „Jak sobie dziecko świat przedstawia”. W skrócie, i co za tym idzie pewnym uproszczeniu, można powiedzieć, że kilkadziesiąt lat temu dzieci sądziły, iż noworodki lepi się z gliny lub kupuje w sklepie, że istnieją one jeszcze przed poczęciem, a przyjście na świat jest jedynie wynikiem woli rodziców. Uzyskane przez Piageta dane pozostawały w zgodzie z jego koncepcją myślenia dzieci.

Jego zdaniem, specyficzne cechy dziecięcego myślenia znalazły swój wyraz w przekonaniach dotyczących prokreacji. W teorii tego badacza zakłada się, że myślenie małych dzieci zdominowane jest kilkoma „orientacjami umysłowymi”, z czego dla wiedzy o narodzinach najistotniejszy jest animizm i artyficjalizm. Animizm to tendencja do przypisywania cech życia materii nieożywionej, artyficjalizmem nazywamy zaś przekonanie, że wszystko jest dziełem rąk człowieka. Zdaniem J. Piageta, w koncepcjach dzieci dotyczących narodzin wyraźnie splata się animizm z artyficjalizmem, dzieci bowiem nie widzą żadnej sprzeczności w uznawaniu niemowlęcia za jednocześnie żywe i wytworzone (jak w przypadku ulepionego z gliny).

Badania przeprowadzane przez innych badaczy nie przyniosły jednoznacznych rozstrzygnięć. Jedni dopatrywali się w koncepcjach dzieci przejawów animiz-mu i artyficjalizmu (ale tylko w wypowiedziach bardzo małych, bo trzyletnich dzieci), inni twierdzili, że takowych w ogóle nie ma. Badania warszawskich cztero-, pięcio- i sześciolatków przeprowadzone kilka lat temu nie potwierdzają istnienia opisywanych przez Piageta tendencji umysłowych. Siedemdziesiąt procent czterolatków i dziewięćdziesiąt procent sześciolatków wie, że były w brzuchu matki. Osiemdziesiąt procent czterolatków (ale tylko dlatego, że w swoich przypuszczeniach biorą pod uwagę ojca) i wszystkie sześciolatki wiedzą, że to matka je urodziła. Skoro tak, to nie ma tu miejsca na koncepcję sztucznego wytwarzania noworodków.

Wróćmy jednak do teorii Piageta. Zgodnie z tą koncepcją myślenie dzieci przesycone jest poznawczym egocentryzmem, czyli przekonaniem, że inni myślą tak samo i to samo, co one. W związku z tym, potrafią patrzeć na świat tylko z własnego punktu widzenia i wydaje im się, iż w takiej samej postaci, obdarzone tymi samymi możliwościami istniały od zawsze. Piaget przytacza wypowiedzi dzieci, które jako miejsce pobytu przed urodzeniem wskazywały konkretną miejscowość. Podobne dane uzyskano w badaniach warszawskich przedszkolaków.

A tego typu odpowiedzi to prawdziwy problem. No bo jak tu pogodzić ze sobą fakt, że raz dziecko mówi, że przed urodzeniem było u mamy w brzuchu, a zaraz potem, że u babci w Pręcie, na działce lub w przedszkolu? Czy Piaget miał rację? Wiedza o rozwoju dzieci nagromadzona przez minione dziesiątki lat pozwala snuć pewne przypuszczenia, będące alternatywą dla jego interpretacji. Otóż, jak wskazują badania, dzieci w wieku przedszkolnym dopiero zaczynają zdobywać i doskonalić orientację w czasie. W ich słowniku pojawiają się pierwsze wyrażenia służące określaniu różnych relacji czasowych. Niektóre dzieci mogą po prostu nie rozumieć do końca, co znaczy „zanim”. Pytane o to, gdzie były, zanim się urodziły, odpowiadały: „Urodziłem się w Danii i byłem w Danii” albo: „Jak byłem mały? To szedłem coś kupić”. Inne, niewykluczające poprzednich, wyjaśnienie może być takie, że dzieci mówią po prostu o tym, gdzie była ich ciężarna matka, a one, w jej brzuchu, razem z nią: „Byłem z mamą w kościele, kiedy się żeniła z tatą” lub „W domu. Mama była wtedy w domu”.

Są jednak takie dziecięce koncepcje, choć nieliczne, w których postulowany przez Piageta egocentryzm ujawnia się w sposób bardzo wyraźny. Dzieci mówią na przykład: „Do brzuszka...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy