Dołącz do czytelników
Brak wyników

Laboratorium , historia psychologii

17 listopada 2015

Mason i jego gabinet

27

Doktor Judym nie jest postacią całkowicie fikcyjną. Pewne jego cechy Żeromski pożyczył od swojego szwagra - psychiatry Rafała Radziwiłłowicza, pod którego opieką był między innymi...marszałek Piłsudski.

Sto piętnaście lat temu ukazali się Ludzie bezdomni – powieść, która miała stać się ważnym śladem dyskusji ówczesnych polskich pisarzy nad społecznymi problemami przełomu XIX i XX wieku. Dzięki niej Stefan Żeromski został uznany za jeden z wiodących autorytetów moralnych epoki. Bohaterem swojej opowieści uczynił młodego lekarza, Tomasza Judyma. Nadał mu cechy pozytywistycznego indywidualisty, który kosztem wyrzeczeń zdobywa wykształcenie, a później niesie pomoc najuboższym i pokrzywdzonym przez los. Niektórzy uważają, że pewne cechy tej postaci Żeromski zapożyczył od szwagra – doktora Rafała Radziwiłłowicza. W powieści występuje także wątek Bohusza, autentycznego mentora Żeromskiego, który był jednym z pacjentów Radziwiłłowicza.

Zwykle trudno jest wskazać jedną osobę, która posłużyła pisarzowi za pierwowzór postaci literackiej. Osobowość fikcyjnego bohatera to najczęściej konglomerat cech różnych osób. Trzeba jednak zauważyć, że nawet jeśli Żeromski wzorował charakter Judyma także na innych znanych sobie lekarzach (biografowie pisarza wskazują głównie doktora Kazimierza Sacewicza), to w jego twórczości pozostaje wystarczająco dużo innych śladów fascynacji osobowością Radziwiłłowicza. Przykładem jest choćby szlachcic Rafał Olbromski, bohater Popiołów, który swe imię otrzymał podobno właśnie na cześć Radziwiłłowicza. Nie tylko ono jednak łączy postać fikcyjną z postacią rzeczywistą. Olbromski miał w swym życiorysie epizod masoński – podróżując po kraju, wszedł w kręgi masonerii, a nawet miał romans z żoną dostojnika loży. Jak wiadomo, Rafał Radziwiłłowicz był jednym z promotorów odrodzenia idei wolnomularstwa w Polsce. Być może ważną przyczyną tej niezwykłej aktywności była wiara w to, że ponadnarodowe porozumienie osób kultywujących idee masońskie pozwoli w przyszłości urealnić wsparcie dla idei wyzwolenia ojczyzny spod zaborów, a przede wszystkim wyłoni grupę osób, które odegrają istotną rolę w politycznym i kulturalnym rozwoju niepodległej Polski.

Niezwyczajny szpital
Gdy w 1891 roku w Tworkach pod Warszawą otwarto szpital rządowy dla umysłowo chorych, doktor Radziwiłłowicz objął w nim stanowisko ordynatora. Szybko zorientował się, że i tu dotarła powszechna wśród urzędników carskich korupcja i niegospodarność. W roku 1904 zawiadomił władze zwierzchnie o nadużyciach rosyjskiej administracji szpitala, które wykrył, przeglądając księgi kasowe. Władze carskie chciały odznaczyć go za to medalem, lecz Radziwiłłowicz nie przyjął zaszczytu. Został z tego powodu zdymisjonowany. Utrzymywał się z prywatnej praktyki, a przez pewien czas kierował małym sanatorium dla psychicznie chorych oraz prowadził wykłady z psychologii na Wyższych Kursach Pedagogicznych dla Kobiet.

Nie ulega wątpliwości, że szpital w Tworkach w momencie otwarcia należał do nowocześniejszych zakładów opieki nad chorymi psychicznie w Królestwie Polskim. Jak pisał korespondent „Tygodnika Ilustrowanego”: „Zakład w Tworkach będzie u nas pierwszym szpitalem zaopatrzonym w oświetlenie elektryczne”. Były tam też nowoczesne urządzenia gospodarcze, m.in. w kuchniach i pralni. Lekarze przyjmowali pensjonariuszy w profesjonalnie urządzonych gabinetach. W takich warunkach pracował przez prawie trzynaście lat Rafał Radziwiłłowicz, opiekując się pacjentami z różnych sfer społecznych. Jednym z jego podopiecznych w tym okresie był Józef Karol Potocki, wybitny literat, wydawca i tłumacz końca XIX wieku, zajmujący się różnymi zagadnieniami z zakresu filozofii i psychologii, piszący zwykle pod pseudonimem „Marian Bohusz”.

Melancholia Bohusza
Potocki aktywnie uczestniczył w rewolucyjnych i demokratycznych działaniach politycznie zaangażowanej inteligencji warszawskiej. Wypowiadał swoje opinie na łamach pisma „Głos”, nie uchylał się też od udziału w konkretnych akcjach wymierzonych w rosyjskiego zaborcę. Wiosną 1894 roku został aresztowany z powodu uczestnictwa w manifestacji politycznej. Po dwóch miesiącach pobytu w Cytadeli ciężko zaniemógł. Jak sugerowała Maria Złotorzycka: „Przepracowanie poprzednie, osamotnienie w celi i predyspozycja wywołały w nim atak melancholii”. Mimo przeniesienia do lżejszego aresztu, jego stan nie poprawiał się. Kluczowym momentem była próba samobójstwa, po której został odesłany do zakładu w Tworkach. Tam zajął się nim Rafał Radziwiłłowicz, który – jak pisał we wspomnieniach Ludwik Krzywicki – „spełniał te obowiązki z wielkim oddaniem się”. Krzywicki odnotował pewien epizod. Oto podczas spaceru po przyszpitalnym parku Potocki wskazał na obłoki leniwie sunące po niebie i westchnął: „Nawet tutaj moi wrogowie nie dają mi spokoju”. Radziwiłłowicz skomentował to: „Panie Józefie, wciąż miewa pan jeszcze halucynacje”. Potocki zaprotestował, gwałtownie stwierdzając, że gdyby wszystko, co widuje, było omamem, to wciąż byłby wariatem. Lekarz uznał wówczas Potockiego za bliskiego wyleczenia – jeśli był w stanie odróżnić rzeczywistość od halucynacji, to znaczy „że otrząsa się ze swojej niemocy”.

Wybitny literat był żonaty z pochodzącą ze sfery kupieckiej młodą dziewczyną, z którą prawdopodobnie nie łączyło go uczucie, lecz była to z jego strony wyrachowana kalkulacja (miał długi, które chciał spłacić dzięki posagowi). Małżonka szybko zorientowała się co do charakteru ich związku, rozchorowała się psychicznie i trafiła pod opiekę doktora Radziwiłłowicza. Potocki nigdy nie wrócił do równowagi. W lipcu 1898 roku opuścił wynajmowane warszawskie mieszkanie i zaginął bez śladu.

Obłęd Piłsudskiego
Wśród pacjentów zakładu w Tworkach byli także inni więźniowie polityczni, a Radziwiłłowicz niejednego z nich uchronił od surowej kary. Nie wahał się stosować dość kontrowersyjnych form pomocy. Tak było w przypadku Józefa Piłsudskiego, który został aresztowany w roku 1900 i przewieziony do Cytadeli Warszawskiej, gdzie osadzono go w X Pawilonie. Towarzysze Piłsudskiego zorientowali się, że nie ma szans, by zorganizować mu ucieczkę lub odbić go stamtąd. Wtedy poproszono o pomoc doktora Radziwiłłowicza. Ustalono, że opracuje on dla Piłsudskiego instrukcję, jak symulować chorobę psychiczną. Grypsy zostały przekazane więźniowi za pośrednictwem Aleksego Si...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy