Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Marzenie to nadzieja, że stanie się coś dobrego

0 400

Piotr Piwowarczyk opowiada, o czym marzą chore dzieci. Piotr Piwowarczyk - z zawodu dziennikarz (niedoszły), z przypadku biznesmen (były) - jest założycielem i prezesem Fundacji „Mam Marzenie” (www.mammarzenie.org), która spełnia marzenia ciężko chorych dzieci. Siedemnaście lat przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracował między innymi jako wolontariusz fundacji Make-A-Wish w New Jersey. Teraz mieszka w Krakowie. Jest kawalerem, ma 37 lat.

Katarzyna Mariańczyk:O czym marzą chore dzieci?
Piotr Piwowarczyk: – Dziecięca fantazja jest nieograniczona, dlatego niejednokrotnie pomysły dzieci są dla dorosłych zaskakujące. Mali pacjenci często proszą o jakiś podarunek. Zazwyczaj jest to przedmiot, na kupno którego ich rodzice nie mogą sobie pozwolić, na przykład komputer. Czasami chcą wcielać się w jakieś role, najczęściej związane z wymarzonym zawodem. Odnoszę wrażenie, że takie pragnienia mają źródło w dużej świadomości upływu czasu. Te dzieci nie mają pewności, że będzie im dane wcielić się w te role w dorosłym życiu. Chcą także chociaż na kilka dni zmienić otoczenie, zapomnieć o chorobie, cierpieniu, szpitalu. Ponieważ są bardzo ciekawe świata, marzą o podróżach. Można powiedzieć, że marzenia, z którymi najczęściej spotykają się wolontariusze naszej fundacji, przeważnie dają się przyporządkować do jednej z czterech grup. Pierwsza to „chciałbym mieć”, drugą nazywamy „chciałbym być”. Grupa trzecia to „chciałbym spotkać” – na przykład kogoś, kto jest idolem lub autorytetem. I wreszcie czwarta grupa: „chciałbym zobaczyć”. Obecnie mamy pod opieką ciężko chorego, niezwykle utalentowanego malarsko chłopca. Mateusz marzy, by zobaczyć muzea we Florencji. Lekarz zgodził się na ten wyjazd, a my zrobimy wszystko, żeby w ciągu najbliższych kilku miesięcy Mateusz pojechał do Włoch. Mam nadzieję, że ta wyprawa będzie dla niego wielkim przeżyciem artystycznym, a także mobilizacją do walki z chorobą.

Zatem można powiedzieć, że spełniacie marzenia chorych dzieci, aby pomóc im w walce z chorobą?
– To rzeczywiście jest nasz główny cel. Chore dzieci mają zazwyczaj bardzo niskie poczucie własnej wartości, czują się gorsze od rówieśników. W batalii toczonej o ich zdrowie muszą podporządkowywać się decyzjom lekarzy i rodziców. Przechodzą operacje, zabiegi, rehabilitację. Nie mają wpływu na to, co się z nimi dzieje. Kiedy wolontariusze z fundacji mówią dziecku, że chcą spełnić jego marzenie, dają mu możliwość wyboru, podjęcia samodzielnej decyzji. Staje się to, czego ono pragnie. Spełnienie marzenia to nie tylko czas radości, ale i wzbudzenie nadziei na przyszłość. Ta nadzieja pączkuje, pozwala uwierzyć w możliwość wyzdrowienia. Działa tu prosta zasada: jeżeli wypowiedziane marzenie ziściło się, to przecież marzenie o zdrowiu też może się spełnić. Dzieci zaczynają wierzyć, że coś od nich zależy, nabierają sił do walki z chorobą, poprawia się ich samoocena.

J...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy