Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Lekcje z uważności

0 554

To nieprawda, że tylko dorośli potrafią rozwijać samoświadomość i uważność. W Niemczech uczą się tego już dziesięciolatki w ramach specjalnego programu edukacyjnego, promującego medytację i trening uważności.

Dr VERA KALTWASSER jest pedagogiem, uczy w szkole średniej. Jest absolwentką germanistyki, anglistyki oraz psychologii edukacyjnej i pedagogiki teatralnej. Trenerka Qigong i MBSR. Pełni funkcję doradcy przy Akademii Edukacyjnej we Frankfurcie. Opracowała i wprowadza do szkół program AISCHU® – Trening uważności w szkole.
Autorka książek: Osobowość i świadomość chwili; Trening uważności w szkole oraz Łagodne rzucenie palenia, a także wielu artykułów i audycji poświęconych psychologii.

Andrzej Lipiński: – Jako pedagog i nauczycielka zna Pani szkołę i problemy uczniów od podszewki. Uważa Pani, że wprowadzenie medytacji i treningu uważności do programu szkolnego jest bardzo ważne. Dlaczego?
Vera Kaltwasser: – Zanim zainteresowałam się medytacją w szkole, poznałam wiele metod pracy z ciałem i emocjami: psychodramę, Qigong – ćwiczenia wywodzące się ze starożytnych Chin, terapię MBSR, czyli Mindfulness-Based Stress Reduction, pozwalającą zredukować stres poprzez trening uważności. Dzięki temu wiem, jak ważną rolę odgrywa ciało i że koniecznie trzeba to uwzględnić w procesie nauczania. Od lat pracuję nad metodą, która pozwoli zastosować tę wiedzę na co dzień w szkole po to, by stworzyć optymalne warunki kształtowania się osobowości ucznia. Trzeba nie tylko szkolić nauczycieli na ten temat, ale również uwzględnić pewne zmiany w podstawie programowej.

Czy dzieci i młodzież borykają się dzisiaj z innymi trudnościami niż ich rówieśnicy w poprzednim pokoleniu?
Oczywiście! Skoro tak wiele zmieniło się w życiu dorosłych, ma to przełożenie również na funkcjonowanie dzieci. Wszyscy doświadczamy chociażby tego, że dziś ludzie są bardziej zorientowani na wartości materialne niż kiedyś. Lawina bodźców zewnętrznych i przymus reagowania na nie stanowią ogromny problem. Nieustannie dzwoniące telefony komórkowe, konieczność odpisywania na maile i esemesy natychmiast po ich otrzymaniu, potrzeba stałej obecności na portalach społecznościowych – młodzi ludzie żyją w stanie ciągłej gotowości. Do tego dochodzi problem wszechobecnej wirtualizacji rzeczywistości. Dzieci spędzają przed komputerami tak wiele czasu, że coraz rzadziej podejmują i utrzymują realne kontakty. Szkoła powinna przeciwdziałać temu procesowi, bo jej zadaniem jest nie tylko przekazywanie wiedzy, ale również kształtowanie osobowości. Kiedyś to dom rodzinny był przestrzenią rozwijającą charakter dziecka. Dzisiaj rodzice nie mają na to czasu, bo zazwyczaj oboje pracują zawodowo.
Dlatego wielu pedagogów od lat postuluje, by uznać rozwój osobowości za istotny przedmiot procesu nauczania. Ważnych argumentów dostarczają tutaj wyniki badań naukowych psychologów i neurobiologów. Pierwszym impulsem były tezy zawarte w Inteligencji emocjonalnej Daniela Golemana, głośnej pracy, która ukazała się w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Dzisiaj kolejnymi milowymi krokami są badania takich neurobiologów jak profesorowie: Manfred Spitzer, Gerald Hüther, Gerhard Roth czy Wolf Singer. Wyniki ich badań dają podstawę do poszukiwań odpowiedzi na pytania o to, czym jest motywacja, jak rozwijać uważność, jaki wpływ na efekty uczenia się ma zdolność kontrolowania emocji i reagowania na bodźce.

Wiele dzieci wykazuje wysoką nadpobudliwość, często diagnozowaną jako syndrom ADHD. Profesor Gerald Hüther i inni naukowcy twierdzą, że leczenia farmakologicznego wymaga tylko część tych dzieci, a w większości przypadków powodem zaburzeń jest niewłaściwe podejście do dziecka...
Ja też byłabym bardzo ostrożna, stawiając diagnozę ADHD. Niestety na pewne choroby i zaburzenia jest dziś „moda”, nazbyt często dzieci wyjątkowo aktywne piętnuje się jako jednostki patologiczne. W wielu przypadkach nadpobudliwość jest skutkiem wspomnianej wcześniej lawiny bodźców i nadmiernego zorientowania na sprawy materialne. Rodzicom nadpobudliwych dzieci wydaje się, że podanie lekarstwa jest najłatwiejszym i najszybszym rozwiązaniem problemu. Tymczasem liczne badania – na przykład doktor Lidii Zylowskiej, amerykańskiej badaczki i terapeutki specjalizującej się w terapii dzieci z ADHD – potwierdzają, że trening uważności jest w leczeniu ADHD równie skuteczny jak leczenie farmakologiczne.

W książce Trening uważności w szkole pisze Pani, że ciała dziecka nie można traktować jako czegoś oddzielnego, odrębnego od umysłu i emocji. Uwzględnienie jedności ciała i umysłu w przypadku dzieci jest szczególnie ważne. Jak zatem rozwijać u dzieci umiejętność kontrolowania emocji i reagowania na bodźce?
Ta umiejętność jest bardzo ważna, ponieważ pozwala dzieciom i młodzieży wchodzącej w dorosłe życie samodzielnie radzić sobie z wyzwaniami i lękami, zachować kontrolę w trudnych sytuacjach. Można się tego nauczyć, wytrenować tę umiejętność. Pierwszym ważnym krokiem jest samoobserwacja i uświadomienie sobie nabytych wcześniej wzorów zachowań, które są reakcją na niezaspokojone potrzeby emocjonalne. Kolejnym etapem jest ćwiczenie wewnętrznego wyciszenia i doskonalenie automotywacji – motywowania samego siebie, pobudzania siebie do podejmowania konkretnych działań. Postawa uważności łączy w sobie zdolność percepcji cielesnej, emocjonalnej i kognitywnej. Trenowanie tej postawy jest ważne, ponieważ dzięki uwzględnieniu wzajemnego wpływu ciała i umysłu dziecko uczy się świadomego życia, uważnego podejścia do samego siebie.
Profesor Jon Kabat-Zinn, który jako jeden z pierwszych propagował uważność i prowadził badania na temat jej roli w naszym życiu, wskazuje, że podstawą rozwijania w sobie uważności jest jej praktykowanie – zmiany w mózgu zachodzą jedynie wskutek systematycznego powtarzania danego ćwiczenia lub czynności. Potwierdzają to badania pilotażowe nad moim autorskim programem AISCHU®. To skrót od Aufmerksamkeit in der Schule (Trening uważności w szkole). Jednym z głównych celów tego programu jest motywowanie dzieci do tego, by stały się badaczami... samych siebie, by próbowały odkryć, w jakich warunkach najlepiej się koncentrują. Podstawowym warunkiem jakichkolwiek zmian jest właśnie samoobserwacja, poświęcanie uwagi swoim zachowaniom, reakcjom i wyciąganie wniosków z tych obserwacji, autopercepcja.

W naszej kulturze, nastawionej na sukces i wymuszającej szybkie tempo życia, dopiero osoby dorosłe, dojrzałe zaczynają poszukiwać wewnętrznego spokoju, chcą żyć świadomie i uważnie. Pani proponuje naukę uważności dzieciom. Od jakiego wieku trening uważności ma sens?
Postawa uważności jest głęboko zakorzeniona w postulacie: „poznaj samego siebie”. Dzięki medytacji i psychoedukacji możemy rozwijać i pogłębiać świadomość, autorefleksję i zdolność przyjmowania obcej perspektywy, czyli empatię.
To nieprawda, że tylko osoby dorosłe są zdolne do rozwoju samoświadomości. Dzieci czują, co się z nimi dzieje, kiedy zamkną oczy, czują, jakie bodźce napływają z zewnątrz i wiedzą, jak na nie reagować. Ta zdolność w sposób naturalny dojrzewa z czasem i w zależności od wieku dziecka jest rozwinięta w różnym stopniu. Program AISCHU® jest przeznaczony dla dzieci i młodzieży w przedziale wiekowym od 10 lat do okresu maturalnego. Psychiatra i badacz mózgu prof. Daniel J. Siegel podkreśla, że dopiero powyżej dziesiątego roku życia egzekutywne funkcje mózgu – czyli funkcje odpowiedzialne za zdolność planowania i abstrakcyjnego myślenia, wydobywanie faktów z pamięci i uwzględnianie ich przy postępowaniu, koncentrację, umiejętność doprowadzania działania do końca
– są na tyle rozwinięte, że dziecko potrafi „obserwować” i kontrolować własny oddech i powracać do tego stanu, gdy na chwilę odbiegnie myślami gdzie indziej. Ten mechanizm „powracania do punktu wyjścia” jest bardzo ważny, gdyż rozwija struktury mózgowe odpowiedzialne za uważność. Ćwiczenie powracania do punktu wyjścia zwiększa zdolność skupiania uwagi w życiu codziennym.
Czas, w którym dzieci potrafią zachować uważność, jest oczywiście ograniczony, dlatego na początku proponujemy krótkie ćwiczenia, np. prosimy je, by wyobraziły sobie cytrynę i opowiedziały, co czują. Wtedy dzieci zauważają, że samo wyobrażenie sobie cytryny powoduje zwiększone wydzielanie śliny. Prosimy zatem, by zatrzymały się na tym odczuciu i poobserwowały je. W ten sposób poznają wpływ siły wyobraźni na reakcje cielesne, a więc na przykład, jak samym myśleniem o następnej klasówce mogą wywołać u siebie reakcję stresową. Dzięki takim drobnym eksperymentom dzieci stają się badaczami samych siebie i uczą się, jak funkcjonuje mózg i jakie procesy w organizmie są odpowiedzialne za powstawanie stresu. To wstęp do wł...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy