Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

23 sierpnia 2016

Kroki mówią

90

Przejdź parę metrów, zrób kilka kroków, podbiegnij..., a powiem ci, kim jesteś. Analiza chodu to źródło cennych informacji o nas. Inaczej chodzą optymiści, manipulanci i szefowie, a inaczej kandydaci na ofiary i wieczni pechowcy.

Jak baletnica czy jak lodołamacz? Kosząc stopami wszystkie przeszkody czy drepcząc jak kaczka? Szybko czy leniwie? Nasz chód zdradza niemal tyle samo informacji na nasz temat co mimika, ton głosu czy gestykulacja. Interesują się nim nie tylko producenci obuwia, ale i psychologowie, socjologowie i kryminolodzy.

POLECAMY

Stylem poruszania się można wpływać na innych: uwodzić, zasugerować, że jesteśmy odpowiednimi kandydatami na dane stanowisko, pokazać przeciwnikowi, że z nami nie ma szans. Nieświadomie wysyłamy otoczeniu komunikat, w jakim jesteśmy nastroju, ale możemy też wpłynąć na swoje samopoczucie. Osoby o przeciętnej urodzie, które poruszają się żwawo, są odbierane przez innych jako dynamiczne i zadowolone z życia, a przez to atrakcyjniejsze! Ci zaś, którzy powłóczą nogami, wydają się przygnębieni, a ich walory towarzyskie z każdym ciężkim krokiem tracą na wartości... Mało tego, chodem możemy odjąć albo dodać sobie lat – sztywne ruchy skostniałego 70-latka postarzają bardziej niż siateczka zmarszczek na twarzy.

Jak z Monty Pythona
Amerykański antropolog Ray L. Birdwhistell dzieli sposoby chodzenia na trzy kategorie: konia wyścigowego (puller), pędzącego parowozu (pusher) lub tancerza na linie (balancer). Opracował również wykaz stylów chodzenia w połączeniu z typami osobowościowymi: typ o wyprostowanych kolanach, typ o podkurczonych (ugiętych) nogach, szybowiec, skoczek wyrzucający nogi do przodu, powłóczący nogami, podnoszący wysoko stopy, idący z trudem ciężkimi krokami, szurający nogami, platfus, idący na paluszkach, krok indiański, krokowy „jąkała”, kaczy chód.

Z kolei brytyjski zoolog i popularyzator nauki Desmond Morris w swej typologii wyodrębnia aż 36 sposobów chodzenia. Wymienia m.in.: przechadzanie się, krok powolny, krok spacerowy, krok marudera, krok mozolny, chód przygarbiony, chód kaczkowaty, krok spętany, krok chwiejny. W jego typologii znajdziemy także: krok promenadowy, drobienie posuwiste, chód napuszony czy chód fanfaroński. W tym bogatym spisie brakuje chyba tylko „niedającego się opisać kroku”, za który Ministerstwo Głupich Kroków z kultowego skeczu kabaretu Latający Cyrk Monty Pythona przyznawało medal...

Badacze drobiazgowo analizują style chodzenia, bo wskazują one na temperament. Chód melancholika np. to chód człowieka niepewnego siebie. Jego ręce i ramiona są opuszczone, a na twarzy maluje się niepokój i przygnębienie. Ten układ może w jednej chwili ulec zmianie, gdy melancholik przypomni sobie coś przyjemnego – zaczyna skakać z radości, ale po chwili znów zamyka się w sobie.

Inaczej chodzi choleryk – jest sprężysty i gwałtowny, ale niepewny. Choleryk zawsze jest w pędzie, nie omija przeszkód, ale je taranuje. Zamyślony, zupełnie nie zwraca uwagi na innych ludzi, więc często ich potrąca i szturcha.

Z kolei flegmatyk chodzi w sposób racjonalny i wyważony. Porusza się planowo, nie robiąc żadnych zbędnych czy przypadkowych ruchów, z odpowiednią w danej chwili prędkością. Flegmatyk jest staranny i skupiony – zanim wyruszy, ustala trasę swojego marszu i nie zbacza z niej ani na krok.

Chód sangwinika jest sprężysty i rześki. Robi wrażenie pewnego siebie i odważnego. Gdy sangwinik schodzi po schodach, nieco podskakuje.

Chód a orgazm

Tego, czy kobieta może przeżywać orgazmy pochwowe można się domyślić, obserwując sposób, w jaki chodzi – twierdzi Aurelie Nicholas z Universite de Louvain w Belgii. W trakcie jej badań 16 studentek paradowało po placu przed zespołem czterech seksuologów; wcześniej panie wypełniły ankiety dotyczące swojego życia erotycznego. Wynik eksperymentu był zaskakujący: w 80 proc. przypadków badacze trafnie typowali, czy badane kobiety przeżywają orgazm pochwowy. Wskazówkami były długość kroku i ruchliwość dolnego odcinka kręgosłupa – czyli kołysanie biodrami. Nie dało się natomiast stwierdzić w ten sposób zdolności do przeżywania orgazmu łechtaczkowego.

Zaloty biodrami
Niektóre style chodzenia są utożsamiane z płcią. Mężczyźni są postrzegani jako aktywni, dominujący i silni, zatem „męska” postawa to szeroko rozstawione nogi, a chód – stawianie wielkich, zamaszystych kroków. „Kobiece” jest natomiast chodzenie drobnymi krokami i powściągliwość ruchów, która wyraża skromność, niepewność, grację. W taki sposób poruszały się dawniej kobiety z wyższych sfer, zaś od XIX wieku każdy ich krok był zabarwiony erotyzmem, bo kołysały biodrami, by podkreślić powab biustu i bioder. Kobiety z niższych sfer nie chodziły małymi krokami i nie ustawiały wąsko nóg. Zapracowana kobieta mieszkająca na poddaszu i wychowująca dziesięcioro dzieci, sprzątaczka czy praczka... chodziły dobrze wyważonym, robiącym wrażenie nielekkiego, „męskim” krokiem.

Równouprawnienie i rewolucja seksualna w drugiej połowie XX wieku spowodowały, że zniknęły konwenanse i przymusy związane z płcią. Kobiety wyswobodziły się z niewygodnych i krępujących ruchy gorsetów i zastąpiły je wygodnymi strojami, pozwalającymi poruszać się w sposób naturalny. W sportowych butach i dżinsach chodzi się inaczej niż w szpilkach. Sposób chodzenia jest elementem strategicznym... w zalotach, zwłaszcza na początku znajomości, gdy dokonujemy wstępnej i szybkiej oceny drugiej osoby. Gdy kobieta chce zwrócić na siebie uwagę wybranego mężczyzny, modyfikuje swój chód, by maksymalnie podkreślić swoją kobiecość: kołysze biodrami, nieco mocniej porusza ramionami. Jak porusza się mężczyzna, który pragnie zaimponować kobiecie? Idąc, wyrzuca ramiona daleko w przód, a dłonie skręca do wewnątrz, akcentując większą niż u kobiet pronację, czyli tendencję do skręcania ramion do wewnątrz.

Wiele kobiet chodząc stawia jedną stopę przed drugą, jakby szły po linie. Ten typ poruszania się silnie oddziałuje na mężczyzn, pobudzając ich erotyczną wyobraźnię – uwagę patrzącego zwracają kołyszące się biodra oraz ocierające się o siebie uda kobiety. Z drugiej strony kobieta idąca „jak po linie” może sprawiać wrażenie niepewnej. Ten sposób chodzenia jest przeciwieństwem szerokiego chodu, charakterystycznego dla ludzi znajdujących się w sytuacjach wymagających bezpiecznego poruszania się po niesprawdzonym gruncie (np. chód marynarza po pokładzie silnie kołyszącego się statku albo alpinisty w czasie silnego, spychającego w przepaść wiatru).

Lepszym wabikiem w zalotach jest taki chód kobiet, który akcentuje ich elegancję – wysuwając powoli jedną stopę przed drugą, podnoszą kolana znacznie wyżej niż to konieczne (jakby miały na sobie długą, opadającą do ziemi suknię). W taki sposób schodzą ze schodów gwiazdy estrady i modelki, czarując i kusząc nawet tym, czego nie można dostrzec gołym okiem. W efekcie wydają się bardziej tajemnicze, wymagające szczególnej adoracji, a tym samym stają się obiektem jeszcze większego pożądania.

Polityk jak kowboj
Samy Molcho, znany niemiecki mim, wykładowca szkół aktorskich i popularyzator wiedzy o mowie ciała uważa, że nasz sposób poruszania się jest formą autoprezentacji i ma ogromny udział w ogólnym wrażeniu, jakie wywieramy na innych. Doskonałym przykładem są politycy, którzy za sprawą ruchów ciała, przyjmowania odpowiednich pozycji i postawy starają się robić wrażenie młodych i energicznych. Starają się chodzić, jakby rozpierała ich energia.

Politykiem, który z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy