Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

22 stycznia 2016

Królowa bez korony

16

Kim była Blanche W., która na trwałe zapisała się w historii psychologii jako pacjentka Jean-Martina Charcota, nazywanego Paganinim histerii?

W maju 1887 roku francuski artysta malarz Pierre-André Brouillet wystawił na Salonie Paryskim obraz pod tytułem „Lekcja kliniczna w szpitalu Salpêtrière”. Płótno stało się niemal tak słynne, jak namalowane ponad 250 lat wcześniej przez Rembrandta dzieło „Lekcja anatomii doktora Tulpa”. W obu przypadkach mamy do czynienia z portretem zbiorowym, w którym mistrz sztuki lekarskiej przeprowadza demonstrację: u Rembrandta jest to sekcja zwłok, u Brouilleta zaś pokaz chorej na histerię pacjentki. Mistrzem na obrazie Brouilleta jest francuski neurolog Jean-Martin Charcot, nazywany czasem „Napoleonem nerwicy” lub „Paganinim histerii”. Prezentuje on licznemu gronu obserwatorów dziwaczne zachowania swojej najsłynniejszej pacjentki „Blanche W.”, zwanej „Królową histeryczek”. Kobieta przechodzi drugie stadium ataku nerwowego, wyginając ciało w tzw. łuku histe­rycznym.

Sztuka i medycyna

Obraz Brouilleta był wystawiony na widok publiczny przez pięćdziesiąt pięć dni na Salonie Paryskim, który odwiedziło ponad pół miliona osób. Na jego podstawie został później wykonany sztych, który wisiał między innymi w gabinecie Zygmunta Freuda w Wiedniu, a następnie towarzyszył mu na emigracji w Londynie. Popularność dzieła sprawiła, że również inni artyści zaczęli podejmować w swych obrazach tematykę szpitalną, najchętniej portretując chorych psychicznie i alkoholików.

Charcot zainteresował się histerią z powodu dość banalnego zbiegu okoliczności. Gdy administracja szpitala Salpêtrière, w którym pracował, zdecydowała się usunąć pacjentów z jednego z budynków na czas remontu, oddzielono psychotyków od osób dotkniętych epilepsją i histerią, które stłoczono na jednym oddziale. Charcot został ordynatorem tegoż oddziału.

Przypadek „Blanche W.”, chociaż najczęściej cytowany przez historyków medycyny, nie był wcale pierwszym przypadkiem z jego kazuistyki. Ktoś obliczył, analizując publikacje Charcota, że najwięcej uwagi poświęcił on swojej pierwszej pacjentce histerycznej, Justynie Etchevery, która trafiła do szpitala w lipcu 1869 roku. Ta 42-letnia Baskijka nazywała się w rzeczywistości nieco inaczej i bynajmniej nie była córką nauczyciela, jak piszą o niej współcześni historycy medycyny, lecz pochodziła z rodziny robotniczej. Doznawała ataków tak zwanej histeroepilepsji, drętwienia lewej ręki, a przede wszystkim miała bolesny problem związany z opróżnianiem pęcherza. Atakom towarzyszyło zaczerwienienie twarzy. Pojawiło się ono u niej w młodości, być może skutkiem strachu i wzburzenia, którego doświadczyła, gdy pewnego razu chciał ją zgwałcić jej znajomy. Przypadek Justyny, opisywanej zazwyczaj jako „Etch.”, uznawany jest za wzorcowy, wręcz archetypiczny przykład analizy histerii w dorobku Charcota.

Blanche vel Maria

Jednak nie Justyna Etchevery ani nawet słynna tancerka kankana Jane Avril, która także była pacjentką Charcota, są dziś najczęściej kojarzone z jego nazwiskiem. Największą uwagę ściągnęła na siebie „Blanche W.”, która stała się bohaterką wspomnianego powyżej obrazu. Dwoje „aktorów” przedstawienia, które Brouillet uwiecznił na swoim płótnie, symbolizuje grę przeciwieństw, nie zawsze zresztą uświadamianych sobie przez oglądających ten obraz. Mamy oto wizerunek bogatego, wykształconego lekarza i pochodzącej z ubogiej rodziny, niewyedukowanej pacjentki. Jest to także przedstawienie władczego mężczyzny i bezwolnie oddanej jego nakazom kobiety. Różnica dotyczy też stopnia znajomości ich życiorysów: doskonale znanej biografii Charcota przeciwstawić można skąpą wiedzę o życiu jego pacjentki. „Królowa histeryczek” pojawia się jak meteor w kręgu jego zainteresowań, a potem nagle znika; historycy nauki mają trudność z wiarygodnym zrekonstruowaniem jej losów. Kim zatem była?

Z trudnością przychodzi odpowiedzieć na to pytanie. W nielicznych przyczynkach do biografii tej pacjentki więcej jest niejasności i wzajemnie sprzecznych faktów niż solidnie udokumentowanych informacji. Pierwszym problemem jest ustalenie prawidłowej formy imienia i nazwiska „Królowej histeryczek”. Powszechnie znana jest jako „Blanche Wittmann” (lub Wittman), lecz jej nazwiska w tej formie nie można potwierdzić, ponieważ paryskie księgi stanu cywilnego z sześciu dekad XIX wieku zostały zniszczone. Z aktu zgonu „Królowej histeryczek”, który udało mi się uzyskać z merostwa w Paryżu, wynika, że w świetle urzędowych dokumentów nazywała się ona „Maria Weidemann”, urodziła się w stolicy Francji 15 lipca 1859 roku. Biorąc to pod uwagę, zaskakujący jest fakt, że w niektórych raportach medycznych określana jest jako „Alzatka”, choć przecież urodziła się w Paryżu! Sugestia o alzackich korzeniach rodziny stoi w sprzeczności z inną informacją – jakoby ojciec „Blanche” pochodził ze Szwajcarii. Rodowód imienia „Blanche” to jeszcze inna sprawa; zdaje się, że Maria nazywała tak swoją alternatywną osobowość.

Ojciec Marii vel Blanche był stolarzem. Miał niezrównoważony charakter, podobno zamknął ją kiedyś w trumnie za jakieś drobne przewinienie. Matka Marii była szwaczką, często doznawała „ataków nerwowych”. Umarła w roku 1872. Maria była najstarszą z czworga dzieci, które dożyły w tej rodzinie do pełnoletności. Jak wiadomo z raportów lekarskich, w wieku dwóch lat zaczęła doznawać konwulsji. Jako dwunastolatka miała już poważne problemy wynikające z przeżywanych ataków nerwowych: traciła świadomość, bezwiednie oddawała mocz, a rok później zaczęła doznawać „wstrząsów”, skutkiem których wypuszczała z rąk przedmioty. Podjęła pracę jako bieliźniarka. Wiązała się z mężczyznami z półświatka, a jeden z nich w osobliwy sposób leczył ją z napadów padaczki. Wreszcie w roku 1877 trafiła do Salpêtrière.

Katalog problemów zdrowotnych Blanche vel Marii jest długi i pełen nietypowych objawów. Wiele z tych dziwacznych symptomów pojawiało się u niej w transie hipnotycznym. Należały do nich utrata czucia i dermografia (specyficzna wrażliwość skóry na dotyk), ale chyba najbardziej osobliwe było przeżywanie przez nią różnych emocji, gdy kazano jej patrzeć przez kolorowe szkło. Kolor czerwony wywoływał radość i przyjemność, żółty prowadził do odczuwania lęku, a błękitny...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy